Ważne

Janusze bezpieczeństwa i prywatności

Do stworzenia tego wpisu skłoniła mnie nagonka na Windows 10 za „problemy z prywatnością” oraz nagonka na korporacyjne rozwiązania chmurowe, jako „niebezpieczne i narażone na handel danymi”.

Microsoft jak zwykle ma problemy z komunikacją. Windows 10 nie robi praktycznie nic więcej niż Windows 7 czy 8 pod względem gromadzenia „telemetrii” (lub wg internetowych speców: „szpiegowania”). „Windows 10 ma keyloggera!”. Nie chcę roztrząsać zasadności zbierania informacji o zachowaniu użytkowników, ale warto zrozumieć kilka kwestii:

  • telemetria (czyli informacje o sposobie korzystania z systemu) zbierana przez Windowsa jest ANONIMOWA i SZYFROWANA,
  • wersje Enterprise (dla firm) mogą całkowicie ją wyłączyć. Wersje Pro mogą wyłączyć ją w znacznej większości,
  • Windows nie używa telemetrii do celowania w nas reklamami ani nie skanuje maili w tym celu,
  • jeśli keyloggerem nazwiesz uczenie się autopodpowiedzi wprowadzanych na klawiaturze – nie mam pytań – pozostaniemy przy swoich zdaniach. Tak samo robi Twoja klawiatura na Androidzie czy iOS.

Na koniec odrobina perspektywy – zauważyłem, że bezpieczeństwo i prywatność Windowsa 10 najgłośniej krytykują użytkownicy Androida, który nie załatał zdalnie dużej luki bezpieczeństwa dla ponad miliarda urządzeń i żyje ze sprzedawania danych o nas do rzucania w nas reklamami.

Druga kwestia jest dużo poważniejsza, a dyskusje często bardziej wyważone. Dyskusja o przewadze infrastruktury chmurowej nad lokalną (i odwrotnie) dla przedsiębiorstw. Najwięksi przeciwnicy rozwiązań chmurowych podnoszą kilka zasadniczych argumentów:

  • dane w chmurze nie są bezpieczne,
  • dane w chmurze przestają być Twoje,
  • dane w chmurze mogą być wykorzystywane, przeglądane, a nawet sprzedawane na zewnątrz.

Posłużę się starym cytatem… siebie w tej kwestii.

Odpowiadając szerzej na powyższe trzy kwestie.

  • Po pierwsze, dane składowane lokalnie, we własnych serwerowniach, są jeszcze mniej bezpieczne. Zarówno pod względem ich utraty, jak i podejrzenia. I nie wynika to tylko z ryzyka (moim zdaniem dość łatwego) przekupienia administratorów sieci, ale też z ryzyka związanego z przekazywaniem danych na zewnątrz, co jest konieczne przy tworzeniu backupów. Nieraz spotkałem się z tym, że auto-backup był transmitowany na zdalny serwer… nieszyfrowanym łączem przy pomocy transmisji radiowej (?!).
  • Nie, dane w komercyjnych chmurach dalej są Twoje, tak jak trzymanie danych na dyskach kupionych od Western Digital, nie czyni WD ich właścicielem. I to jest wyraźnie zapisane w postanowieniach i umowach.
  • Po pierwsze, szansa, że dostarczyciel chmury będzie ryzykował reputację i ogromne odszkodowania, żeby przeglądać Twoje dane jest… znikoma. Ale nawet jeśli nie przekonuje Cię uczciwość i intencje tych firm, pomyśl o BYOK („bring your own key”, czyli przynieś własny klucz). W największym skrócie – jest to szyfrowanie nie transmisji danych, a samych danych w miejscach ich przechowywania. Szyfrowanie kluczem prywatnym, którego jedynym dyspozytorem jest klient. Szyfrowanie tym kluczem odbywa się lokalnie na urządzeniach (tak jak i deszyfrowanie), a do Microsoftu czy Amazona trafiają jedynie całkowicie „nieodszyfrowywalne” dane, które można zdekryptować jedynie posiadając klucz prywatny szyfrującego algorytmu niesymetrycznego. Zaraz usłyszę – „ale Microsoft pewnie zaszył backdoora w algorytmie i tym mechanizmie”. Nie, rozwiązanie to jest Open Source i każdy może podejrzeć jego kod źródłowy na Git Hubie. To daje pełną (nie lubię tego słowa) gwarancję prywatności, ale wiąże się z koniecznością dobrego zarządzania tymi kluczami. Często jest to sprawa na tyle złożona, że lepiej pozostawić ją profesjonalistom. Takim jak Amazon czy Microsoft. Jak zawsze – coś za coś.

Na koniec – dla fanów Apple’a, którzy będą podkreślać, że ich system operacyjny nie ma takich „kłopotów” z prywatnością czy reklamami jak konkurencja. Po części to prawda, ale trzeba pamiętać, że wiele usług, z których Apple korzysta (choćby do Siri) właśnie rośnie w siłę dzięki zbieraniu danych o użytkowniku oraz utrzymuje się z wyświetlania spersonalizowanych reklam.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • paranoik

    A co jeżeli: Google, Microsoft i Apple przekazują dane NSA (oczywiście nieoficjalnie). Co z tego że dane w chmurze są szyfrowane (to właściciel chmury generuje pary kluczy dla swoich użytkowników). Właściciel może sprzedać dane razem z kluczami (oczywiście jest to nielegalne, ale taka możliwość jest).

    Społeczeństwo jest coraz bardziej świadome tego typu praktyk (patrz: afera Snowdena) i między innymi dlatego Google jest wydzielane go spółki córki (Alphabet). Jeżeli ludzie się dowiedzą ile naszych danych Google przekazało NSA, kapitał zostanie w spółce matce.

    • Nie załapałeś idei BYOK. To użytkownik generuje i zarządza kluczami. Właściciel chmury ich nie ma i nie widzi.

  • Tomasz Lenartowski

    Nadszedł znowu ten czas w miesiącu gdy Tabletowo ma dołek z wejściami bo nic ciekawego się w branży nie dzieje. W tym to dniu Piotr Górecki przestaje udawać programistę i analityka a bawi się w trolla. Nazwij wszystkich januszami podając na potwierdzenie swoich tez 0 dowodów (bo felieton, to tylko opinia), powylewaj pomyje w komentarzach i patrz jak wejścia rosną.

    A już w przyszłym miesiącu:
    -PG pisze recenzję
    -PG krytykuje windows
    -PG udaje informatyka analityka programistę
    -PG broni MS i wylewa pomyje

    i tak w kółko. taka praca, taki fach

    • bbg

      Za to Ty jesteś nadwornym hejterem PG. Jesli tylko pojawia się jego post to zawsze pod nim jest Twój krytyczny i złośliwy komentarz. Czepiasz się trolowania a sam rasowo trollujesz (bo sorry ale Twoje komentarze nic nie wnoszą).

      Owszem pan PG ma wybujałe ego i cierpi na brak pokory (przez co jest dość męczący) ale nie moza mu odmówić kompentencji (co jest dość rzadkie wśród tzw „bloggerów technologicznych”).

  • bre

    No to jedziemy Januszu Bezpieczeństwa z tobą:

    1) ” Windows 10 nie robi praktycznie nic więcej niż Windows 7 czy 8 pod względem gromadzenia „telemetrii”” – KŁAMSTWO, zbiera dużo więcej do tego stopnia że M$ postanowił po wydaniu 10 dodać podobne funkcje do 7 i 8 w ostatnich aktualizacjach.

    2) „telemetria (czyli informacje o sposobie korzystania z systemu) zbierana przez Windowsa jest ANONIMOWA i SZYFROWANA” – KŁAMSTWO każdy wysyłany pakiet telemetrii ma swoje unikalne ID komputera wiec zmiana IP nic nie da i po którym można przeglądać historię, szyfrowanie nie jest problemem dla odpowiednich służb które mogą przechwycić dane lub po prostu je sobie od M$ wziąć zgodnie z parem usa.

    3) „Windows nie używa telemetrii do celowania w nas reklamami ani nie skanuje maili w tym celu” pracujesz w M$ i potwierdzisz to pod przysięgą? NIE wiec się na ten temat nie wypowiadaj jak nie wiesz.

    3) „jeśli keyloggerem nazwiesz uczenie się autopodpowiedzi wprowadzanych na klawiaturze – nie mam pytań – pozostaniemy przy swoich zdaniach. Tak samo robi Twoja klawiatura na Androidzie czy iOS.” Klawiaturę w Androidzie można wymienić wyłączyć oraz ostrzega przed użyciem.

    4) co do chmur, firmy z USA mają OBOWIĄZEK przekazywać dane do NSA na każde żądanie (chyba nie myślisz że jest to robione ręcznie i papierowo) oraz prawny zakaz przyznawania się do wykonywania takich czynności więc to że M$ twierdzi że nic nie udostępnia NIC NIE ZNACZY.

    Niezły z ciebie Janusz Bezpieczeństwa więc się nie wypowiadaj na tematy o których nie masz pojęcia.

    • 1. Nie, to plotki rozsiewane przez niedouczonych blogerów
      2. Anonimowa = nie wykorzystuje się Twoich danych osobowych i w żaden sposób ta telemetria nie łączy się z tworzeniem Twojego profilu dla np reklamodawców
      3. W Windowsie też user jest o tym informowany i może to wyłączyć
      4. Tak samo jak firmy europejskie mają obowiązek przekazywać dane prokuraturze czy policji.

      I w końcu – szyfrowanie danych kluczem prywatnym.

      • bre

        1 Kłamiesz.
        2 Nie masz pojęcia co to metadane i co na ich podstawie można osiągnąć. To że nie mam tam danych osobowych to nie znaczy ze nie można ich łatwo zdobyć. Wystarczy skorelować dane od dostawcy internetu i już mamy WSZYSTKO O TOBIE.
        3 jasne w 15 miejscach a najlepiej to na firewallu
        4 Kłamiesz, w Polsce TYLKO na wniosek prokuratora! jeżeli nie widzisz różnicy miedzy wpięciem się i zasysaniem online metadanych z takich firm jak M$ a wnioskiem papierowym! prokuratora to nie mamy o czym dyskutować!

        Jesteś Januszem Bezpieczeństwa i tyle. Mam to w d… jeżeli pisze to ktoś w komentarzach ale od osoby która chce przekazywać swoją wiedzę innym jako redaktor oczekuje czegoś zupełnie innego. Jak się nie znasz na bezpieczeństwie to opisuj pokrowce do tabletów a nie wciskasz bzdury.

        • 1. Kłamiesz ;)
          2. Tak samo działa każda witryna na którą wchodzisz uzbrojona w Google Analytics. Zbiera metadane o sprzęcie, systemie, wyszukiwarce, rozdzielczości ekranu, IP, kraju, operatorze internetu i Twojej aktywności. Też tak głośno krzyczysz jak zobaczysz skrypt GA na stronach, które odwiedzasz (czyli 99% internetu)?
          3. Jasne.
          4. NSA nie ma bezpośredniego podpięcia do danych – musi każdorazowo o nie występować do firm.

  • Diggy Orwel

    Wierzę w to całe bezpieczeństwo danych jak w to że Amerykański rząd nie szpieguje obywateli USA – tylko robi to inny rząd i przekazuje Amerykańskiemu te dane :D
    Jakkolwiek szanuję autorze Twoje poglądy i rzecz jasna masz prawo do wyrażania swojego zdania, to jednak moim zdaniem trzeba być naiwnym by wierzyć w takie bezpieczeństwo.
    Rozwiązania techniczne dla nas szaraków są faktycznie niewyobrażalnie silne a umowy tak skonstruowane że rozwiązania korporacji sprawiają wrażenie bezpiecznych. Ale na sposoby są sposoby tak jak w pierwszym akapicie napisałem.
    Oczywiście sam korzystam z tych rozwiązań, choćby dla wygody, ale najważniejsze że ze świadomością że moje dane nie są nikomu potrzebne, a są to dane które mógłbym udostępnić każdemu.

  • Takaszi

    Taaaaa, zaufać korpo. O naiwności VW pokazał jak to się robi, a wylazło toto na świat przypadkiem. Ciekawe co by się znalazło jakby tak pokopać dokładnie.
    teraz twierdzenie, że taki MS, czy Amazon są święci to ……… (autocenzura).

    • Damon Albarn

      Heh, ludzie chyba zapominają, że Microsoft to firma, a nie organizacja pożytku publicznego :) Jak każda firma, nastawiona jest na generowanie zysków. Jeśli implementuje coś w ich produkt, jakim jest w tym przypadku system operacyjny, to w ostatecznie ma to im również przynieść potencjalne, przyszłe zyski. Stąd, mówienie że „Twoje dane są dla Microsoft bezwartościowe” jest chybione. Gdyby były zupełnie bezwartościowe, to nie zadawaliby sobie trudu w implementacji tego typu mechanizmów. No, ale logika boli…

  • Konrad Uroda-Darłak

    „Na koniec odrobina perspektywy – zauważyłem, że bezpieczeństwo i prywatność Windowsa 10 najgłośniej krytykują użytkownicy Androida, który nie załatał zdalnie dużej luki bezpieczeństwa dla ponad miliarda urządzeń i żyje ze sprzedawania danych o nas do rzucania w nas reklamami.” Kto nie załatał tej luki? Sam Android miał się załatać? :P

    • tak, przez auto-update

      • Konrad Uroda-Darłak

        Jak dla mnie to i tak dziwnie brzmi. Powinno być wspomniane o tym, że to Google wydaje łatki. Teraz brzmi tak, jakby firma „Android” miała to załatać. Tym bardziej świadczy o tym dalsza część zdania.

    • ohjoj

      juz juz spokojnie, piewco windowsa, jak zwykle zapomniałeś dodać ze wirus wychodzi z androida i moze ci urwac reke
      P.S jak tam jedyny człowieku w necie który sie nei wstydzi swojego prawdziwego imienia i nazwiska ? Co prawda w Polsce mezczyzna nie moze miec dwuczłonowego nazwiska ale co tam :D

  • Panie Piotrze, zaraz Pana zjedzą jak tylko ze szkoły wrócą …”Janusze” :)

  • Dzisiaj dowiedziałem się, że istnieje całkiem sporo ludzi krzyczących „Windows 10 mnie szpieguje i łamie moje prawo do prywatności!”, którzy:
    – używają Androida
    – korzystają z publicznych sieci WiFi
    – mają telefon komórkowy (smsują i dzwonią)
    – odwiedzają strony ze skryptami Google Analytics (99% internetu)
    – płacą kartami płatniczymi
    – używają karty miejskiej w komunikacji
    – mają publiczny profil na Endomondo
    – wrzucają swoje zdjęcia na Facebooka
    – mailują przy pomocy serwisów takich jak Gmail, Yahoo czy Onet
    – używają domyślnych ustawień prywatności w innych systemach operacyjnych, aplikacjach i urządzeniach

    • Linuxiarz

      Ja nie mam Androida, tylko własnoręcznie skompilowany ze źródeł Firefox OS, nie mam FB ani Endomondo, pocztę mam we własnej domenie, korzystam z Linuxa i Firefoxa, blokuję reklamy i skrypty, i wciąż twierdzę, że Windows to szpieg. Tyle że ludzie w większości niestety mają gdzieś swoją prywatność, co jest przygnębiające.

      • powell

        A mieszkasz w lesie i jesz korzonki? :)

    • ale to nie rozgrzesza MS z domyslnego właczenia telemetrii. Jak kupuję system to on ma robic to ja chce, a „ulepszac sie” po cichu moim kosztem, poki sie o tym nie dowiem i ciut go wycisze…
      a i Android androidowi też nie rowny :)

      • A dlaczego miałaby być domyślnie wyłączona?

        • bo to narusza prywatnosc i wykorzystuje fakt, że 99% ludzi nie wie co to, nie wie jak to działa i nie wie jak i gdzie to wyłączyć…

          • W jaki sposób narusza to prywatność? Jeśli anonimowa telemetria narusza prywatność, to Google Analytics na 99% stronach narusza prywatność x1000.

          • może twojej nie narusza bo tobie to nie przeszkadza ale nie o tym mowa – telemetria MS to jak cudza kamera w moim domu, do tego wniesiona podstepem i po cichu (no może nie całkiem bo się głośno zrobiło).

            To jest OS więc ma robić to co ja chcę, a jak producent chce jakieś dane wynosić z mojego PC to ma grzecznie zapytać zanim cokolwiek zrobi i koniec kropka.

            Zgadza sie ale to co robi Google nie zmienia i nie umniejsza tego co robi MS.
            Zresztą nie dyskutujemy o Google gdzie i tak musze się połaczyc z jakąś stroną, która musi moduł analitycs zawierać.
            Na PC mogę robic milion rzeczy bez potrzeby przeglądania stron ale z wymogiem dostępu do sieci i jestem wtedy bezwględnie szpiegowany póki się o tym nie dowiem i nie znajdę jak to wyłączyć…
            Czy to wszystko jest takie anonimowe… w dobie big data mowa o anonimowości jest równie realna jak opowiadania o Św. Mikołaju.

          • Damon Albarn

            Google jest darmowy. Za system płacę niemałą (jak na Polskie realia) sumę pieniędzy. Stąd jeśli za coś płacę to nie chcę żadnych „analiz”, „śledzenia” itd. Ciężko to zrozumieć? Czy tylko na wyśmiewanie ludzi od Januszów bezpieczeństwa pana stać? Po czyjej stronie pan stoi? Korporacji czy regularnych ludzi?

            „używają Androida
            – korzystają z publicznych sieci WiFi
            – mają telefon komórkowy (smsują i dzwonią)
            – odwiedzają strony ze skryptami Google Analytics (99% internetu)
            – płacą kartami płatniczymi
            – używają karty miejskiej w komunikacji
            – mają publiczny profil na Endomondo
            – wrzucają swoje zdjęcia na Facebooka
            – mailują przy pomocy serwisów takich jak Gmail, Yahoo czy Onet
            – używają domyślnych ustawień prywatności w innych systemach operacyjnych, aplikacjach i urządzeniach”

            Czy to co pan wymienił w jakiś sposób umniejsza poczynania Microsoftu? Moim zdaniem ani trochę.
            Z większości tego co pan opisał nie korzystam, a jeśli korzystam to tak, że wypływa jedynie minimum danych, a czasem w ogóle.
            Pan chyba nie rozumie, że niektórym ludziom rzeczy typu „uczenie się autoodpowiedzi” są zbędne i ta cała telemetria do niczego nie potrzebna. Cywilizowany producent daje możliwość wyboru. Jeśli panu to nie przeszkadza ok, zaznacza pan „jest mi to obojętne, nasłuchujcie system ile chcecie”, a jak komuś przeszkadza to powinna być opcja wyłączenia tego czegoś, bo nie jest to niezbędne do prawidłowego funkcjonowania systemu. Trudno to zrozumieć?
            W wersjach biznesowych można całkowicie wyłączyć ten syf. Wie pan dlaczego? Bo gdyby M$ narzucił takie coś poważnym przedsiębiorcom to wypadłby z tego rynku hukiem. Regularne lemingi jednak nie widzą w tym nic złego i jeszcze ironicznie atakują każdego komu się to nie podoba. Sorry, od tego jesteśmy my, klienci, aby wytykać firmom to co nam się nie podoba. Pan natomiast prezentuje postawę: „Plują nam w twarz, to udajmy że deszcz pada”.

          • Ciężko zrozumieć.

          • Damon Albarn

            To może prościej. Pańskie tezy są absurdalne. To trochę jak twierdzić, że jeśli nie rozbierzesz się do naga, nie
            wypniesz tyłka i nie pozwolisz na dokładną inspekcję Twoich miejsc
            intymnych to masz coś do ukrycia. Pokazuje pan goły zadek przypadkowym ludziom? Idea prywatności polega na tym, że to my powinniśmy decydować o tym przed kim się obnażamy. Jeśli nie potrafi pan zrozumieć takich podstawowych rzeczy to dalsza dyskusja wydaje się daremna. Porównywanie darmowych, zewnętrznych usług takich jak google, czy telefonów do ingerencji systemu w lokalną infrastrukturę danych znajdujących się na naszych dyskach jest chybioną analogią. To na co mogę sobie pozwolić na telefonie jest dla mnie nie do zaakceptowania na moim narzędziu pracy i „mózgu” mojej infrastruktury danych. Ponownie, mówiąc prościej: Nie chcę robić telefonu z mojego komputera. To dwa różne urządzenia, mające w moim przypadku zupełnie inne przeznaczenie.

          • Jaki związek ma ANONIMOWA telemetria z prywatnością?

          • Damon Albarn

            Już panu tłumaczę. Otóż wystarczy zapoznać się bliżej z długaśnym EULA dla Windowsa 10, aby zauważyć jak daleką ingerencję w nasze prywatne dane na naszych dyskach przekazujemy w ręce Microsoftu.
            Fragmenty (przykłady z wielu):

            „We will access, disclose and preserve personal
            data, including your content (such as the content of your emails, other
            private communications or files in private folders), when we have a good faith belief that doing so is necessary to.”

            „Microsoft collects information about you, your devices, applications
            and networks, and your use of those devices, applications and networks.
            Examples of data we collect include your name, email address,
            preferences and interests; browsing, search and file history; phone call
            and SMS data; device configuration and sensor data; and application
            usage”

            “We may collect information about your device and
            applications and use it for purposes such as determining or improving
            compatibility” and “use voice input features like speech-to-text, we may
            collect voice information and use it for purposes such as improving
            speech processing.”

            “If you open a file, we may collect
            information about the file, the application used to open the file, and
            how long it takes any use of it for purposes such as improving
            performance, or if you enter text, we may collect typed characters and
            use them for purposes such as improving autocomplete and spell check
            features.”

            Nie dość, że mamy tutaj ingerencję w prywatne dane, ewidentne łamanie obowiązujących na terenie UE praw ochrony danych osobowych to jeszcze Microsoft rezerwuje sobie prawo do ingerencji w strukturę danych naszego dysku, nawet tych najbardziej prywatnych. Zgodnie z EULA przedstawiciel firmy Microsoft ma prawo zdalnie zalogować się na mój komputer w każdej chwili, sprawdzić każdy najbardziej prywatny plik na dysku i zdecydować czy „dla
            naszego bezpieczeństwa” może on tam się znajdować, może też usunąć
            każdy plik, który mu się „nie podoba” z naszego dysku. Przepraszam bardzo, ale czy to ja jestem właścicielem mojego komputera, czy po zainstalowaniu najnowszego Windowsa przekazuję nad nim pełną kontrolę firmie Microsoft? Firma Microsoft zaczyna się tutaj bawić w jakąś samozwańczą policję obywatelską. Kto jej nadał uprawnienia do wkraczania w kompetencje odpowiednich organów władzy wykonawczej? Sorry Microsoft, nawet prawnie uprawnione do tego instytucje jak policja muszą wcześniej uzyskać od władzy sądowniczej wcześniej odpowiedni nakaz, by móc sobie zgodnie z prawem obowiązującym w cywilizowanych krajach grzebać w moich prywatnych rzeczach. Bawimy się w dziki zachód? „good faith belief” – co to tak naprawdę znaczy z prawnego punktu widzenia? Czy ja mam być zdany na DOBRĄ WOLĘ pracowników Microsoftu? To po prostu brzmi jak kiepski żart ze strony Microsoftu. A sam system i przede wszystkim jego EULA powinni wziąć pod lupę urzędnicy z UE. Zastanawiam się kto w ogóle dopuścił do sprzedaży ten produkt na terenie UE?

          • To są standardowe zapisy dla produktów, które umożliwiają przechowywanie danych w chmurze, zdalny backup, klawiaturę spersonalizowaną, usługi typu „locate my device” czy obsługujące wirtualnych asystentów. To co cytujesz nie ma związku z anonimową telemetrią.

          • Damon Albarn

            Takie standardowe, że Microsoft ma już sprawy sądowe wytaczane przez „europejskich klientów. Zapisy dotyczą bezpieczeństwa i prywatności. Druga sprawa, funkcji tych nie da się wyłączyć z poziomu UI użytkownika, nawet po odznaczeniu wszystkich opcji dzielenia się informacjami z Microsoft, one dalej są wysyłane, co już zostało przez wielu udowodnione. W wydaniach biznesowe dają możliwość całkowitego wyłączenia tego syfu. Czyli jednak nie jest to nikomu do życia potrzebne, a szczególnie osobom szanującym swoje dane i prywatność.
            Żadna z powyższych opcji nie jest mi do niczego potrzebna. Tak jak pisałem, nie potrzebuję robić z mojego komputera telefonu komórkowego.

            “We may collect information about your device and
            application”
            „”Microsoft collects information about you, your devices, applications
            and networks, and your use of those devices, applications and networks.”

            Te fragmenty dotyczą chmury? Sorry, ale ja nie wierzę w „dobre intencje” firm, a w szczególności wielkich korporacji. Microsoft to nie jest organizacja pożytku publicznego, ani działalność charytatywna. Niektórzy chyba o tym zapomnieli.

            „Anonimowa telemetria”? A cóż to za oksymoron? Straszna naiwność bije z pana wypowiedzi. Chyba, że pan trolluje, albo po prostu został „zasponsorowany” w celu szerzenie bzdur. Zresztą nie ważne pobudki.

          • Damon Albarn

            Najśmieszniejsze jest to, że gdzie indziej pisze pan coś w stylu „dane na chmurze są naszą własnością i nikt nie ma do nich dostępu” – nie zacytuję dokładnie, bo nie mam czasu ani ochoty szukać, ale sugeruje pan że jest tam zachowana wysoka prywatność i bezpieczeństwo, a kiedy cytuję panu EULA Windowsa 10 to nagle w przypadku chmury jest są „całkowicie normalne i standardowe zapisy”. No to niech się pan zdecyduje. Bo jednak wychodzi na to, że Microsoft może sobie przeglądać do woli nasze prywatne pliki, a nawet ingerować w ich stan…

  • uru28

    Kurcze ale ja Cię dawno nie czytałem Piotrze…;) Również zwróciłem uwagę na „Halo” w tej kwestii i widzę że większości „ekspertów” umyka to co najistotniejsze.Problemem jest bardziej nie to co zbiera M$ ani jego rozwiązania „chmurowe” ale prawodawstwo pod jakie podlega… Dane użytkowników powinny podlegać prawodawstwu kraju z jakiego pochodzi użytkownik, bez względu gdzie jest serwer, czy infrastruktura operująca danymi i w mojej opinii To jest kwestia najistotniejsza.
    BTW-pozbyli się bing i nie idą drogą Google, nie ten profil i nie na tym zarabiają to też jeśli ktoś wpada w histerię z powodu zbierania danych przez M$ to może być o wiele spokojniejszy niż w przypadku konkurencyjnych systemów.

    • Dlatego MS sądzi się w sądzie najwyższym z rządem USA o prawo do odmowy wydawania danych z serwerów w Irlandii i na razie do czasu wyroku tych danych nie wydaje.

      PS Bing dalej hula i ma ponad 25% rynku szukajek w US, ale to prawda, inne jest jego zadanie niż pierwotnie zamierzano. Staje się silnikiem wiedzy (kodowa nazwa to Satori) dla innych usług Microsoftu i firm trzecich. A Microsoft w tym czasie wtopił grube miliardy w aQuantive…

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona