Ważne
Wiko VIEW

Aplikacja Bark daje znać rodzicowi, gdy dziecko pisze na swoim smartfonie o seksie, narkotykach lub samobójstwie

Na pewno wielu z nas zna popularne skróty używane przez dzieci podczas wymieniania się wiadomościami. LOL, ROTFL, BTW czy OMG weszły w skład slangu internetowego również ludzi dorosłych. Są jednak takie skróty, z których odszyfrowaniem rodzice mogą mieć problemy, albo takie, których woleliby nie znaleźć w internetowej korespondencji swoich pociech. Chodzi o te skróty, które odnoszą się do seksu, narkotyków czy prób samobójczych.

Aplikacja Bark, łączy się z ponad 20 komunikatorami i platforami społecznościowymi, zarówno na iOS, jak i Androidzie. Monitoruje działania online dzieci 24 godziny na dobę, szukając fraz, które można uznać za niebezpieczne i które mogłyby sugerować, że dziecko w jakiś sposób angażuje się w rozmowy o seksie, śmierci czy narkotykach.

Skróty, na które reaguje Bark to miedzy innymi:

53X = zamiast SEX
KMS = (kill myself) zabij mnie
LH6 = (let’s have sex) uprawiajmy seks
KYS = (kill yourself) zabij się
MOS = (mom over the shoulder) mama nad głową
POS = (parent over shoulder) rodzic nad głową
CD9 = kod 9, rodzice obok
GNOC = (get naked on camera) pokaż się nago w aparacie
99 = nie ma rodziców
WTTP = (want to trade photos?) wymienimy się zdjęciami? – sexting
LMIRL = (let’s meet in real life) poznajmy się w prawdziwym życiu
1174 = spotkajmy się na imprezie
IWSN = (I want sex now) chcę teraz uprawiać seks
CU46 = (see you for sex) do zobaczenia “na seksie”
FWB = (friends with benefits) przyjaciele z korzyściami
ADR = (what’s your address) jaki jest twój adres?
MPFB = (my personal f*** buddy) mój osobisty koleżka do “seksu” <-tutaj mniej cenzuralnie
PAL = (parents are listening) rodzice słuchają
TWD = (texting while driving) piszę podczas jazdy
GYPO = (get your pants off) zdejmij spodnie

Bark analizuje 10 milionów wiadomości miesięcznie z takich serwisów jak Instagram, Snapchat i YouTube. Brian Bason, prezes Bark zauważa, że kontekst tych skrótów jest bardzo istotny, bo dzięki jego analizie można się zorientować, czy jakieś wyrażenie jest żartem, czy dziecko jest w rzeczywistym niebezpieczeństwie. Na przykład dzieci nieraz będą wykorzystywać skróty KMS (zabiję się) lub KYS (“idź się zabij”), niekoniecznie mając myśli samobójcze czy naprawdę życząc komuś śmierci. Bark potrafi zrozumieć następujący wpis: “Poplamiłem sobie nowiutką koszulę sosem. Gonna KMS”. Oczywiście w takim wypadku rodzic nie będzie alarmowany.

Aplikacja działa tylko po angielsku, więc jej funkcjonalność w naszym kraju jest praktycznie żadna, chyba, że nasze dzieci rzeczywiście posługują się anglojęzycznymi skrótami. Ale nawet w takim wypadku Bark nie będzie w stanie rozpoznać kontekstu wypowiedzi. No i trzeba wiedzieć, że aplikacja jest płatna – po darmowym miesiącu testowym, korzystanie z niej kosztuje 9 dolarów miesięcznie.

Czy myślicie, że taka aplikacja mogłaby przydać się w Polsce? A może macie już swoje szkraby i korzystacie z jakiejś formy elektronicznej ochrony? Jeśli tak, to z jakiej? Dajcie znać w komentarzach, podzielcie się wiedzą!

źródło: PhoneArenaBark

Komentarze

  • BB

    Tego się nie da skontrolować

    Trzeba by “ubezwłasnowolnić” prywatność dzieci – nastolatków

    Trzeba rozmawiać, tłumaczyć, wyjaśniać i mieć kontakt z własnym dzieckiem

    Umieć i starać się zrozumieć – postawić się na ich miejscu

    Pozdrawiam, BB
    ps. oczywiście to tylko teoria a praktyka jaka jest każdy wie ale i tak jestem przeciwny wprowadzaniu takich rozwiązań.

  • teges

    Spoko, tylko czy to odpowiednie i moralnie poprawne.
    W sumie nastolatek i tak, tą aplikację obejdzie/odinstaluje.

    • Mam wrażenie, że to aplikacja dla rodziców tzw. tweens, czyli dzieci pomiędzy 9-14 rokiem życia – czyli już nie takie małe dzieci, a jeszcze nie “wyżsi” nastolatkowie :)

      • anemusek

        Zdziwił byś się co takie dzieci potrafią.

        • DamGal

          Tym bardziej trzeba je kontrolować.

  • xantus29

    YpuTube? Literówka

  • FireFrost

    Tak, wsadźmy dziecku GPSa w dupę, i każmy mu się tłumaczyć z tego, o czym rozmawia ze znajomymi. Wtedy na pewno wychowamy szczęśliwego człowieka z poczuciem własnej wartości… którego jedynym marzeniem będzie wyprowadzenie się z domu i zerwanie wszelkiego kontaktu z rodzicami.

    Jak ktoś ma dobrą relację ze swoim dzieckiem i zajmuje się jego wychowywaniem (a nie hodowlą czyli non stop opierdol za wszystko i rozliczanie ze wszystkiego w stylu hard korpo) to nie potrzebuje żadnych gównianych aplikacji, żeby wiedzieć co dzieje się z jego dzieckiem

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona