+6Nasi autorzy
Ważne

Wierzę w przyszłość tabletów

Tablety jeszcze kilka lat temu miały być PC-killerami. Miały również uszczknąć kawałek ciasta przenośnych konsol do gry, a nawet smartfonów. Okazało się jednak, że pecety dają sobie radę, a smartfony rosnąc w ekranach zaczęły podgryzać tablety właśnie. Internet już teraz wróży schyłek tych urządzeń. Ale pomimo to widzę jasną przyszłość tabletów. I to już za kilka lat.

Kiedyś w ciepłych snach producentów tabletów wyglądało to pewnie tak: każdy z nas ma mniej więcej 4-calowego smartfona, który służy głównie do telefonowania, smsowania oraz jakiś drobnych operacji w internecie. Ekran i wydajność zbyt małe, by naprawdę odczuwać przyjemność z korzystania z internetu. Można na szybko sprawdzić pocztę, Facebooka, strzelić fotkę pizzy, jakieś endomondo, jakieś gierki w kulki w metrze, ale tak naprawdę to półśrodek. Do prawdziwego korzystania z internetu mieliśmy wyciągać z torby tablet. Duży ekran, dobra wydajność, a przede wszystkim wygoda użytkowania, biorąca się z dużej ilości miejsca na ekranie, oraz mobilności. Czyli tak: na przystanku patrzę, odbieram i sprawdzam, kto napisał do mnie na fejsie, w autobusie czytam i odpisuję, w pracy robię research po internecie i ślę dużo maili, w domu siadam w fotelu lub na łóżku oglądam Youtube albo piszę notkę na bloga lub oglądam filmy. Piękne? Tak, tylko że się nie spełniło.

IDC przewiduje, że w 2014 roku miało się sprzedać jakieś 233 miliony tabletów. To wzrost o jedynie 7 proc. w stosunku do 2013, który miał być przełomem (wówczas sprzedano ich o 100 proc. więcej, niż w 2012!) i początkiem dominacji tabletów na świecie. Widać wyraźnie, że jednak nie zażarło i coś wyhamowało piękny trend. Tylko co?

Tablety nie są okrętami flagowymi

Producenci tabletów to te same firmy, które produkują smartfony. W interesie takiej firmy jest cisnąć wszystkie siły na sprzedaż tego, co jest popularniejsze – a smartfony sprzedają się znacznie lepiej, niż tablety. W 2013 roku kupiliśmy ich ponad miliard. Tabletów 227 milionów.

Tablety nigdy nie były okrętami flagowymi firm takich, jak Samsung, Sony, HTC czy LG i od zawsze były traktowane po macoszemu, jako urządzenia, które trzeba mieć w ofercie (bo ma je konkurencja przecież), ale i tak zawsze będą porównywane do iPada (na niekorzyść), a walczyć o dusze klientów można jedynie za pomocą słuchawek. Taki SGS 5, LG G3, HTC One M8 to pełnoprawni gracze na rynku smartfonów, a tablety? iPad jest królem, drogie dobre urządzenia sprzedają się słabo a tanie to często nie tyle urządzenia a deski do krojenia serów z koniecznością ładowania dla utrzymania podświetlenia powierzchni… Dochodzi do tego strategia sprzedaży urządzeń w telekomach, które tablety najczęściej traktują jako dodatki do smartfonów…

10053155455_20b033e143_o

W zasadzie jedyną znaczącą firmą, która miała konkretną strategię sprzedażową i wyraźną dywersyfikację smartfonów i tabletów było Apple. Ścisłe do niedawna przestrzeganie koncepcji słuchawki nie większej, niż 4 cale oraz doskonała jakość i wygoda iPadów powodowały, że tablet Apple był bardzo wyraźnym – i atrakcyjnym – urządzeniem w ofercie firmy. W istocie drugim flagowcem. Ale nawet w takim wypadku w 2013 roku Apple sprzedało 65 milionów tabletów i 153,4 milionów smartfonów. Wydaje się jasne, co jest koniem pociągowym. I własnie dlatego Apple zaczęło robić fablety.

Tablet od smartfona różni jeden cal ekranu

Wielkość ekranu to było to, co miało “czynić różnicę”. Przeglądanie internetu na ekranie 4-calowym a 7-calowym to jak jazda na tylnym siedzeniu Fiata Seicento a Forda Galaxy. Niby można, ale nie jest to wygodne i na dłuższą metę powoduje frustrację. I już nieważna jest gęstość upakowania pikseli, ale po prostu przestrzeń i swoboda dla gestów i palców. Przy tym urządzenie 7-calowe nadal jest przenośne, mieści się bowiem w kieszeni spodni.

Tylko że wojna całego świata z Apple iPhone poszła właśnie drogą powiększania ekranów. Dziś smartfon 5,5 czy 6-calowy (czyli już nie smartfon a fablet) to standard w ofercie każdego producenta – i nie są to jedynie najdroższe wypasy, a średniaki. Na dodatek nie są drogie – taki 5,5 calowy Lenovo A850 można dostać za niecałe 600 zł, zaś 6-calową Nokię Lumię 1350 za około 700 zł. Fablety podbiły rynek, czego dowodem to, że średnia wielkość ekranu smartfona z 4 cali w styczniu 2012 roku urosła do 5 cali w styczniu 2014 roku. I najpewniej nadal rośnie.

IDC przewiduje, że w 2014 roku sprzedało się 175 milionów fabletów, zaś w 2018 roku sprzeda się ich 593 miliony. Tabletów w 2018 roku mamy kupić 304 mln. Przyczyna jest jasna. Nikt nie ma ochoty nosić dwóch dużych urządzeń, jeśli może nosić jedno w miarę duże. Nie ma też powodu, by kupować tablet “do domu”, skoro między 7 a 6 calami jest już niewielka różnica. Natomiast urządzenie 10 calowe jak najbardziej, tyle że tu tablet ma konkurencję w… Małych laptopach.

Brak specjalizacji i czynnika “wow”

Tablety mają służyć konsumpcji rozrywki dostarczanej przez internet. I to jest ich główna zaleta i wada jednoczenie, albowiem nie są jedynymi urządzeniami do tego służącymi. Przeglądanie sieci, gry, youtube – to wszystko można robić na innych urządzeniach.

Tym, co niesłychanie podkręciło niegdyś sprzedaż telefonów komórkowych (jeszcze przed czasem smartfonów) było zamontowanie w nich aparatu fotograficznego. Obecnie każdy smartfon, nawet najtańszy, ma na pokładzie aparat minimum 5MPx (jakość zdjęć wynikająca z układu optycznego i chipu jest nieważna, cyferki działają przecież na wyobraźnię). I choć specjaliści wskazują, że megapiksele to akurat najmniej ważna sprawa i świetne zdjęcia można robić już aparatem 3,2 MPx, to prawdopodobnie właśnie “za słaby aparat” był przyczyną gorszej, niż spodziewana sprzedaży smartfona HTC One (4 MPx jakiś ultrapixeli HTC w porównaniu do 13 MPx w Samsungu Galaxy S4 chociażby marketingowo po prostu jest słabe). W smartfonach standardem są już więc dwucyfrowe ilości megapikseli (SGS 5 ma ich 16, Sony Xperia Z3 – ponad 20, a taka Nokia Lumia 1020 aż 38! Przy okazji, szykuje sie już jej następca – Lumia 1030, która ma mieć aż 50 MPx!). Czy przekłada się to na lepsze zdjęcia – niekoniecznie. Dłuższy pędzel nie czyni lepszym obrazu a dłuższy gryf gitary – riffu.  Ale zdecydowanie wskazuje na to, co można robić z takim urządzeniem. Uwaga – możesz nie brać ze sobą aparatu, przecież masz smartfon!

Wśród tabletów nie znalazłem żadnego, który miałby aparat o większej ilości MPx, niż 8. Czyli tyle co zwykły smartfon średniak z Androidem czy Windows, czy też… iPhone (który akurat robi z taką kamerą bardzo dobre zdjęcia). Czy to jest decydujący powód dla kogoś, kto lubi pstrykać, by nosić ze sobą tablet prócz fabletu? Czy to jest powód, dla którego by zrobic zdjęcie tęczy czy zachodzącego słońca, zamiast sięgnąć po smartfona, wyciągniemy z torby tablet? (Marcin Mierzejewski w swoim tekście ma trochę inne zdanie, niż ja)

Waiting for a miracle

To może kręcenie wideo? W tabletach nie jest złe, ale ci, którzy np. na tym zarabiają (blogerzy, youtuberzy), używają specjalnych kamer przenośnych (np. GoPro) lub dobrych kamer internetowych, (których koszt jest często o połowę mniejszy, niż tabletu). A tabletem w czasie koncertu gorzej się nagrywa, niż smartfonem. Tworzenie treści? Można, ale najczęściej wygodniej jest na laptopie… Dźwięk, jakość odtwarzania MP3 również nie jest w tabletach czymś kuszącym dla audiofila lub kogoś, kto chciałby, by tak go nazywać. Bateria? Trzyma krócej, niż w smartfonie. Gry? Działają świetnie na droższych sprzętach, ale w pełnoprawną Cywilizację, HOMM6 czy Wiedźmina 3 zagrać nie można, a poza tym nikomu jeszcze nie udało się zrobić czegoś, co przyćmiłoby sukces Game Boyów.

Czynnik „wow”? Miały go (i nadal w sumie mają) iPady – opierał się w nich głównie na wygodzie użytkowania. Czynnikiem „wow” droższych tabletów opartych na Windowsie jest ich hybrydowość, czyli możliwość podłączenia klawiatury i uczynienia z tabletu laptopa (z ekranem dotykowym), ale… Nie jest to aż tak atrakcyjne, by przestano z tego powodu kupować laptopy. A tablety z androidem? Oferują w zasadzie tylko elastyczność użytkowania, która dla jednych jest zaletą, a dla innych wadą.

Niestety, po prostu nie ma konkretnej, jasnej zarówno dla producentów, jak i klientów koncepcji użytkowania tabletu. Dowodzi tego tworzenie tabletów z możliwością dzwonienia i odbierania SMSów, jako rozpaczliwym posunięciem w wojnie z fabletami. Tablet w zamierzeniu producentów może służyć do wszystkiego i zastepować każde urządzenie, ale przez to nie daje nic takiego, czego nie mają inne urządzenia. Jako taki, po początkowym zachłyśnięciu się, wydaje się skazany na porażkę, bo jak wskazuje pewna dawna reklama proszku: „Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”.

I faktycznie tak jest. Nie tędy droga. Dlatego tablet albo umrze, jak przenosne odtwarzacze wideo (MP4), albo… Musi czekać na rewolucję w innych urządzeniach. A dokładnie na ich miniaturyzację, która zabije ich największego wroga – duży ekran innych urządzeń. Tablet musi stać się przenośnym ekranem dla innych urządzeń, które z uwagi na wygodę, tego ekranu po prostu nie mogą mieć. Tylko co może stać się takim urządzeniem, bo przecież nie smartfon?

Smartwatche

Paradoksalnie to właśnie w urządzeniach, które również obecnie nie mają tak naprawdę żadnego konkretnego i sensownego celu dla klienta (poza zaspokojeniem manczkinizmu-gadżeciarstwa) upatruję nadzieję dla tabletów. Ale tylko w sytuacji, w której przejęłyby rolę głównego urządzenia komunikacyjnego. Czyli zastąpiłyby smartfony. Obecna koncepcja smartwatcha to założenie, że jest to urządzenie służące głównie powiadamianiu – służy w zasadzie jak lampka sygnałowa lub dzwonek telefonu i informuje, że coś się dzieje. Jest w ten sposób w pełni zależne od innego – smartfona lub tabletu, które posiadają kartę SIM lub WiFi. Smartwatch pika – wyciągam smartfon. I jest to z gruntu skazane na porażkę, ponieważ to jak dołożenie kozy do ciasnego mieszkania (to ze starego żydowskiego dowcipu). Oczywiście są przykłady wykroczenia poza tę koncepcję i uczynienia ze smartwatcha urządzenia w miarę samodzielnego – przez taki np. Samsung Gear można odbierać połączenia, czy odpisać na SMS, ale nawet pomimo tego, że ma gniazdo na kartę SIM, nadal jest jedynie pośrednikiem. Musisz mieć smartfona by smartwatch działał. Na dodatek zamiast ładować codziennie jedno urządzenie, musisz ładować dwa. Kretyńskie.

12285353946_fc91c558ca_o

Samsung Galaxy Gear smartwatch

Ale w sytuacji, w której to smartwatch byłby głównym urządzeniem komunikacyjnym, czyli przede wszystkim posiadałby kartę SIM i w bardzo wydajną baterię, smartfon lub tablet stałyby się urządzeniami drugiej kolejności, dodatkowymi, które można np. zapomnieć wziąć z domu. Takimi, które mają po prostu większy ekran i więcej możliwości, na których można obejrzeć coś dokładniej. I takimi, z którymi można posiedzieć i się nimi pobawić, a nie po prostu być w stanie social standby.

Czy w tej sytuacji wybierzemy jako urządzenie ekranowe fablet, czy tablet? Wydaje się naturalne, że to większe i stworzone właśnie do tych celów.

Miniaturyzacja i komunikatory jak z filmów SF

Kolejnym krokiem jest technologia ubieralna pełną gębą. Niewielkie komunikatory (jak te ze Star Treka) przypinane gdzieś na swetrze czy sukience, a idąc jeszcze dalej – po prostu maleńkie słuchawki wszczepione w ucho to przyszłość właśnie. Coś, czego nie zapomnimy zabrać, z czym można się wykąpać czy skoczyć na bungee, co nie potrzebuje ładowania (bo ładuje się np. energią cieplną naszego ciała), przez co możemy rozmawiać, podyktować SMS czy mail – to właśnie taka wygoda jest następnym krokiem w rozwoju urządzeń komunikacyjnych. I wówczas nadal będziemy mieć potrzebę urządzeń z ekranem do wyświetlania treści i rozrywki. Do zagrania, obejrzenia filmu, zdjęć, przejrzenia statusów społecznościowych. I znów naturalnym urządzeniem do tych celów jest właśnie tablet. Większy lub mniejszy, zależy, czy chcemy go nosić w kieszeni, czy w plecaku, ale służący zobaczeniu i dotknięciu tego, o czym zostaliśmy powiadomieni.

1a88_star_trek_voyager_communicator_badge_inuse

Komunikator z serialu Star Trek

To wszystko to pieśń przyszłości, następne powiedzmy 5-10 lat, ale chyba jest nieuniknione, albowiem dalsze powiększanie ekranów smartfonów nie ma już sensu. Urządzenia 7 czy 8-calowe nie są już wygodne w rozmowach „przy uchu”. To właśnie miniaturyzacja jest tym, czego wielu z nas pragnie, miniaturyzacja połączona z wygodą i bezpieczeństwem. Komunikator który nie zajmuje rąk, z którym można biegać, jeździć na rowerze, wspinać się na skałki, ale również np. karmić dziecko czy gotować obiad. I do tego urządzenie z ekranem…

Chyba, że ktoś wymyśli np. składany tabletofon, który złożony jest smartfonem, a rozłożony tabletem. Chyba, że do tego czasu tablety przestaną byc produkowane, bo już nikt nie będzie nimi zainteresowany. Chyba, że ktoś wymyśli składane laptopy o wydajności i możliwościach konsol do gier. Lub parowane ze smartfonami ekrany zwijane w rolkę czy składane jak płaszcz przeciwdeszczowy do rozmiarów pudełka od zapałek…

Ups. Składane smartfony-tablety już są. Taki NEC Medias na przykład…

A składane w kostkę interaktywne też już są… W planach Samsunga. Hmm…

Specjalizacja/segmentacja głupcze!

Ostatnim sposobem, i to sposobem, który myślę, że jest chyba najprostszy i narzucający się samo przez się, a na dodatek możliwym do realizacji już teraz jest specjalizowanie tabletów pod konkretne grupy użytkowników.

  • Tablety dla fotografów i grafików – ze świetnymi kamerami (i duuużą ilością pikseli na wabia) oraz wydajnością i wygodą idealną dla szybkiej profesjonalnej obróbki tych zdjęć.
  • Tablety dla wideoblogerów – z dobrą stabilizacją obrazu, poręcznymi i montowanymi w korpusie statywami, rozwiązaniami pozwalającymi używać je w bezobsługowym nagrywaniu sportu czy wypraw i podróży (jakieś uchwyty na kurtkę czy inne takie tam).
  • Tablety dla małych i większych dzieci – bezpieczne, odporne na walenie nimi o podłogę lub w ich ekran drewnianymi klockami (wiem coś o tym, mam niespełna dwuletniego syna), a jednocześnie zapewniające zabawę i naukę bez konieczności ciągłego ich pilnowania przez rodziców.
  • Tablety dla twórców treści – specjalnie przystosowane do bezbłędnego pisania i dyktowania treści, wygodnej translacji w locie, prostego OCR i dekodowania zapisów audio na tekst oraz robienia zdjęć i wideo.
  • Tablety dla graczy jak Steam Boy – takie mobilne PlayStation czy XBOXy, które potrafią obsłużyć gry pecetowe i mobilne, aktualizują savy poprzez chmurę, dają obraz na telewizor i są nie tylko wygodne, ale i wygodne w obsłudze.
  • Tablety – playery, czyli tablety medialne – które pozwalają słuchać muzykę czy oglądać filmy w tramwaju, a w domu stają się bezprzewodowymi wzmacniaczami, które można podłączyć do peceta czy telewizora i działają wówczas jak karta dźwiękowa czy odtwarzacz multimedialny.
  • Tablety jako wydajne i elastyczne ekranowe konsole – do zarządzania i konsumpcji tego, co jest w sieci.

I wiecie co? Tego nie trzeba wymyślać. To jest już opisane w książkach i pokazane w filmach sprzed 20-30 lat. A producenci nie sa głupi. Dlatego… Wierzę w tablety. I czekam. Może w tym roku.

8473324580_c87e6306c7_o

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Diabeł

    Wiesz co Marek,tak szczerze.Dla mnie tablety są czymś najlepszym w ostatnich latach ,co wyszło na rynek.Zmęczony po ciężkim dniu pracy,kładnę się na tapczan biorę go do rąk i sobie przeglądam internet np; tabletowo.Czy mógłbym na leżąco to samo robić ciężkim laptopem?Wątpię.Wiem,że na tablecie wszystkiego nie da się zrobić,ale podstawowe rzeczy jak najbardziej.To chyba Jobs jako pierwszy pokazał światu tablet ipad.Chwała i szacunek temu człowiekowi za to.

    • Też tak uważam. Tablet to idealne, kanapowe urządzenie do konsumowania treści.

      • Adam

        Nie tylko kanapowe ale i mobilne.

        Mi 8 calowy tablet z możliwością dzwonienia i smsowania całkowicie zastąpił telefon.

    • Ależ ja nie twierdzę, że nie! Tyle, że rynek pokazuje, że entuzjastyczne wypowiedzi o tym, że tablety pożrą w skarpetkach wszystko inne są przedwczesne – i obecnie na bazie zahamowania sprzedaży już pisze się czarne scenariusze o tabletach :)

      • Diabeł

        Ja jestem pewny tego,że na rynku znajdzie się jeszcze bardzo długo miejsce dla tabletów.Tylko,że podzieli się je na poszczególne grupy do poszczególnych zastosowań.Zarówno dla graczy i grafików,jak i do takich zwykłych użytkowników jak my.I jeszcze do paru innych.Poczekajmy jeszcze trochę,ile w tej chwili tablety są z nami.Parę lat?Przyjdą takie zmiany,że będziemy śmiali się jakie kiedyś archaiczne były.Nie wszystko od razu wymyślono,co nie?

        • Diabeł

          Tak jak teraz mówimy,że kiedyś było koło i od niego wszystko się zaczęło,to kiedyś będziemy mówili,że na początku był prostokątny tablet i ….To może tak trochę pół żartem,pół serio,ale myślę, że kiedyś będzie to naprawdę coś

          • Okrągły? ;) A widziałeś filmik z koncepcji Samsunga z drugiej połowy tekstu? Urządzenie składane jak kartka papieru? To jest coś!

          • M W

            Kiedyś PaperTab pokazywało już działające prototypy, tylko bardziej zwijane chyba niż składane.

        • I dokładnie o to mi chodziło w tekście :) W sumie to chyba jedyna droga by były nadal popularne. inaczej niczym się nie będą różnić od dużych smartfonów.

        • Adam

          Nie bardzo wiem po co je dzielić skoro jeden dobry tablet taki jak iPad nadaje się do wszystkiego.

          • Mihau

            Tak, szczególnie do notatek odręcznych, rozpoznawania formuł matematycznych, aplikacji okienkowych, dzielenia ekranu… Czyli jedynych funkcji, dla których zakupiłem tableta. Nie generalizuj, iPad jest dobry, ale wcale nie każdemu pasuje i nie każde potrzeby zaspokoi. Osobiście rozważałbym go tylko jako konsolę do gier – ale jako tylko konsola (bo resztę funkcji spełniają u mnie inne sprzęty) jest za duży. A poza tym za mało gram w gry, żeby to miało sens :P.

          • Adam

            Mowa o tablecie, a nie laptopie.

  • Pewnie niedługo w szkołach tablety zastąpią książki i zeszyty. To byłoby bardzo praktyczne.

    • Ale akurat nie za dobre dla umiejętności manualnych – pisanie jest czymś, co to bardzo wyrabia.

      • slasher

        10kg w plecaku dla 10 letniej dziewczynki… Jestem za tabletami w szKolach. Ksiazki sa drogie i mocno ograniczone.

      • Miałem na myśli tablet z rysikiem. Coś jak zbliżający się Samsung Galaxy Note 8.4, lub obecny na rynku od dwóch lat Samsung Galaxy Note 8.0.

        A poza tym, i tak odręczne pisze się już tylko w szkole. Później tylko klawiatura ;)

        • Robert Stępień

          Tak, a idąc do urzędu i wypełniając wnioski, pisząc umowy…

          • Tak jak mówiłem, miałem na myśli tablet z rysikiem, jak np. Samsung Galaxy Note 8.0.

          • Robert Stępień

            Moim zdaniem to jednak nie to samo.

          • Może i faktycznie to nie to samo, ale odręczne pisanie na tablecie nie spowoduje braku umiejętności odręcznego pisania na papierze. A i tak takie sytuacje, że jest się w urzędzie zdążają się bardzo żadko i nie wymagają niesamowitych zdolności manualnych ;)

          • Robert Stępień

            Wystarczy Twoje „żadko” i widać, że rozwój technologii chyba słabo na Ciebie wpłynął. Bardzo rzadko powiadasz, mnie zdarzają się często.

          • Chyba ciężko ci zrozumieć, że robienie notatek na tablecie z rysikiem,to nadal odręczne robienia notatek…

          • Robert Stępień

            Ha rozumiem, ale jednak inaczej się pisze i mi nie wmówisz.

          • Pisze się bardzo podobnie, wiem co mówię. Mam SG Note 3, a mój kolega ma Note 8.0 i miałem okazję trochę na nim popisać. Trochę inaczej się pisze, ale różnica jest taka sama jakbyś zmienił długopis. Czy jeśli w szkole piszę piórem to znaczy, że długopisem juz nie będę umiał? Jeśli nadal uważasz, że tak to chyba jesteś trochę uprzedzony do nowych technologii.

          • Robert Stępień

            Jako użytkownik One Plus One, Xperia tablet Z3 compact, nie jestem uprzedzony. Tylko nie róbmy wszystkiego za pomocą ekranu. Jest długopis, kartka i piszemy, ja od zawsze tak pisałem i nie potrafiłbym za pomocą rysika pisać na ekranie. Miałem Note 3 i jakoś nie było rewelacji.

          • Co kto woli. Jeśli Ci nie odpowiada nic na siłę :) . Mnie robienie notatek na tablecie z rysikiem przekonuje, ponieważ zamiast brać dziesięć zeszytów, dziesięć książek i dziesięć zeszytów ćwiczeń bierzesz jeden tablet. Wielka ulga dla kręgosłupa. Poza tym nie ma możliwości zostawić zeszyt w domu. Zawsze masz wszystkie książki, ćwiczenia i notatki przy sobie. Jak dla mnie super sprawa.

          • Korek

            Byłbym zwolennikiem książek na tablecie + 1 większego zeszytu (powiedzmy 160 kartek, A4). Choć sam zawsze wybieram wersję papierową zamiast elektronicznej. Jak dla mnie nauka z „ekranu” jest niewygodna.

            Co do tematu artykułu: w ostatnich 2 tygodniach miałem okazję bawić się tabletem (Yoga), był mi w zasadzie potrzebny tylko jako „elektroniczna mapa” za granicą. W tej kwestii spisał się świetnie. Ale jak dla mnie jest to jedyna rzecz przemawiająca za tabletem. W domu korzystam z PC, a poza domem z laptopa. Przeglądanie stron www itp. jest jak dla mnie o wiele wygodniejsze na PC (choćby z powodu większego ekranu), a do programów typu CATIA czy Inventor to 8-10″ się nie nadaje. Jedynie mógłbym się skusić na hybrydę, z ekranem >12″ (coś w rodzaju Asus Chi T300, Surface 3 czy Dell XPS – te 2 ostatnie to już poza zasięgiem finansowym).Pzdr

          • Krakowskim targiem – nie nosić zeszytów – niech będą w szkole. A zadania domowe dla nauczyciela robić na tablecie, rysikiem i przesyłać bezpośrednio. I mamy i problem noszenia ciężkich plecaków wyeliminowany, i naukę pisania, i naukę pisania na tablecie, i rozwiązany problem odpisywanych na przerwie wypracowań :)

          • Tak :) Bo piórem pisze się zupełnie inaczej. Długopisem można byle jak, pod byle jakim kątem i naciskiem. Pióro w takich sytuacjach ci wyleje, albo się złamie, albo będzie tylko skrobać po papierze. To własnie jest różnica.

          • Nie. Inne ułożenie dłoni i ręki, inny nacisk, inne napięcia mięśni. Piszesz rysikiem bo umiesz na papierze. Wyobraź sobie, jak byś pisał na papierze, gdybyś nauczył się jako dziecko wyłącznie rysikiem.

  • Robert Stępień

    Jedno co mi nie odpowiada to wzmianka o tym, że tablet trzyma na baterii krócej niż smartfon. Ależ chyba autor miał na myśli galaxy tab S 8.4, którego wynik 4,5h na ekranie to był szczyt jego możliwości. Posiadam Xperia tablet Z3 compact i 9-10h włączonego ekranu przez 3 dni to żaden problem. Który Smart tyle trzyma? Pozdrawiam, super tekst i wcale się nie czepiam :D

    • A to mnie zaskoczyłeś. To odszczekuję :)

      • Robert Stępień

        Główny argument za kupnem tego modelu. Jako były użytkownik Galaxy tab s sądzę, że Sony zrobiło kawał dobrej roboty.

        • Tyle, że to kwestia dobrego markowego sprzętu. Ja w swoim smartfonie np. też nie narzekam na baterię. Ale żona ma już średniaka i prąd w nim spada jak pensja po pierwszym :/ A już o moim tablecie nie wspomnę…

          • Robert Stępień

            Ja w One Plus One nie narzekam, a tabletem jestem pozytywnie zaskoczony. Bateria, RAM to to co najważniejsze w takim sprzęcie. Tab S był w promocji swego czasu i za 800 zł to był mega, Xperia dwa razy droższa i jak miałbym porównać to za samsunga więcej niż te 799 zł bym nie dał.

          • Adam

            Serio myslisz że Xperia jest warta dwa razy wyższej ceny?

          • Robert Stępień

            Tak, jest o wiele lepsza. Warta, jak najbardziej. Można dorwać za 1200-1300.

          • Adam

            Nie jest lepsza skoro ma zablokowane zapisywanie programów na karcie, a funkcje takie jak Sony Music Unlimited i Video Unlimited nie działają w Polsce.

          • barilla

            Różni ludzie, różne priorytety. Chcesz zapisywać programy na karcie to samsung wygra, ale jeżeli np cenisz dobry dźwięk stereo to Sony obecnie zjada praktycznie każdy tablet pod tym względem.

          • barilla

            Co jak co ale Sony od jakiegoś czasu odwala naprawdę świetną robotę jak chodzi o baterię. Posiadam xperię Z2 (telefo, nie tablet) i przy lekkim użytkowaniu trzyma od poniedziałku rano do środy wieczorem przy 3-3,5h włączonego ekranu. Przy bardzo intensywnym użyciu da się zabić baterię w 1 dzień, ale trzeba niemal 100% czasu siedzieć na telefonie.
            A w nowszej generacji (Z3) jeszcze się poprawili.

    • Adam

      Z3 i Z3 Compact trzymają po 15 godzin ekranu, więc jednak to smartphony trzymają dłużej.

      • Robert Stępień

        Posiadasz? Potwierdź, ja oceniam to przy UŻYTKOWANIU, a nie leżący tablet z włączonym ekranem przez 15h. Wiem co mam, wiem jak używam, wiem jak trzyma.

        • Adam

          Tak, tyle wytrzymuje przy przeglądaniu internetu po WiFi.

          Zresztą Tab S 8,4 wytrzymuje 9-10 godzin tego samego, a 4,5 h to grania w Real Racing 3 albo World of Tanks.

          • Robert Stępień

            Zapytam tak – Miałeś/masz te tablety? Widzę, że nie masz zielonego pojęcia. Miałem Galaxy tab S i wiem jak jest u niego z baterią. To, że przeglądasz fora to nie znaczy, że tam ludzie piszą prawdę. Ja Ci nabije 15h włączonego ekranu bez WiFi, z włączonym czarnym tłem.

          • Adam

            Tak, mam Tab S.

            Bez problemy wytrzymuje 9 godzin na WiFi, 6-7 na 3G albo 4-5 na graniu.

          • Robert Stępień

            Dobrze kolego. Proszę o screeny, albo na maila robo8311@gmail.com, albo na dysk Google, które opublikujesz tutaj. Nie mogę się doczekać, wątpię, że tak się polepszyła bateria z jakąś aktualizacją.

          • Adam

            Od początku taka była, jutro zrobię te screeny.

            Wersja 10,5 cala działa znacznie krócej, bo około 5 i pół godziny przeglądania internetu po 3G.

          • Robert Stępień

            Dobrze, czekam. Miałem dwa miesiące i wiem co pisze na temat jego baterii.

          • Adam

            No to miałeś wadliwy, albo używałeś w sieci z bardzo kiepskim zasięgiem np. Play.

          • Robert Stępień

            Oj znawco… Miałem wersje bez 3G, używałem normalnie. Większość tak trzyma. Czekam na maila.

          • Adam

            Czekaj dalej, screen już zapodałem w komentarzu powyżej.

          • Robert Stępień

            Widać właśnie jak trzyma… Dwa razy ładowany w ciągu jednego dnia hahahha

          • Adam

            I widać ze na jednym ładowaniu trzyma 15 godzin.

          • Robert Stępień

            Hahahah szkoda, że go ładowałeś Ty pajacu.

          • Adam

            Ładowanie do 20% zajmuje godzinę głupcze.

          • Robert Stępień

            W ciągu 16h go ładowałeś do około 85% z 10%… Kogo Ty chcesz oszukać? Jesteś pajacem.

          • Adam

            Rozładowałem do zera i podłączyłem do ładowarki, przez godzinę podładował się do 20 %.

          • Robert Stępień

            Przecież to widać na screenie. Jesteś nienormalny, polecam psychiatre. Koniec rozmowy.

          • b@t

            fakt w amoledach czarne tlo ma znaczenie dla baterii

  • uru28

    hmm…Trochę,nie wydaje mi się…Wiem,zdanie słabo logiczne, ale specjalnie tak napisałem:p Analiza całkiem trafiona,choć…Hybrydy- moim zdaniem przyszłość(nie jestem i nie mogę być obiektywny). O ile zgodzę się iż mniejsze tablety są kanibalizowane przez rosnących mobilnych braci z segmentu smartfonów i tu dodanie funkcji dzwonienia raczej ich nie uratuje, o tyle segment hybryd ma się świetnie i rośnie w siłę.Ba, śmiem twierdzić że za chwilę zrobi dokładnie to samo z laptopami (przynajmniej w części segmentu). Zostaną mocne i bardzo mocne konstrukcje.Nie jestem pewien czy producenci średniego segmentu laptopów będą skłonni zejść z ceną aż tak nisko by utrzymać się na rynku.Mając do wyboru na dziś SP3, Asusa Chi czy nawet T200 a laptop z równoważnego poziomu cenowego ilość „za” na korzyść laptopów drastycznie zmalała.
    Jedną zmienną która chyba nie została uwzględniona w tekście Panie Marku jest OS.Zmienną bardzo istotną.Gdyby przyjąć że wszystkie tablety pracują tylko pod androidem zgodził bym się z całością.System zmienia wiele.Post PC się nie sprawdziło bo tablety oparte o system Google oraz Apple w marginalnym stopniu mogą zastąpić PC i to w bardzo ograniczonym zakresie.W przypadku hybryd z Windowsem sprawa wygląda już zupełnie inaczej.Tu brak tylko wydajności.Dokładnie tak samo wygląda to w przypadku laptop vs hybryda z win.
    Miniaturyzacja;) Jak najbardziej, smartfon w kolczyku czy klipsie…Myślę że tablet wtedy będzie już dawno zakopany w ogródku z tabliczką RIP a informacje będą wyświetlane na siatkówce oka.Projekty soczewek kontaktowych wyświetlających obraz są rozwijane już od kilku lat i kto wie czy za wspomniane 5 lub 10 lat właśnie tak nie będziemy odbierać informacji wizualnych;)
    Na koniec.Patrząc na rynek, obserwując poczynania producentów na przestrzeni ostatnich lat, „trochę ,nie wydaje mi się” żeby to poszło w stronę specjalizacji.Komórki tylko do dzwonienia zostały zjedzone przez smartfony do wszystkiego.Konsole tylko do grania odeszły wraz z PSXem teraz oprócz grania mamy masę innych funkcji.Zdecydowanie nie wydaje mi się by poszło to w stronę specjalizacji,choć gdyby można dany sprzęt sprofilować ściśle pod siebie…A to już inna rozmowa;) (to też ubolewam że taki projekt Ara nie jest rozwijany przez M$)

    • Merlin

      Dokładnie, hybrydy, ale takie na x86(x64) a nie na ARM, to jest coś co idealnie zastępuje zarówno tablet jak i laptop

      • Adam

        Podaj choć jeden przykład takiej hybrydy, która byłaby dobrym tabletem i dobrym laptopem jednocześnie.

  • mymek

    A ja oczekuje składanego smartfona/tablet, coś jak ten prototyp firmy NEC. Ekran „edge to edge”, oprogramowanie wykorzystujące te technologie. Tylko kiepsko widzę baterię w takim urządzeniu… Te ekrany pochłoną ją szybciej niż Chrome pamieć RAM :P

  • adrenalina

    Z tabletem jest tak, że nie będziemy go wymieniać co 2 lata, tak jak smartfona. Pewnie niejeden posłuży nam 3-5 lat. Tak więc rynek tabletów musi się kurczyć, ale na pewno całkiem nie zniknie.

    Osobiście widzę szansę dla tabletów poprzez odseparowanie ich od dużych smartfonów. Wystarczy trzymać się tylko pewnych reguł. Smartfony max 6 cali, tablety minimum 8 cali + cienkie ramki. Smartfony max full hd, tablety minimum full hd. Smartfony one sim, tablety dual sim. Smartfony bardziej nastawione na fotografowanie, tablety bardziej nastawione na prace z dokumentami – rysik. Smartfony z tradycyjnymi akumulatorami. Tablety z dużo pojemniejszymi akumulatorami. Smartfony bardziej nastawione na telefonowanie. Tablety bardziej pod DVB-T + inne nowe standardy wideo w przyszłości. Osobiście mam tablet i nic lepszego na kanapę nie widzę. A dlaczego na tej kanapie nie ma smartfona? Bo smartfon wtedy się ładuje. Tablet wystarcza mi na kilka dni bez ładowania. Jedno z drugim będzie współgrać, tak jak radio z telewizją. Trzeba tylko wyznaczyć jasną granicę.

  • Pawel

    Huawei Mediapad x1 ma 13 Mpix, a ma 7 cali

  • Wicik mnie swendzi

    Manta to najlepsi tablet, w swoim radzaj, ma wszytko i nic nie ogranicza jej do rozwoju. Czasem teraz na mniejszej kanapie siedziały i Manta się wówczas sprawdziła była.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona