Asus Zenfone 4

Pokolenie Gadu-Gadu, czyli “pokolenie dwubiegunowe”

Swój pierwszy komputer dostałem, bo miało to być narzędzie do nauki. Ironia losu, moi rodzice i ja mieliśmy różne definicje tejże właśnie wiedzy, którą ta maszyna miała pomóc mi zdobyć. Szybko przekonałem się o tym, że to moja definicja wiedzy jest przy tym wszystkim tą, która za jakiś czas będzie stanowiła prawdziwą wartość dodaną.

Cała ta zabawa w komputer, to było kiedyś wielkie przedsięwzięcie. Portale aukcyjne, jakie dziś znamy, chyba jeszcze nawet nie były w planach, a na rynku rządził Windows 95, choć jako zapalony czytelnik pism komputerowych, wiedziałem, że kroi się już jego następca w postaci Windowsa 98.

Organizacja biurka, całkiem sporej ilości miejsca, to niezrozumienie, gdy mówiło się o tym, że Intel Pentium z technologią MMX jest droższy, ale i lepszy, bo szybszy, to wszystko zostaje w pamięci zapewne nie tylko mojej, ale i innych użytkowników pierwszych relatywnie nowoczesnych pecetów. Obudowa ATX? Zagadkowa firma Cyrix, która usiłowała walczyć z Intelem i AMD na procesory? Ktoś, coś? Myślę, że całkiem wielu z Was :)

Będzie długo, bo w erze początków Gadu-Gadu, wszystko trwało nieco dłużej, a i ludzie mieli tak jakoś dla siebie więcej czasu. Tego mi czasem brakuje. Tak samo, jak dwumiesięcznej, niczym nieskrępowanej wolności między lipcem a wrześniem, grania w “blokowego”, czyli po prostu rozgrywania zawsze dramatycznych spotkań między niekoniecznie profesjonalnymi kadrami nastolatków w nogę, czasem w angielkę. Piszę o tym nie bez powodu. Jestem najpewniej jednym z ostatnich pokoleń, które sporą część czasu wolnego spędzało – z braku wyboru – z dala od komputera. Nawet Pegasus nigdy nie był w stanie tego zmienić.

A potem przyszedł Internet. Z dużej litery – bo każdy, kto miał sieć, ten zyskiwał +5 do szacunku na blokowisku. 0202122 i wielki konkurs, który o ile pamiętam nazywał się Netmania. W swoich czasach każdy szanujący się internauta wiedział co to Netmania, modem i dialer. A później, po upowszechnieniu się sieci, do tej listy dołączył Internet Explo(d)er, IRC i ICQ. Kwestią czasu była polska odpowiedź na rosnącą modę na komunikatory internetowe. Dla mnie zaś, szczególnie.

W liceum, które – co zawsze będę powtarzał – było i jest dla mnie kwintesencją absurdu, zainteresowałem się siecią na poważnie. Mieszkał z nami w bloku informatyk, który zdecydowanie ogarniał i w przeciwieństwie do nudnych zajęć z informatyki w szkole wiedział coś więcej aniżeli pisanie na kartce (!!!) skrótów klawiaturowych w Wordzie czy podstawy surfowania po sieci z zawsze obowiązkowym punktem, jakim było ustawianie nowej strony startowej. Facet pożyczał książki o Delphi, C+ a czasem zerkał na napisane na szybko pliki .bat, które już wtedy wydawały się być czymś mega.

Niestety, w programowaniu nie czułem i nie czuję się dobrze, ale żeby już skrzyknąć ekipę i wspólnie zbudować sobie sieć LAN z linuxowym serwerem, to czemu nie? Po kilku miesiącach nasza sieć straciła na znaczeniu, bo oto, w czasie zbliżonym do wymierania oferty SDI na rzecz Neostrady, szerzej w rynek wchodziło Gadu-Gadu. A ja miałem czterocyfrowy numer, a po mniej więcej roku od upowszechnienia się usługi także i drugi-trzeci najpoczytniejszy w Polsce portal o komunikatorach internetowych.

AOL, Mirinda, ICQ, wzmiankowane Gadu-Gadu, a później także i Tlen, AQQ, Kadu czy niezrozumiały przeze mnie nigdy komunikator Stefan, który należał do jednego z ogólnopolskich portali. “Pogadamy? -Spoko, tylko wejdę na Stefana”. Tego typu teksty dość szybko pojawiły się w sieci. Historia Gadu-Gadu, późniejszego GG, bo przecież wszystkie nazwy trzeba skracać, mocno wpłynęła na kształtowanie się rodzimego internetu.

Blogi, GG, czaty, które kiedyś tętniły życiem, to dla wielu, w tym i dla mnie “stare, poczciwe czasy”. Możliwe, że brzmię teraz jak zmęczony życiem 60-latek, ale jestem pewien trzech rzeczy: życie jeszcze mnie nie męczy, nie mam 60 lat i za jakiś czas przedstawiciele pokoleń X i Y będą gadać dokładnie tak samo ;)

Z pokoleniem GG jest jednak pewnego rodzaju problem. Zawsze byliśmy zawieszeni gdzieś między starymi czasami, a tymi nowoczesnymi, powiedzmy, że cyfrowymi. I mamy w pokoleniu wielką dziurę: część osób, w tym i moich znajomych, unika cyfryzacji swojego życia, a szczytem awangardy jest konto w mediach społecznościowych, które w opinii wielu z nich służy zwłaszcza do zasypywania innych zdjęciami swoich dzieci i zapraszania do grania w te przeklęte gry.

Wiedzą, że Windows nadal jest, ale umyka im numeracja. Tak samo z pakietem biurowym czy przeglądarkami, oraz oczywiście z telefonami. Smartfon to telefon z szybką, co działa bo tapasz palcem po ekranie, ale co to jest ten Frojo, Lolipop czy inne Nugaty, to zagwozdka. Mają Androida, jakiś procesor im to napędza i jakoś to działa. Byle można było robić zdjęcia dzieci na tle wszystkiego. I wystarczy.

Druga grupa, to w mojej opinii typowi fascynaci cyfrowym stylem życia, totalne przeciwieństwo tych powyższych. Albo informatycy, albo rasowi programiści, deweloperzy tworzący gry, w które każdego dnia grają miliony, albo po prostu fascynaci technologii, których obchodzi nazwa procesora, wersja systemu, design smartfona czy technologia wykonania ekranu. Odnoszę nieodparte wrażenie, że między tymi skrajnościami jest głęboka dziura, do której żaden z przedstawicieli powyższych obozów nie chce wpaść, bo boi się, że w pewnym sensie może mu to zaszkodzić. A niektórym takie właśnie “wyśrodkowanie”mogłoby tylko i wyłącznie pomóc. Przynajmniej tak sądzę.

Mam takie nieodparte wrażenie, że nie ma bardziej podzielonego pokolenia, które cały czas jest na celowniku globalnych firm i korporacji, bo łatwo na nas zarobić, bo większość z nas jest już z aktywna na rynku zawodowym. To fakt, a cytując klasyka, fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcemI ten właśnie podział chyba rozdzieli “sieciowość” mojego pokolenia na całe życie. Jedni nie zechcą się nauczyć, inni nie zdołają odpuścić. Nie wiadomo kto i czy ktokolwiek ma rację.

Są takie felietony, których nie można zakończyć jednoznaczną pointą. Wydaje mi się, że ten tekst jest jednym z nich. Pokolenie Gadu-Gadu to największy i chyba mimo wszystko, relatywnie udany pokaz tego, jak zafundować sobie przyspieszony kurs ze zmiany stylu życia o 180 stopni. Pewnie już niebawem ci tatusiowie i mamusie będą wchodzić na Tabletowo, żeby przeczytać to i owo o fajnych komórkach, które można kupić swoim pociechom.

Ironia losu zdaje się jednak polegać na tym, że tak naprawdę wszyscy gonimy za niczym. Poza garścią wyjątków, dorastające dzieciaki przedstawicieli mojego pokolenia prędzej czy później i tak w końcu zakończą tę nic nie wnoszącą dyskusję krótkim, acz dosadnym “Ty tego nie zrozumiesz”. Wiem, bo sam używałem tego zwrotu, a historia zazwyczaj ma to do siebie, że lubi zataczać koło.

A jak wygląda Wasza historia? Pamiętacie jeszcze jakieś ciekawostki ze specyfikacji swojego pierwszego kompa? Połączenie z siecią było przez 0202122, czy w jakiś inny sposób? No i czy też obserwujecie tego typu podziały w Waszych grupach wiekowych? Dajcie znać w komentarzach :)

Komentarze

  • babeo

    Ja GG używam do dziś. Mam je zainstalowane na każdym komputerze. Mam na smartfonie z androidem, mam na iPhone. Używam też messengera, ale GG ma swój klimat.

    • afterburner

      Teraz gg to cień tego czym było kiedyś. Klimatu zero.

      • Raoul Duke

        mi trudno mówić o klimacie skoro na liście gg mam masę ludzi, ale korzystają z niego 2 osoby :)

    • Też ciągle mam GG ale w sumie to tylko dlatego, że TheŻona używa w pracy ;)

    • Raoul Duke

      ja też :)

  • andrewir

    GG to rozwinięcie wcześniejszego programu o nazwie SMS express ale kto to jeszcze pamięta ?

    • Ja ;) ale akurat…zapomniałem ;)

      • Darek

        Ja też pamiętam SMS Expresa, który zamienił się w Gadulca. Niedawno na starym dysku znalazłem nawet instalkę i zastanawiałem się co to było :)
        Co do komputerów, to pamiętam jak zastanawiałem się nad wyborem 486 dx2 133 MHz z monitorem czarno-białym, czy Pentiuma 60 :) Bodajże pierwszy procesor wielowątkowy Intela. W końcu po sprzedaniu roweru udało się uzbierać na Pentiuma 66 :).

        Działało to wszystko na windzie 3.11 do której z czasem można było dostać nakładkę 95. Potem udało mi się dorwać prawdziwe 95. To był szok :) Nie było Worda i Exela tylko edytor TAG i arkusz kalkulacyjny, którego nazwy jużnie pamiętam.

        Przed tm wszystkim by niezapomniany własny Commodore C64, a na Atarynkę to chodziłem grać szkoły podstawowej w wakacje :) ZX Spectrum też tam stało, ale na tym gierek nie odpalali, jedynie jakieś programy wykorzystywane w szkole na ZPT (zajęcia praktyczno-techniczne) :)

        • Darek

          A i jeszcze zapomniałem o prekursorze voodo i pierwszych kartach z akceleratorem 3d na pokładzie, czyli s3 Virge z 4 MB pamięci :)

          • Bolo

            Kiedys pchalismy do polski duzo Birtekow S3 Virge, polskie firmy lykaly jak woda.

    • SyoMas

      Zakladałem konto w tamtych czasach o ile pamiętam by darmowo wysyłać SMSy :) Dziś już nawet pewności nie mam czy moje 4 cyfrowe konto jeszcze istnienieje bo po kolejnej zmianie sprzętu nie chciało mi się już instalować WtW a oryginalnego klienta porzuciłem gdy zlikwidowano pocztę GG.

  • uru28

    Tekst na 5 z + ;) Niesie ze sobą drogie a może i trzecie dno… Sam jestem chyba z tego “gdzieś po środku”, a jestem z pokolenia gdzie łączność zapewniały budki telefoniczne i poczta polska wraz ze słowem pisanym. Wychowałem się na SONDzie a Pentiuma z MMX pozbyłem się kilka dni temu przedkładając jednak porządek nad sentyment( oczywiście spoczywał jako działający eksponat).
    Był czas gdy byłem przekonany że ATARI będzie wieczne i wiecznie na topie, miałem to szczęście że organoleptycznie byłem świadkiem ewolucji 2D do 3D uczestnicząc jako gracz w ewolucji systemów “rozrywki” od 8bitów aż po dzisiejsze monstra pokroju PSpro czy Xboksa one x, a mimo to wciąż wiele potrafi mnie zadziwić :D
    Nie wiem czy masz rację, wydaje mi się że każde pokolenie ma coś takiego. Fakt że “moja” generacja trafiła na ogromne przyśpieszenie i nie wszyscy z entuzjazmem wsiedli do tego pociągu, ale nie wiem czy to nie kwestia właśnie tego, że zarówno mody jaki i memy mają swój czas i zasięg. Całkiem możliwe że za kilka, klika naście taki Facebook podzieli los GG bo ktoś wymyśli coś nowszego, lepszego lub wygeneruje trend w innym kierunku. Był czas gdy i mi wydawało się że GG to szczyt tego co potrzebne do komfortowej komunikacji i będzie, podobnie jak Windows, wieczny z lekkimi modyfikacjami. Dziś choć Facebooka i jego właściciela nie trawię, korzystam z WhatsAppa, a kto wie co będzie za kilka lat? ;) Myślę że trafiliśmy na ciekawy czas w historii.

    • Daniel Kurkowski

      Hehe kolego. Stare piękne czasy. Szacunek.

  • Andrzej

    Ciężka sprawa z naszym pokoleniem. Człowiek dorastał z całą tą szybką zmianą technologi i czuje dystans do tego “wirtualnego” świata dlatego że zawsze szczęście sprawiało mu patrzenie na jego rozwój a nie w nim uczestniczenie. I myślę że to jest najlepsze w naszym pokoleniu. Że widzimy ten rozwój jesteśmy jego świadomi ale wiemy żeby w niego się nie angażować bo nie tędy droga :) My mamy to szczęście ale czy pokolenia młodsze właśnie przez brak tego porównania nie mają łatwiej?

    • Raoul Duke

      Łatwiej mają, ale są ludzie którzy mają np 20 lat i nie potrafią pralki nastawić. Wszystko szukają w google. I nie do końca prawdą jest jednak to że dzieci już nie bawią się na dworze. NA pewno nie tak dużo jak kiedyś ale naszczeście w ostatnim czasie sport stał się czymś cool :)

      • Od tego Google jest, by nie trzymać niepotrzebnych informacji w głowie. Chociaż pralkę na początku się raczej ustawia wg instrukcji obsługi – ale pewnie jej właśnie ludzie szukają na Google, bo papierowa się zawsze gdzieś zgubi.

      • Andrzej

        To prawda Pokolenie 30-40 latków jest tego bardzo świadome i np. moje ciotki i znajome zabraniają dzieciom dłużej niż tą 1 godzine dziennie tygodniowo na kompie konsoli siedzieć :)

  • Raoul Duke

    Szkoda, że bardziej nie rozwinąłeś tej grupy, po środku, która ponoć nie istnieje. Według mnie istnieje taka grupa. Wymieniłeś dwie. Tych co nie chcą cyfryzacji i fascynatów. Jak najbardziej jest grupa po środku. Są osoby które nie boją się cyfryzacji i z niej korzystają, ale bez podniecania się. To właśnie ta środkowa grupa. :)

    Co do ciekawostek pamiętam oj pamiętam :) Atari u kuzynów, Commodore 64 u kumpla i Pegasus pożyczany od sąsiada. Po kilku latach IBM 486 DX 2 u kuzynów :) I w końcu przyszła kolej na mnie AMIGA 600. Później jak szedłem do liceum dostałem IBM z prockiem AMD k6-2 300Mhz, póżniej był Duron 800 Mhz, Athlon 2400+, Phenom II 955 BE, FX-8320 i obecnie I7-4790 K :)

    Co do cyfryzacji jeszcze, nie mam nic przeciwko jakby to wszystko stanęło. Nie potrzebny mi pęd za technologią. Co roku nowe karty graficzne i procki. Telefonów na rynku od cholery. Kiedyś każdy chciał mieć Samsunga Avilę a teraz nie licząc fan-boyów nie wiadomo co brać :)
    Wolałbym aby postęp dokonał się w silnikach które wyniosły by ludzi na inne planety, bo póki co to od 60 lat korzystamy z silników rakietowych i nic w tej kwestii się nie zmienia.

    P.s. z GG korzystam do dzisiaj :)

  • Kamil S.

    P200MMX + 3dfx voodoo…
    Co to były za czasy. Rodzice kupili mi i bratu na gwiazdkę prawdziwe monstrum. Szacun w szkole i na osiedlu. Po Atari i kaseciaku (nawet nie oddychaj bo będzie błąd i trzeba będzie ładować grę od początku) przeskok do Total Annihilation i Carmageddona (na początku demo – chyba z secret service CD, potem pełna wersja)…

    • bulbnow

      Jak kupiłem 3dfx (oryginalny Diamond 3d), przyleciałem (dosłownie) z nim do domu, okazało się że PCI pod kartą grafiki jest na wysokości stacji dyskietek 3.5″ 1.44MB, i NIE wchodzi !!, “kosz” obudowy przeszkadzał.

      Fcuk this !, rozmontowałem budę, płyta główna z podpiętymi IDE VGA (+całą resztą szmelcu i zasilacza) leżała luzem na podkładce, przecież MUSIAŁEM zobaczyć tego wieczoru, jak wygląda QUAKE1 w 640×480 i OPENGL :-).
      (zdjęcie = “random” z netu, ale dokładnie tak to wyglądało), tylko nie Pentium II, a 166 MMX.
      https://uploads.disquscdn.com/images/98564874a81e79a954fd482c856c67a244e755e17d369695988b7cdcafea83f6.jpg
      https://uploads.disquscdn.com/images/3af818ac40b6e02311381ea06c7d81912468389f596a73cdb20e3016efbde86a.jpg

    • Chyba podobny zestaw miałem. Już teraz nie pamiętam czy 200MHz czy 233 ;) W Carmageddona się grało, co ciekawe, można go było chyba włączyć z DOS-a, a obecnie jest wersja na Androida. U mnie jeszcze długo królowało Earthsiege 2. Mega gra, na której zjadłem zęby i w którą bym pograł jeszcze nie raz. Płyta zachowana, czyta się, ale nie jestem w stanie odpalić ani przez emulator, ani na zgodności z Win7 lub Win10. Jestem coraz bliższy tego, żeby zmontować jakiegoś złoma tylko po to, żeby zainstalować tam Win95 (oryginał w pudełku, liczę że kiedyś będzie to warte nieco kasy :P ) i WRESZCIE znowu odpalić tę grę ;)

      • bulbnow

        LOL, trochę “zgredów” się zebrało ;-), kto by pomyślał… ;D

  • Szymon Senderek

    Niedawno trafiłem na stronę na fb “antyinternetowcy”. Trochę prześmiewcza, ale jak się zastanowić dłużej to widać jak bardzo ludzie przestali być ludzcy.

  • Raoul Duke

    Mój komentarz długi wywiało :(

  • Pauldeloop

    Ja siedzę sobie w tej dziurze i jest mi tu bardzo dobrze. W 1986 było Atari 800XL. Potem dopiero w 1997 czy 98 PC i Celeron 300 + modem i potem SDI. Zatem od dziecka jestem zanurzony w technologię. Jednocześnie wraz z rozwojem technologii mobilnych i mediów społecznościowych w 21 wieku nie zostałem totalnie wchłoniety przez GG potem FCB, YT, snapa, insta itd… Konta posiadam i używam, ale głównie w celach komunikacyjnych. Technologię kocham i trzymam rękę na pulsie. Jednocześnie jestem w stanie bez problemu się bez niej obejść i zwykle zaglądam na fejsa nie częściej niż raz moze dwa razy w tygodniu. Uważam, że właśnie nasze pokolenie ma najlepszą sposobność żeby nie być opentanymi i zafiksowanymi technologią ani z drugiej strony nie być wykluczonym cyfrowo i technologiczne.

  • Joorre

    Artykuł nie za bardzo odkrywczy. Bardziej kartka z pamiętnika, choć w końcu to blog. Młodzi ludzie też się dzielą na pasjonatów I outsiderów I tych pierwszych jest zdecydowanie mniej ;]

  • Stary Misio

    Tak o prostu. Dziękuję ci za ten TEXT.

  • bulbnow

    Fajne :-), chyba robię się stary (sentymentalny), pierwszym poważnym zadaniem jakie wykonywałem za pomocą Internetu +0202122 + modemu 9600 bps, było ściąganie 1,2 MB (megabajtowego) pliku, sterownika IDE do nagrywarki CD Sony prędkość x2 :-), płyta CD 60 minut (650 MB), nagrywała się w 30 minut (chyba że komputer drgnął w trakcie i płyta {23 złote} padła).

    Nie – nie żartuję. Udała mi się ta sztuka (ściągnięcie 1,2 MB) po 11 godzinach i chyba 500 próbach, oraz 300 zerwanych pobraniach. Tak, ja rozumiem że to niewyobrażalne, oraz że teraz jedno (słabe) zdjęcie “waży” 3x tyle, ale tak wtedy wyglądała rzeczywistość. Moje rachunki telefoniczne za połączenia dial-up w latach 1999~2001, wynosiły około 1200 złotych miesięcznie.
    Jak mi coś jeszcze wpadnie do głowy, to dopiszę ;-). 56k ⇩ (superkozak, odpowiednik 300 megabitowego {stabilnego} łącza).

    https://uploads.disquscdn.com/images/1749e2ef46359d49c42f01ad36da649739bd799d3d9ad8eb705bd18b1403ef94.png

    • Ściąganie sterowników to był horror w tamtych czasach. Pamiętam, że musiałem ze szkolnego internetu korzystać i przenosić sterowniki na dyskietce do domu.

  • vito2012

    fajny tekst, miłe wspomnienia. Wywnioskować można, że młody jesteś :)
    zx spectrum, atari, co tydzień można było dostać jakąś grę z radia, chyba to była audycja “radiokomputer” nadawane były piski, które nagrywało się na kasetę i można było pograć :)
    amiga 600, 1200 (+x-copy), pc ale jeszcze przed windowsem, masakra konfigurowanie karty muzycznej w dosie :) ustawianie irq i coś tam jeszcze, Gry pirackie można było kupować bez problemu w sklepach.
    Przerabianie wav na mp3 w dosie, parę godzin jedna piosenka z wav na mp3 się przerabiała.
    pierwsze gry oryginalne z lk avalon :) freed, misja, seksmisja itd
    pierwsze voodoo, rivatnt, modowanie procka duron za pomocą ołówka :)
    interent 0202122, później zdrapki i usługa oddzwaniania.
    pierwsze sieci lan przy użyciu BNC pół bloku w kablu koncentrycznym i lanchat :)
    ehh dużo jeszcze można opisywać

    • Darek

      Po kablu BNC to śmigała sieć o nazwie Arcnet, czy jakoś tak. Prędkość 1-2 Mb/s. Też z tego korzystałem. Po przesiadce z kabla szeregowego na równoległy (rs232 na LPT) a następnie na kabel koncentryczny, to była masakra :)
      Z internetu 02202122 nie korzystałem, ale packet-radio po przemiennikach krótkofalarskich czasami było w użyciu ;)

  • Grzesiek

    A ja mam 18 lat, jestem fanem technologii jak połowa dzieciaków w moim wieku, szczególnie smartfonów z andkiem, lubię bawić się we wgrywanie systemów itp., ale facebooka, insta, snapa itd. nie mam i nie założę ;p Jedyne co mam to skype i stare dobre GG :D I też siedzę w takiej “dziurze”, ale ma ona swoje uroki. Szczególnie gdy ludzie pytają się o namiary na fb ;D

    A prawda jest taka, że przy słabej sieci tylko gg działa sprawnie, za to skype i cała reszta tych “nowoczesnych” komunikatorów się wykłada :p

    • bulbnow

      O, nawet “głos rozsądku młodego pokolenia się znalazł”, dobrze myślisz i myśl tak dalej, przekuj to w rzeczywistą wiedzę i zarabiaj $1M rocznie (lub tygodniowo ;D). Pozdrawiam.

  • Key

    Należy jeszcze przypomnieć o bardzo fajnym dodatku jak PowerGG :)

    • Zestaw wtyczek i modów :) Fajne to było ;)

  • Ksawery

    Ani Atari, ani C64 nigdy nie posiadałem, ale grało się u kolegów ;) U siebie miałem Pegasusa, a później Amigę 500. Mój pierwszy pecet bazował na AMD k5 166 3D Now (miał konkurować z P166 MMX) i 8MB RAM. 3Dfx niestety nie miałem (dokupiłem gdzieś po roku), akurat wchodził na rynek, gdy kupowałem kompa, a nie chciałem naciągać rodziców na wydatek kolejnych 700-800zł, bo zdaje się, że mniej więcej tyle kosztował. Musiałem zadowolić się kartą S3 Virge 2MB, ale i tak była lepsza od bodajże S3 Trio z 1MB ;) Dysk 2GB, monitor 14″ i CD-ROM 8x, który zepsuł się 4 dni po upływie gwarancji, heh… Dostęp do internetu dostałem stosunkowo późno, bo w 2001, ale za to było to od razu stałe łącze. Wcześniej odwiedzało się kafejki internetowe, co też miało swój niepowtarzalny klimat :)

    • Pamiętam, że PC długo miały problem dorównać mojej Amidze w jakości dźwięku i ilości kolorów. Ale Amigi zostały z tyłu gdy pojawiło się SVGA i pierwsze Sound Blastery.

  • SyoMas

    Zgodzę się z przedmówcami, że ten środek jest chyba jednak nieźle wylełniony. Całkiem niedawno wspominałem swoją pierwszą niby kartę dźwiękową polutowaną we wtyczce LPT o nazwie Covox i frajdy jaką sprawiło usłyszenie muzy z Gliniarza z Beverly Hils odtwarzanej z Peceta na jakichś marnych pierdziafonach. Nic to, że znałem doskonale efekty muzyczne Atari, Comodorców czy Amig. W świecie PC muza nie istniała wtedy więc nawet taki Covox robił wrażenie.
    Teraz nie ganiam za nowościami choć o nich wiele wiem bo czytam Tabletowo i inne technologiczne wieści. Interesują mnie tylko takie, które ułatwają czy uprzyjemniają mi życie, dzięki czemu odkryłem Chromecasta, który wyleczył mnie z chęci przesiadki na Smart TV. Jak już ktoś pisał modelami telefonów interesuję się tylko wtedy gdy ktoś z rodziny wymienia i mnie pyta o zdanie. Sam mam zwykle coś mocniejszego w ramach firmowego wyposażenia ale niedawno zrezygnowałem z najnowszego Samsunga S-ileśtam na rzecz oddanego przez kogoś Note 3, który sprawuje się fantastycznie i jest pierwszym smartfonem, który nie sprawia mi żadnych problemów. I to jest teraz dla mnie wyznacznik użyteczności – brak problemów ze sprzętem. Oczywiście fajnie, gdy urządzenie może coś więcej i w rzeczonym Note rysika używam do notowania ręcznego używam kilka razy tygodniowo.

  • Ris

    Pamiętam jak siedziałem w bibliotece i czytałem (już nie pamiętam, czy to był może chip) o pierwszych wersjach kernela Linuxa (tak długo po Amidze, którą miałem) i do dziś pamiętam co sobie myślałem. Ciekawe to bardzo ale przecież nikt tego nie używa, nie ma internetu, więc jak w to wejść :) Obecnie wszędzie używam Linuksa ;) a najlepsza była demoscena :)
    Dodam jeszcze, że zawsze czekałem na urządzenie jakie teraz wszyscy używamy. Zawsze chciałem mieć mały komputerek z internetem, który będzie wszędzie działał. I używałem tylko Tlenu z wtyczką do gadu-gadu. Sam program gada-gadu zawsze wydawał mi się strasznie słabo wymyślony.

  • Daniel Kurkowski

    Ja miałem okazję przychodzić do kumpla na granie. Atari 65XE bodajże. Kilka nocy zarwaliśmy w święta przy pirates of barbary czy jakoś tak? potem widziałem amigi i u innego kumpla 286 gdzie zagrywaliśmy się w 4×4. Pierwszy komputer który stanął u mnie na biurku to był pIII 450Mhz. Później przez lata nie miałem żadnego sprzętu. W tym czasie jednak wojowałem z ojcem przy samochodach i tenisie. I myślę sobie, że to właśnie od nas zależy jakie będą nasze dzieciaki. Jaki sprzedamy im patent na nudę – paskudny wyzwalacz głupot – i jak bardzo umożliwimy im czerpanie z naszego bagażu doświadczeń.

Komputronik Dell Gaming
Elastyczny Hosting dostarcza dhosting.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona