Ważne

Telefon dla seniora, czyli że miejsce starszego człowieka jest w przeszłości

Na pewno widzieliście wiele razy reklamę telefonu dla babci lub dziadka. Wielkie przyciski, litery i cyfry o wielkości całego wyświetlacza – żeby było czytelnie. Proste i głośne dzwonki – żeby było słyszalnie. Minimum opcji, może jakaś latarka, przycisk SOS do wnuka. Żadnych internetów, dotykowych ekranów, LTE. Bo senior jest osobą nieporadną, ograniczoną i nie potrafiącą pojąć nowoczesności.

Studiowałem kiedyś pedagogikę. Stąd wiem, że istnieje coś takiego, jak andragogika, czyli pedagogika dorosłych oraz jej część zwana pedagogiką ludzi starszych, o wybitnie ładnej nazwie: gerontopedagogika. Tak. Uczyć można nie tylko dzieci, młodzież czy młodych dorosłych (np. studentów), ale też ludzi w sile wieku, doświadczonych, starszych i starych. I upartych. Także upartych jak jasna cholera. W tej pedagogice sporo miejsca poświęcono metodom dotarcia do takich ludzi. Oszukiwania, wymijania tego uporu. Przekonywania, że trafia się w czyjeś prawdziwe, tylko dotąd nieuświadomione potrzeby. Tylko tak się to da zrobić. Albowiem dorosły z zasady uczy się tylko tego, czego chce oraz rozwija wyłącznie to, czego już liznął. A resztę ma serdecznie gdzieś.

Taka zaleta dorosłości.

A z drugiej wada. Stąd te wszystkie znane nam standardowe odzywki w stylu „nie będziesz ojca uczył dzieci robić” i „starych drzew się nie przesadza„, które znosić muszą wszyscy, którzy z dorosłymi edukacyjnie pracują. Ale tak. Ludzi dojrzałych można, a nawet trzeba uczyć nowych rzeczy. Ludzie dojrzali – również starsi – nie powinni okopywać się na pozycjach „jestem stary i to już nie dla mnie” – bo takie podejście powoduje coraz większe wyobcowanie takiego człowieka z obecnego świata. Który jest światem otaczającej nas technologii.

Technologia jest wszędzie. Na dworcu kolejowym i na poczcie trzeba klikać w maszyny, by pobrać numerek i patrzeć na wyświetlacze, by pilnować własnej kolejki. W metrze trzeba zbliżyć kartę do czytnika, by móc przejść dalej. Na przejściu dla pieszych trzeba dotknąć przycisku wymuszającego zielone światło. Kurier każe się podpisywać plastikowym rysikiem po ekranie ciekłokrystalicznym. Pani kasjerka w sklepie skanuje kod kreskowy, a maszyna wie ile to kosztuje. Można za to zapłacić kawałkiem plastiku.

Gdzie jest w tym człowiek stary, który zatrzymał się kilka lat temu i nie ogarnia już tych nowinek?

NIE MA GO TU.

Nadal żywo mam w pamięci obrazek z autobusu zielonogórskiej komunikacji miejskiej, w którym zamontowany był automat do sprzedaży biletów. Arcyprosty – każdy bilet to osobny guzik, okraszony nazwą biletu oraz ceną. Wsiada wcale nie tak stara kobieta, patrzy wrogo na biletomat, rozgląda się bezradnie wokół, po czym burcząc pod nosem, że „te wynalazki to nie dla niej” i „wszystko muszą utrudniać” podreptała do kierowcy po pomoc.

Ta kobieta już chyba zawsze będzie potrzebować pomocy w starciu z nowymi technologiami. Dla niej wszystko powinno być tak, jak było 10 lat temu. Świat dla seniora to świat ludzi a nie maszyn, świat ebonitowych aparatów telefonicznych, telewizorów z dwoma programami i dzieci oraz wnuków mieszkających pod jednym dachem.

6186281248_6506d04c02_o

Z tabletem urodzony?

A przecież podstawą w kontakcie z technologią jest ciekawość.

Moje dziecko wkrótce skończy 3 lata i pomimo, że tablet do rąk dostaje raczej rzadko i pod kontrolą, to już teraz przebija mnie w obsłudze np. iPada. Jak prędko łapie obsługę smartfona z Androidem przekonuję się po tym, gdy biorąc swego LG wieczorem do ręki odkrywam przeróżne kwiatki, jakie mi pociecha nawyczyniała. Udało mu się ostatnio nauczyć np. obsługi aplikacji z zablokowanego urządzenia, poprzez menu Quick Circle – czeka na chwilę, gdy się zapomnę i zostawię smartfon w miejscu, do którego dosięgnie i… Namiętnie kręci wideo i strzela foty!

Powiecie – normalka – dzieci są od urodzenia ciekawe i nie boją się zepsuć (małe nawet – olaboga! – nie rozumieją tego słowa!) badanego przedmiotu. Łapią wszystko prędko, bo nie mają już wbitych na stałe „patentów” – czy to urządzenie z iOS, czy na Androidzie – jest dla nich tak samo proste. I tak samo cudownie kuszące. Zazdroszczę obecnym dzieciakom bardzo, bo sam zacząłem już oszczędzać swój czas. Zacząłem nie poświęcać go na poznawanie czegoś, co tak naprawdę mnie nie interesuje. Mógłbym pożyczyć od kogoś jakąś Lumię i pobawić się nią, by sprawdzić czy naprawdę jest tak źle? Mógłbym pójść do znajomego, który ma Maca i pobawić się tym systemem… Mógłbym znów zainstalować Linuxa i zobaczyć, czy będzie szybszy. Mógłbym. Ale po co? Maca ani Lumii nie kupię, Linuxa nie zainstaluję, bo i tak mnie (jak zawsze) zdenerwuje i poleci w kosmos po kilku dniach? No to może… Mógłbym reaktywować konto na Snapchacie?

Każdy z nas ma cały katalog takich „po co” wynikających albo z doświadczenia z tymi przedmiotami, albo właśnie z braku doświadczenia z daną rzeczą. I świetnie – życie polega na wybieraniu pomiędzy różnymi aktywnościami przecież. Nie da się robić wszystkiego na raz. No ale zazwyczaj coś jednak robimy. Chcemy pobawić się nową wersją systemu, którego używamy. Instalujemy nowe gry i – mimo że narzekamy: „kiedyś, to były gry!” – rozpracowujemy je przez długie godziny. A wcale nie urodziliśmy się z myszką czy tabletem w ręku…

Sami tworzymy stereotypowych seniorów

Czy ludzie starsi naprawdę boją się rzeczywistości, nie chcą podejmować żadnych nowych aktywności? Wydaje mi się, że to bardzo stereotypowe spojrzenie. Znam zarówno takich, którzy żegnają się na widok komputera, jak i takich, którzy dzień zaczynają od sprawdzenia co się dzieje na Facebooku czy Google+. Ale reklamy, również te społeczne, niby pozytywne – wciskają nam do głów, że ludzie starsi są nieporadni, że niczego nie są już w stanie ogarnąć sami, a na dodatek, że mają do tego całkowite prawo. Po prostu my sami czynimy z 60/70 czy 80-latków łamagi i ofermy, które z ledwością potrafią zapamiętać gdzie mieszkają i ledwo potrafią się samemu wysikać, a co dopiero o obsłudze komputera czy smartfona myśleć…

Traktujemy WSZYSTKICH seniorów jak ludzi z zaawansowanym alzheimerem, artretyzmem, kłopotami z pamięcią, słuchem i wzrokiem. Wszystkich starszych ludzi wkładamy do worka babć zakutanych chustkami i dziadków grzejących się w ogródkach, ludzi, których nie obchodzi nic więcej, niż to, gdzie leży pilot od telewizora.

A przecież… Gdyby tak było naprawdę, to producenci aut już dawno budowaliby specjalne modele dla seniorów – takie Fiaty czy Mercedesy GOLD AGE, które nie pojadą prędzej, niż 30 na godzinę i nie przekraczają pasa środkowego jezdni… Producenci telewizorów dodawaliby do wyposażenia drugi pilot specjalnie dla seniora – z pięcioma dużymi przyciskami (po co seniorowi więcej niż włącznik, głośniej – ciszej i programy w przód i w tył?). Gdyby tak było, to Microsoft wydałby Windows dla seniorów, pozbawionego 80% funkcji, ale za to mającego prosto włączaną lupkę.

Nie robi się (jeszcze) takich rzeczy. Bo senior to dla wielu nadal zwykły człowiek – konsument. Który jak chce (i ktoś mu ewentualnie pomoże), to nie tylko klikać w przycisk START w Windowsie się nauczy, ale nawet i programować może zacząć. Taki senior nie kupi telefonu dla seniora, tylko zwykły smartfon. Co innego senior stereotypowy, senior ze świata dla seniorów, taki, dla którego ten telefon został stworzony. Ale taki nawet nie wejdzie do salonu GSM, bo co to do diabła jest GSM i komu to, panie, potrzebne?

Za to nasi dziadkowie i babcie, nasze matki i nasi ojcowie znajdą śliczne, nowe telefony dla seniora w naszych prezentach na dzień babci i dziadka, na urodziny, imieniny czy inne rocznice. Bo to są prezenty tanie, użyteczne i wydaje się nam, że pomogą naszym protoplastom w życiu. Wręczając takie prezenty nawet nie przeczuwamy tego, że wydajemy właśnie opinię o naszych bliskich – że są już przegrani, że nie dogonią rzeczywistości, niczego się nie nauczą – bo nie muszą – i będą już skazani do śmierci żyć w przeszłości. Bo tylko ją są w stanie zrozumieć.

Remember, remember… My też kiedyś będziemy starzy. I nasze dzieci czy wnuki dadzą nam na urodziny świeżutkiego senior-fona, senior-wszczepkę domózgową czy senior-nanosondy, senior-cokolwiek, co wtedy będzie służyło ludziom powszechnie. Tylko że to będzie zubożone, niepełne, prostackie. Za to duże i głośne. I będzie miało latarkę. Tak, latarka to najważniejsza rzecz dla ludzi starych. Nasze pociechy zaproponują dobrotliwie pomoc w konfigurowaniu funkcji SOS, gdyby… No wiadomo…

A my się dobrodusznie zgodzimy. Bo przecież za wiele, by tym dzieciakom tłumaczyć, że wcale nie jesteśmy tacy niedołężni. I tak nie uwierzą, bo nasz świat dawno już przeminął.

11683249855_c89eb1d27b_o

Źródła:
Tym razem żadne poza wspomnieniami.

Ilustracje:
Ilustracja artykułu: cea +, flickr, licencja CC-BY
Fot. 1: Nicko Gibson, flickr, licencja CC-BY
Fot. 2: Paul Townsend, flickr, licencja CC-BY

Polecam również:
Wielkie żółte kaczki, dzięcioł, Google i formatowanie rzeczywistości
Wszyscy jesteśmy hejterami, żołnierzami kryzysów socjalmediowych
Informacja oddzielona mechanicznie, czyli o parówkach informacyjnych

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • DanSlenders

    Telefon dla seniora to w moim rozumowaniu takie urządzenie, które ułatwia życie dzięki funkcjom poprawiającym korzystanie z niego w oparciu o najczęściej występujące w tym wieku problemy. Przecież nie znaczy to od razu, że senior tylko taki telefon może kupić, po prostu nikt nie będzie tworzył smartfona dla seniorów, bo smartfon to smartfon i jak dziadek/babcia chcą/muszą/mogą go kupić to droga wolna. Nie rozumiem tego świętego oburzenia, gdy używa się zwrotu telefon dla seniora, co ma rzekomo odciąć ich od nowoczesnych technologii ; przecież nie o to w tym chodzi.

    • Zauważ, że zwrot „telefon dla seniora” funkcjonuje powszechnie jako epitet określający jakiś sprzęt jako przestarzały złom. A to wynika z idei jaka przyświeca tym urządzeniom: są dla ludzi bardzo niewymagających.
      Nie piję tu do sytuacji gdy faktycznie takie urządzenie jest idealnie trafione do człowieka. Chodzi mi raczej o to, że seniorfon określa w pewien sposób WSZYSTKICH seniorów jako bezradnych…

      • Krzysztofsf

        Przede wszystkim jako niedowidzących. Duze, wyrazne przyciski i wyrazne informacje o numerach odbieranych i wybranych. Widoczne w sytuacji, gdy senior nie ma na nosie okularow do czytania.

        • Barilla

          Jeżeli faktycznie największą barierą jest rozmiar tekstu / ikon itd to przecież istnieje np masa launcherów do Androida oferująca taką funkcjonalność, czcionki w systemie też zazwyczaj można poprzestawiać na większe.

          • Dokładnie. Systemy pozwalają na bardzo dużą personifikację, również pod seniora!

          • Krzysztofsf

            Pytanie po co? Zeby zastapic sprzet ladowany raz na tydzien sprzetem nieoczekiwanie wylaczajacym sie raz po dniu, a raz po dwoch od ladowania?
            Za to kilka razy drozszym?

            Wiadomo, ze slaby, stary smartfon nie nadaje sie do zachecania do korzystania z technologi. Także troche internetu powinno byc w abonamencie, jesli ma pokazac wyzszosc nad stara Nokia. No i aplikacje, ktore spelniaja jakies potrzeby obdarowanego lepiej, niz telewizja czy inne formy z ktorych korzysta.

            Zeby nie bylo….

            Cwiczylem temat z półtorarocznym LG Swift 7 – katastrofa, muł i dziwne reakcje wywolywane kilkakrotnymi puknieciami bez reakcji. Zamiast kupowac innego smartfona, zdecydowalem sie dla Mamy na tablet z funkcja dzwonienienia. Dziala, spelnia swoja role – w domu. Na wyjscia i tak nie udalo mi sie jeszcze namowic na telefon, ale na pewno nie bedzie to smartfon, bo i po co???

          • rysib

            Ciekawy tekst.
            Przechodziem przez zakupy telefonów dla moich rodziców. zacząłem od smartfonów, jako sprzetu łatwego przy obsłudze funkcji telefonicznych i widocznych dużych czcionkach. I wiesz jak się skojarzyło? Rodzice mają małe, upadkoodporne telefony dla seniorów. Sami je wybrali, i tak wolą. I nie były to prezenty od wnuczka, dla zaspokojenia potrzeby sumienia. Wydaje mi się, że ciut uogulniłeś swoją tezę. I takie sprzęty są potrzebne, kwestia to dobranie sprzętu pod indywidualne potrzeby konkretnego… seniora. Pzdr. Ryszard PS. Wydaje mi się, że określenie osoba stara jest mało eleganckie.

          • Uogólniłem, co oczywiste, choćby po to, by w komentarzach zobaczyć, jak to jest u Was :-)
            Tak, odporność, czy bateria to ogromna zaleta seniorfonów. Tak wielka, że czasem zazdroszczę…
            Co do starości – polityczna poprawność nie zmieni tego, że i Ty, i ja będziemy kiedyś starzy. Tak po prostu. Ale fakt, sprawdzę jeszcze i może poprawię co nieco w tym tekście. Dzięki.

          • Barilla

            Nikt nie mówi że każda osoba starsza MUSI korzystać ze smartfona / tabletu. Marek raczej zmierzał do tego żeby po prostu nie zakładać z góry że taka osoba nie będzie w stanie go obsłużyć.
            Moja mama na przykład była co do smartfonu swego czasu bardzo oporna i nadal nie umie go zresztą biegle obsługiwać, ale zdecydowała się zamienić stary telefon z klapką ponieważ w smartfonie ma mapy google i nawigację. A że ma bardzo kiepską orientację w terenie to ta nawigacja pomaga jej nie tylko w samochodzie, ale równie często kiedy musi gdzieś dojść piechotą. To taki pierwszy z brzegu przykład dlaczego smartfon w rękach seniora może być bardzo użyteczny.

          • Ano właśnie. Twoja mama podjęła ryzyko zmierzenia się z nowym bo zyski były dla niej ważne. Jeśli ktoś nie potrzebuje funkcji smartfona to obojętnie, czy ma lat 80, czy 20, nikt go nie zmusi.
            Chodzi o to by nie zakładać od razu, że mamie czy dziadkowi „to nie będzie potrzebne”.

  • Krzysztofsf

    Swietny przykład z tym biletomatem…..Przyszlo Ci do głowy, że starsi ludzie często maja poważne wady wzroku, i Twoje „wyrazne oznaczenia” moga byc dla nich nieczytelnymi plamami? Znane urządzenia obsługują na pamieć a nowinki …….

    Moja Mama 90+ korzysta z tabletu (z funkcja dzwonienia) na zasadzie telegazety. Uruchamia zainstalowane aplikacje i przeglada serwisy, ktore sa zwiazane z apkami, oraz obwieszcza jaka jest pogoda. Raczej nie pogoogla, zwlaszcza, ze ręce sie jej trzęsą. Jak usłyszy dzwonek, to odbierze rozmowę.

    Chetnie bym kupil urządzenie, które wyświetliloby wyraznie powiadomienie graficzne i dzwiekowe na telewizorze w trakcie ogladania programu, rowniez wyrzucajac tam informacje o nieodebranych polaczeniach. Takie dla seniora…..

    W zasadzie, „seniorem” jest ten, kto tak sie odbiera we wspolczesnosci. faktycznie moze byc przykro, jesli nadazajacej za nowosciami starszej osobie dzieci czy wnuki zafunduja cos „dla seniora”, ale trzeba faktycznie nie miec bliskiego kontaku z taka osobą, żeby zrobic taką pomyłkę.

    • Myślę, że uważny obserwator jest w stanie zauważyć, czy ktoś ma problem z odczytaniem informacji, czy z samą informacją. Raczej jestem pewien, że w tym przykładzie nie chodziło o za mały font tylko blok technologiczny.

  • uru28

    Aleś waść długo kazał czekać na kolejny felieton….Już zacząłem tracić nadzieję, bo mimo iż cud technika ,serwowana z prędkością karabinu maszynowego, to główny profil tego oto zacnego portalu, tak teksty Twoje i Piotrka stanowią „duszę” i to co go odróżnia od reszty „internetów” ;)
    W temacie, sam to przerabiałem z mamą,teściem itd i lekko nie jest. O ile w przypadku tabletu problem udało mi się obejść przy pomocy hybrydy ” O, to taki laptop, czyli mniejszy komputer”, o tyle pra-telefon jest praktycznie nie do ruszenia. Zabawnym jest fakt iż w przypadku teścia posiada on smartfon na androidzie, ba korzysta w pracy codziennie z aplikacji i tylko do tego celu, natomiast do kontaktu służy mu stara nokia wielkości dwóch pudełek zapałek, z klawiaturą oczywiście. Poddawać się nie zamierzam choć czuję się niczym Donkiszot.
    Pacholęcie moje, prawie już sześcioletnie od trzeciego roku chowane z tabletem i PS3 (pod nadzorem oczywiście), problemów z tą dziedziną oczywiście nie ma, choć widzę że system nie nadąża i jest to zjawisko podobne co w wypadku „Seniorów”. Zamiast dźwigać podręczniki i przeładowane plecaki wypadało by wprowadzić e-podręczniki, nie wspominając już iż tablet to koszt mniejszy niż książki.
    Ze względu na obostrzenia dotyczące komórek (w szkole służą do grania) sam zastanawiam się nad telefonem (programowalne przyciski pod numery do rodziców lub właśnie jakaś „staroć) dla dziecka do szkoły a nie smartfonem, choć mam wrażenie że system wymusza regres technologiczny. W sumie łatwiej zakazać wszystkim niż ustalić i egzekwować zasady…
    Czekamy z synkiem na październik by zapakować dziadka w VR od Sony i będziemy obserwować czy dziadek zrozumie dlaczego ta „elektronika” tak wciąga;) A z obserwacji rodziny i znajomych widzę że przełamanie strachu przed nowością i tym czy sobie poradzę to kwestia złapania bakcyla poprzez dobrą zabawę, lub zobaczenie że z tego są faktyczne korzyści…

    • Dziękuję :-)
      Powód? Brak czasu jak zawsze. Zauważyłem u siebie spowodowany nim spadek jakości i nie mogąc go przeskoczyć – odpuściłem…
      Ale wróciłem, bo mi tego brakuje. No i jest mi tu na Tabletowo po prostu dobrze :-)

      • A ja, jak już mówiłam, kolejny raz tak łatwo odpuścić Ci nie dam ;)

        • uru28

          Trzymaj i nie puszczaj;) Czytam recenzje i nowości śledzę, ale aktywny udział w komentarzach czy dyskusji to najczęściej przy tekstach Piotrka i Marka. Albo to starość albo zmęczenie materiału spowodowane ilością (podziwiam was) bo przełomów na rynku jakoś za specjalnie nie ma (nie na miarę wejścia np. hybryd) a to co jest to wariacje na temat tego co już było tyle że bardziej zakrzywione,dłużej trzymające na baterii itd…. Dlatego w zalewie „nowych”,nowości teksty dające do myślenia i pozwalające zastanowić się nad własnym poglądem na dany temat są na wagę złota.Oczywiście nie „sugeruję” jak masz prowadzić tabletowo ;) Sama wiesz lepiej, ale daję znać że bardzo mnie cieszy ponowne pojawienie się Marka i tym samym wzbogacenie Felietonów :D

    • rag

      A co w tym dziwnego że do kontaktu służy komuś stara Nokia bo nie kumam. Nie chce skłamać ale chyba jakieś 7-8 lat temu w abonamencie właśnie otrzymałem telefon który służy mi do dziś – Nokia 6330i Classic. Bateria trzyma 7 dni na jednym ładowaniu, telefon niezniszczalny – przeżył upadek z 3ciego piętra, zaliczał niefortunne kąpiele itp. Który z tych przenośnych telewizorków może się tym pochwalić?
      Jeżeli rodzic miałby zapewnić pociesze tablet do szkoły, proszę bardzo jestem ZA, jeżeli miałby za to płacić budżet Państwa – w żadnym wypadku. Są pilniejsze wydatki niż tworzenie tu drugiej Finlandii. Swoją drogą każde liczące się na rynku Wydawnictwo Oświatowe ma już sporo podręczników w formie elektronicznej. Nie wiem jak z edukacją wczesnoszkolną ale od klas IV w górę takie oferty już są.
      Jako że jeszcze jest mi po drodze z nowymi technologiami smartfony/tablety mam i używam ale raczej jako zabaweczki bo nie ma co się oszukiwać – takie jest ich główne przeznaczenie i temu że w szkołach wyjmować ich nie wolno nie ma czemu się dziwić.

      • uru28

        Oczywiście nie mam nic przeciwko „retro” jeśli ktoś lubi,czuje się emocjonalnie związany (nie to nie żart),lub też najnormalniej nie chce mu się uczyć obsługi nowego urządzenia, tym bardziej że dla niektórych jest to wyzwanie, zwłaszcza gdy nie ma kto odpowiednio pomóc.
        Elektronika użytkowa ma nam poprawiać jakość życia i ułatwiać codzienne funkcjonowanie, przynajmniej takie jest moje podejście. Wymiana telefonu co rok, bo jest nowszy, na topie, to nie moja bajka. W przypadku teścia sęk w tym że posiada smartfon i korzysta z niego używając firmowej aplikacji więc słusznie przytoczony argument o trzymaniu baterii 7 dni, w tym wypadku ma słabe zastosowanie bo i tak ładuje smartfon co dziennie. Do tego dochodzi słaba jakość dźwięku (nokia mała, stara) oraz fakt iż notorycznie go gubi…Tu smartfon który i tak ma przy sobie co dzień, i nie ma problemów z jego obsługą, spokojnie powinien zastąpić również telefon do kontaktu. I w takim kontekście pisałem po wyżej. Jest to bardziej kwestia uporu, a z tym nie ma sensu walczyć na siłę. Sam nie korzystam z FB „bo nie” co nie znaczy że nie korzystam w ogóle z dobrodziejstw internetu jeśli chodzi o rozwiązania społecznościowe;)
        W kwestii tabletów do szkoły również o to mi chodziło, tym bardziej że jak napisałem wydatek na książki często przewyższa koszt takiego tabletu, co oczywiście nie wyklucza dopłat dla rodzin których jest nie stać, oraz zakupów zbiorowych gdzie można wynegocjować lepszą cenę i nie mamy dzielenia na lepszych i gorszych bo wszyscy posiadają ten sam model…Niestety obawiam się że nie prędko dane mi będzie zobaczyć takie rozwiązanie.

  • Barilla

    W moich doświadczeniach największa bariera to CHĘĆ nauki czegos nowego. Prawie całe życie robię całej rodzinie za speca od wszelkiej elektroniki więc jako takie pojęcie o tym mam, bo rodzinę mam dość rozległą. I dla przykładu mój dziadek, w tym roku kończący 95 lat, korzysta z dwóch smartfonów, tabletu, laptopa oraz komputera stacjonarnego. Dość biegle obsługuje Powerpointa czy Worda, radzi sobie z podstawową obróbką zdjęć, korzysta z Facebooka, Google+, potrafi sobie bez problemu wyszukać potrzebne informacje w internecie. Ale to emerytowany profesor chemii fizycznej, człowiek który całe życie poświęcił zdobywaniu wiedzy i mimo wieku oraz przejścia na emeryturę nadal, choć w ograniczonym stopniu, czyta na bieżąco opracowania naukowe i gościnnie uczestniczy w konferencjach. Ale na tym polega różnica – dla niego pojawienie się nowych technologii było okazją, wyzwaniem. Ale większość ludzi z wiekiem coraz bardziej wyznaje zasadę, że jak coś działa, to nie ruszaj. To nie to że nie mogą się nauczyć czegoś nowego – po prostu nie chcą.
    Dodatkowo cały czas istnieje takie przeświadczenie że w komputerze jak się coś źle kliknie to nastąpi jakiś straszliwy armageddon. A systemy operacyjne są coraz bardziej idiotoodporne i z każdą generacją zepsuć da się coraz mniej.

    • Coś w tym jest. Jeśli człowiek w ciągu życia musiał wciąż się uczyć, to jeśli – odpukać – żadna choroba go nie dorwie, to będzie ciekawski i na starość.
      Obyśmy tacy byli a nie przyrośli do telewizorów!
      Pozdrowienia serdeczne dla dziadka!

    • Krzysztofsf

      Gratuluje dziadka.
      Syn mial na uczelni (kierunek techniczny, rok czy dwa wstecz) profesora do ktorego mozna bylo wysłać zapytanie mailem. Asystenci raz w tygodniu zdrukowywali maile a profesor na nich recznie wpisywal odpowiedzi na zapytania. Kartki rozdawano studentom.
      I tak dobrze, bo byli profesorzy calkiem „niemailowi”. Ale iles sztuk profesorów uczelnia musi posiadac…..

  • SyoMas

    Przed chwilą złapałem się na tym, że korciło mnie by odpisać komentarzem ale blokowało mnie już nie-chce-mi-się-bo-i-tak-to-świata-nie-zmieni. Starość? :)
    Trochę od tyłu. Systemy moim zdaniem wcale nie są coraz bardziej idiotoodporne. Taki to był DOS gdzie można było zasnąć na klawiaturze i nic złego się nie zadziało. Ja swoją siedemdziesięcioletnią mamę przyzwyczajałem do technologii kilka lat. Teraz swobodnie posługuje się tabletem i laptopem, choć w przypadku tego drugiego świadomie nie dałem jej myszy, bo to ani ciut nie jest intuicyjne urządzenie. Touchpad z czystym odwzorowaniem ekranu jest znacznie zdrowszy.
    Co innego z telefonem. Zrezygnowałem z przekonywania jej do smartfona bo najnormalniej w świecie nie daje rady sprawnie poruszać palcami po małym ekranie. Naturalnie boi się też, że coś nie-tak-przyciśnie i wyjdzie z tego bigos. Z drugiej jednak strony chętnie zakupiłbym jej androidową klapkę ale oferta na rynku jest albo żadna albo przesadnie droga.
    Przestrach do nowości potrafię zrozumieć, szczególnie w świecie komputerów, bo nieustannie twierdzę, że obecne systemy operacyjne nie są dla przeciętnego człowieka. Te wszystkie pliki, foldery czy nie daj Boże sterowniki to czysta maskra. Na szczęście w sukurs przyszły systemy na urządzenia mobilne gdzie zdjęcie jest zdjęciem w albumie a nie plikiem w folderze. Żałuję, że Microsoft odszedł od kafli bo znacznie łatwiej mi było kogoś w rodzinie poinstruować co ma czynić w kompie. Tryb Tablet w dziesiątce mnie jakoś nie porywa.

    • Lump

      Systemy sa coraz bardziej idiotoodporne – reakcja na idiotyczne zachowania jest tego dowodem bo syatem musi rozpoznać i zareagować na poczynania nawet szympansa. Kiedyś reagowaly tylko na świadome dzialania wymagajace inteligencji i wiedzy.

  • Edyta Waligóra

    Jest dużo osób, niekoniecznie starszych, które potrzebują takich telefonów i fajnie, że są firmy, które wychodzą temu na przeciw. Mój dziadek korzysta z jednego z tych „dziadkowych” myPhonów halo, bo uważa, że telefon jest do dzwonienia, ewentualnie wysyłania sms. Zaznaczę, że komputer potrafi obsługiwać.
    Mam też paru znajomych, którzy trzymają się starszych modeli sprzed ery smartfonów.

    Myślę, że to nie jest kwestia braku chęci do nauki, ale pewnych przyzwyczajeń. Nikt przecież nie zabrania starszej osobie zakupu nowoczesnego smartfona i korzystania z niego.

  • Lump

    Trochę zabawne generalizowanie bo bardzo wielu młodych ludzi to technologiczni imbecyle – ich pojmowanie ogranicza sie do dodania znajomych czy posta na fejsie czy czegos na snapie.
    Wiele starszych łapie o wiele szybciej barfziej zaawansowane rzeczy z zakresu obslugi smartfona, tabletu, o komputerach nie wspominajac (tu większość gimnazjalistów ma umiejętności zbliżone do australopiteków).

  • Bolek

    Mój dziadek na przykład świetnie radzi sobie z obsługą komputera, sam był w stanie znaleźć w internecie firmę aero2 i załatwić sobie od nich darmowy internet, ale ma telefon dla seniora, bo po prostu słabo widzi, a tam klawisze są duże. Nie wiem co w tym złego?

  • Bella

    moja Babcia co prawda wciaz jest aktywna zawodowo i smartfon jest -po czesci jej narzedziem pracy, ale dosc dlugo rozwazala, czy chce go miec. w koncu sie zdecydowala, bo TMobile zaproponowalo jej korzystny abonament bez dodatkowych kosztów z łatwą fakturą. teraz moze bez problemu wysylac wszystkim fotki z dzialki i przede wszystkim sprawdzac sobie autobusy przed wyjsciem z domu na biezaco! ;) zastanawiam się tylko, tak jak Ty w ostatnim akapicie, co bedzie takim smartfonem mojej starości…

Przeczytaj następny wpis

Recenzja Huawei ShotX

Wyjątkowy smartfon z obracanym modułem aparatu

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona