Remake, remix, reedycja, czyli coś poszło bardzo nie tak

W kinach Gwiezdne Wojny, a na ekranach Crash Bandicoot. To nie lata 90. To współczesność

Czytam przecieki, jakie gry zostaną udostępnione z pierwszego Xboxa na Xbox One i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to fantastyczna wiadomość. Oto pod telewizorem będę miał jedną konsolę, która obsłuży mi wszystkie gry od… 2002 roku. 15 lat!

W 2002 roku premierę miał między innymi pierwszy Harry Potter

Na ekranach telewizorów debiutuje Burnout, Morrowind czy Need For Speed: Hot Pursuit 2. O tabletach nikt nie słyszał. Na komputerach rozpędza się Windows XP, a wśród telefonii komórkowej pojawia się legenda: Nokia 6310i. I powiem wam, że szalenie miło wspominam ten okres. To był taki wielki boom w cyfrowym świecie. Praktycznie premiera dowolnego tytułu, sprzętu czy filmu, wprowadzała nową jakość albo wręcz tworzyła zupełnie nową kategorię sprzętową.

Nie wierzycie? Spójrzcie ponownie pod telewizor. Niezależnie czy masz tam Xboxa, Playstation czy Switcha, łączą je dwie cechy: twardy dysk i dostęp do sieci. To właśnie pierwszy Xbox wprowdził to pod strzechy jako standard.

I wszystko się pięknie rozwijało. Dostawaliśmy nowe, cudowne gry, jeszcze lepsze systemy do grania a telefony zaczęły służyć do czegoś więcej niż wysyłania smsów i nawiązywania połączeń telefonicznych.

Powrot do przyszłości, czyli wróćmy do 2017

Jeszcze nie tak dawno szumnie zapowiadano… Nokię 3310. Nintendo NES mini wyprzedał się na pniu, a świat w napięciu czeka na premierę kolejnej części Star Warsów. Najlepiej sprzedająca się gra ostatnich miesięcy? Wspomniany Crash Bandicoot. Nie, nie nowy. Zremasterowany.

I to, co jeszcze jakiś czas temu wydało mi się fajne, tak teraz zaczyna mnie męczyć. Gdzie są nowe gry, które pachną świeżością? Kupując Xboxa 360 byłem przekonany, że oto mam w domu system, który zaoferuje coś dla mnie (Gears of War), coś dla żony (Viva Pinata) i coś dla dziecka (ToyStory, Bee Movie).

Dziś producenci wyciągają do nas ręce po pieniądze, oferując nam dokładnie ten sam produkt, tylko w nowym opakowaniu, bo w ulepszonej grafice. Największe hity każdego roku to Call of Duty, Battlefield, Need For Speed czy Assasins Creed.

I ja się pytam – ile można? Czy tylko mnie ten stan męczy? Bo nasz świat cyfrowych gier nie jest odosobniony. Wsiadam do auta – zremixowana muzyka z lat dziewięćdziesiątych. W kinie Blade Runner, Harry Potter (ok, w tamtym roku, niech będzie).

Owszem, zdarzają się perełki

I nie będę naiwny twierdząc, że jest inaczej. Cały czas pojawiają się produkty, dla których warto wstrzymać oddech choć na chwilę. Przy czym giną one w gąszczu totalnego tsunami produktów odświeżonych i wypuszczonych ponownie do sprzedaży. To trochę jakby ktoś wyjął mi z zamrażarki pizzę sprzed 15 lat, posypał świeżym serem i zagrzał. Niby ok, ale jednak ciężko się przełyka.

A my to kupujemy. Kupujemy, bo pamiętamy, że to było dobre i smaczne. Lubimy tylko te piosenki, które już znamy. To samo jest z grami, telefonami, filmami czy czymkolwiek innym. Kłopot w tym, że w mojej opinii już dawno zaburzony został balans i zdrowy rozsądek.

Nie jestem bez winy – też z przyjemnością sięgam po stare tytuły, by je sobie odświeżyć. Skoro są w lepszej grafice to czemu nie? Zauważyłem jednak, że coraz częściej do nich wracam nie dlatego, że jestem sentymentalny, tylko dlatego, że współczesne produkcje odstają jakością i pomysłowością od ich pierwowzorów. Są na wskroś nudne i przewidywalne. Niegrywalne.

Do tej refleksji doszedłem kiedy na WGW posadzono mnie przed Xbox One X i dano pada do ręki. Trafił mi się właśnie Assasins Creed: Origins. I tak patrzę, że w sumie jest to mi doskonale znana mechanika gry osadzona w Egipcie zamiast Jerozolimy. Wyszedłem szukać czegoś ciekawszego.

Tak bardzo potrzebuję świeżości

I wkurza mnie, że producenci stracili już wszelkie zachamowania w podawaniu mi tego samego. Nikt się nawet za specjalnie z tym nie kryje, dopóki tytuł się sprzedaje. Dopiero, gdy następuje jakaś spektakularna katastrofa, nachodzi chwila refleksji.

Obawiam sie, że w całym tym poglądzie jestem bardzo osamotniony. Wszak wyniki sprzedaży pokazują właśnie wyraźnie, że tego właśnie chcemy. Nie potrzebujemy nowości i eksperymentów. Kinect, PS Move, 3D TV czy nawet VR są tego żywym martwym dowodem.

Komentarze

  • Misielko

    Autor w takim razie siedzi w kopule tego co usłyszy w radiu, od znajomych, na reklamie na bilbordzie. Ciągle są ciekawe tytuły, a w nowego Coda, bfa czy Asasyna nie gram i grać nie zamierzam. Tak samo, wystarczy raz na jakiś czas wejść na stronę kina i okazuje się, ze każdy coś dla siebie znajdzie i to niekoniecznie jest remake. Na przestrzeni lat też najbardziej utytułowane, znane produkcje filmowe to zdecydowanie nie powtorki z rozrywki.

  • W tym roku był też Hellblade i Horizon: Zero Dawn. Obie gry gorąco polecam.

    • Fedurrr

      Jako świeżo upieczony konsolowec powiem że niektóre reedycja ale jako podkręcanie remastery są spoko. Nie kupuje nowych gier na ps4 (pro) bo są w pip drogie a i mam zaległości bo 10lat już nie gram i cieszy mnie i wiedźmin 3 z wyprzedaży czy gta v jak i starsze tomb rider i the last of us w wersji remaster i uncharted od 1 do 4. Gierki po 60zl nawet do kupienia na olx no gta 100zl niestety ale na nowości przyjdzie czas później.
      3d tv fajna sprawa przynajmniej wymusza szybsze matrycę w tv a teraz pchają 60hz gowienka w tych samych pieniądzach.
      Co do kinect to się u siostry kurzy od roku. Move na ps4 też nie bardzo wspierany a google vr za tysiaka to ciut drogo jeszcze. Na upojne spotkania czasami można te gry ruchowe odpalić by się pośmiać.

  • PikaKnight

    “Gdzie są nowe gry, które pachną świeżością? ” Bez przesady ;) Ze strony posiadacza Switcha:
    – Zelda Breath of the Wild – nowa odsłona długiej serii. Jednak kto zna tę serię lepiej niż “główny bohater to ten w zielonym stroju” to wie, że każda odsłona jest zupełnie inna. Wystarczy porównać sobie np. A Link Between Worlds z 3DSa, Majora’s Mask z N64/3DS, Skyward Sword z Wii, czy Twilight Princess z Gamecube/Wii/WiiU
    – Splatoon (2) – strzelanki, jakich przed Wii U nie było. Całkiem odmienne podejście do strzelanki sieciowej niż przy innych tego typu produkcjach.
    – ARMS – bijatyka z “rozciąganymi” ramionami, co dodaje do zabawy sporo strategii
    – Super Mario Odyssey – ktoś powie “znowu Mario, tego miał już na NESie/Pegasusie”. Jednak porównując Odyssey, z SMB1, czy nawet 3D World to są całkiem odmienne gry ;)
    – Xenoblade Chronicles 2 – nadchodząca premiera, więc jeszcze nie testowane ;)

    “Największe hity każdego roku to Call of Duty, Battlefield, Need For Speed czy Assasins Creed”
    Nie powiedziałbym największe hity pod względem jakości, ale te serie od lat się świetnie sprzedają, więc raczej to w te tytuły inwestować będzie Activision, EA, czy Ubisoft.

    “dokładnie ten sam produkt, tylko w nowym opakowaniu”
    Nie zawsze jak coś ma ten sam tytuł, musi być tym samym. Przykład wyżej z Zeldą -> nie nazwałbym A Link Between Worlds tym samym co Breath of the Wild ;)

    “Nie potrzebujemy nowości i eksperymentów”
    Powiedziałbym inaczej. Nie potrzebujemy ZBĘDNYCH eksperymentów. Zobacz na coś innego – jak producent nie umie danego eksperymentu wykorzystać to tak się kończy.
    Kinect – był fajną zabawką. Na X360 jeszcze starano się coś z tym zrobić. Poza coroczną grą taneczną pojawiały się lepsze lub gorsze gry. Było fatalne Kinect Star Wars, ale było. Było fajne KInect Sports 1&2. Nawet Forza Motorsport 4 pozwalała pokierować autem za pomocą Kinecta. Nie było to szczególnie wygodne, ale dać szansę najmłodszym pokierować tak autem? Świetna sprawa
    Kinect 2.0 jednak został kompletnie olany. Dlaczego? Prosta sprawa. Xbox początkowo miał Kinecta w każdym pudełku. Po narzekaniach ludzi wydano go bez Kinecta i co teraz jest? Jedna sportówka, parę Just Dance (do których jest on zbędny – wystarczy telefon) i … ostatnio dwa remastery z X360 w których Kinect i tak jest już zbędny. Poważnie? To miało zachęcić ludzi do zakupu? Czy Forza 5/6/7 ma coś pod Kinecta? Nope.
    Sony z swoim Move nie lepsze – gier pod to mało.

    A z drugiej strony postawmy firmę, co miała pomysł na sterowanie ruchowe. Nintendo z Wii-Wii U-Switch. Super Mario Galaxy i zbieranie czegośtam za pomocą celowania w ekran. Splatoon = sterowanie ruchowe WiiU Gamepada / Joy-Conami do lepszego celowania. Bajery w 1-2-Switch, niezłe wykorzystanie możliwości ruchowych Joy-Conów w Super Mario Odyssey, czy ARMS (cała bijatyka, reklamowana jako gra pod sterowanie ruchowe). Nie bez powodu rozwijają swoją technologię od momentu planowania tego jako dodatku do Gamecuba, a kończąc na najnowszym Switchu. To działa i sprawdza się dobrze. Nie każdy producent gier umie to wykorzystać (Capcom i ich Ultra Street Fighter z trybem pod sterowanie ruchowe co działa fatalnie…), ale samo Nintendo nie kończy wykorzystywać tych mechanik w swoich grach.

    3D TV? Powiedzmy sobie szczere – co daje 3D w telewizorze? Konieczność patrzenia się cały czas prosto na TV? Mało gdzie zostało to dobrze zrobione. “innowacja” na siłę…
    Znacznie lepiej wypadł pod tym względem 3DS, gdzie spora liczba gier zyskuje przy włączonym 3D (choć i tak ostatnio coraz mniej jest to wykorzystywane…)

    VR? Jeszcze nie czas na to. Sprzęt jest wciąż za słaby na to. Obojętnie czy patrzeć na PS VR, Oculusa, czy HTC Vive, jest to wciąż bardzo droga zabawka. A co za to mamy? W przypadku najtańszych PS VR? Garstkę gier, z czego wartych uwagi jest parę. Oculus/Vive mają większą liczbę możliwości, ale wymagają do tego mocarnego PC. Ile by taki kosztował by coś sensownego wygenerować? GTX 1080 Ti + i7-8700K? A i tak to nie da póki co bardzo dobrego obrazu. Może kolejna generacja konsol pozwoli to ruszyć do przodu mocniej…

  • Raoul Duke

    BEz przesady Pani/Panie autorze

  • Szymon Senderek

    Myślę, że nowych tytułów, dobrze zrobionych nie brakuje, ale trzeba troche się naszukać, bo i wybór tytułów wszelkich coraz większy.
    Ps. “Zahamowania”

ASUS ZENFONE 3
Komputronik Dell Gaming
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona