+6Nasi autorzy
Ważne

Call of Duty: Heroes – wielka wojna na małych ekranach

Gra Call of Duty: Heroes pojawiła się w App Store w połowie zeszłego miesiąca tylko po to, by zniknąć z niego w niewyjaśnionych okolicznościach zaledwie kilka godzin po premierze. Teraz jednak tytuł ten ponownie pojawił się we wspomnianym sklepie (a także u konkurencji), kusząc wszystkich znaną marką i ceną wynoszącą zero złotych. Podstawowe pytanie brzmi jednak: czy gracze naprawdę potrzebują kolejnej produkcji tego typu?

Nowa gra firmy Activision stanowi bowiem kolejny klon kultowego już w pewnych kręgach Clash of Clans, czyli tytułu, którego „duchowi spadkobiercy” zalewają sklepy z aplikacjami od niemal dwóch lat. W ciągu ostatnich miesięcy fani produkcji tego typu mogli więc wcielić się między innymi w piratów, właścicieli prywatnych wysp, a nawet dowódców sił Imperium lub Rebelii. Nikogo więc nie powinno dziwić, że na wieść o kolejnej produkcji tego typu gracze zareagowali z dość umiarkowanym entuzjazmem. Okazało się jednak, że COD: Heroes ma w sobie kilka elementów, które mogą przypaść do gustu fanom gatunku.

NA WOJSKOWĄ NUTĘ

Jak łatwo się domyślić, akcja gry przenosi nas w realia bliżej niezidentyfikowanego, współczesnego konfliktu zbrojnego. Zamiast osady budujemy tu więc bazę wojskową, miejsce mieczy i łuków zajmują karabiny i granaty, a klany przekształciły się w sojusze. Jeśli jednak liczyliście na to, że nieco poważniejsza tematyka przyniesie ze sobą bardziej ambitną mechanikę rozgrywki, to muszę was rozczarować. Heroes opiera się na niemal dokładnie tych samych schematach, co wszystkie pozostałe klony Clash of Clans. Naszym podstawowym zadaniem jest budowa bazy, która będzie w stanie odeprzeć ataki innych graczy (lub komputera w trybie Survival Mode). Paleta dostępnych budynków nie jest przesadnie bogata i składa się z konstrukcji obronnych, budowli, w których szkolimy wojsko oraz struktur służących wydobyciu i magazynowaniu surowców. Kluczem do sukcesu jest tu więc głównie przemyślane rozstawienie wszystkiego na dostępnym nam terenie oraz umiejętne zarządzanie czasem i funduszami. Podobnie jak ma to miejsce w innych grach tego typu każdy kolejny etap rozbudowy bazy pochłania coraz więcej czasu i pieniędzy. Podczas gdy postawienie pierwszej kopalni złota zabiera nam najwyżej pół minuty, ulepszenie jej do wyższego poziomu może już zająć kilkanaście godzin, a w późniejszych etapach nawet kilka dni. Oczywiście wszystkie te niedogodności można wyeliminować korzystając z mikropłatności (do których jeszcze wrócimy).

Drugim nieodłącznym elementem gier tego typu jest atakowanie wrogich baz. Tutaj też raczej próżno liczyć na jakieś większe zaskoczenia. Rola dowódcy w świecie Call of Duty: Heroes ogranicza się bowiem do decydowania o tym, ilu żołnierzy ruszy do ataku i z jakich pozycji rozpoczną szturm. Bezpośredni wpływ mamy jedynie na tytułowych bohaterów, czyli postacie znane z „normalnego” Call of Duty. Nie tylko możemy kazać im atakować konkretne cele, ale też korzystać z unikatowych zdolności, takich jak chociażby wezwanie wsparcia lotniczego czy granaty unieruchamiające wieże strzelnicze wroga. Wszystko to daje wprawdzie pewne złudzenie „taktycznej głębi”, jednak w rzeczywistości w większości przypadków o wygranej decyduje liczba i poziom naszych wojsk (lub, patrząc z innej strony, rozmieszczenie i poziom umocnień przeciwnika). Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że wysyłanie do boju kolejnych oddziałów bawi nie mniej niż w konkurencyjnych tytułach.

BARWY MASKUJĄCE

Oprawa graficzna COD:Heroes, mimo iż nie wybija się pod żadnym względem ponad przeciętność, może okazać się dla wielu graczy jedną z największych zalet tego tytułu. Podczas gdy większość produkcji tego typu prezentuje kolorową, bajkową stylistykę nowe dzieło Activision stawia na surowy, wojskowy klimat. Oczywiście nie ma co liczyć tutaj na chociażby odrobinę realizmu. Wręcz przeciwnie, dowodzeni przez nas żołnierze to gromada gigantów, którzy mimo iż dorównują wzrostem większości budynków znajdujących się w bazie, nie potrafią przeskoczyć sięgającego im do pasa drewnianego płotu. Krótko mówiąc: standard. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, iż grając w COD: Heroes mamy wrażenie, że obcujemy z czymś poważniejszym od konkurencji, i chociaż w gruncie rzeczy jest to jedynie iluzja wywołana uboższą paletą wykorzystanych barw, to jednak dla wielu graczy zmęczonych bajkowymi światami fantasy będzie stanowiła ona wystarczający powód, by sięgnąć po produkcję Activision. Złego słowa nie można również powiedzieć o udźwiękowieniu gry, które wprawdzie nie zapada jakoś szczególnie w pamięć, ale nie powoduje też odruchowego wyciszania głośników.

MIKROPŁATNOŚCI

Przyznam szczerze, że rozpoczynając swoją przygodę z Call of Duty: Heroes spodziewałem się potężnej dawki mikropłatności, które skutecznie zniweczą jakąkolwiek próbę gry bez regularnego wydawania pieniędzy. O firmie Activision można powiedzieć bowiem wiele, ale z pewnością nie to, że należy do szczodrych. Wręcz przeciwnie, dowodzący nią Bobby Kotick jest powszechnie uznawany za jedną z najbardziej chciwych osobistości w branży. Tymczasem okazuje się, że akurat pod tym względem COD: Heroes wypada lepiej od większości gier typu Freemium w jakie miałem okazje ostatnio grać. Oczywiście znajdziemy tu wszystkie elementy wykorzystywane zwykle przez gry tego typu do powolnego wysysania pieniędzy z graczy, jednak ku mojemu zaskoczeniu nie są one aż tak natrętne jak u niektórych konkurentów. Kilka razy doszedłem wprawdzie do momentu, w którym bez wydawania pieniędzy mogłem jedynie czekać wpatrując się w zegary odliczające czas do końca treningu żołnierzy, lecz sytuacje takie zdarzały się dość rzadko i nie trwały zbyt długo. Oczywiście należy pamiętać o tym, że sposób w jaki skonstruowane są gry tego typu sprawia, że im intensywniej w nią gramy, tym bardziej przymusza nas ona do wydania pieniędzy (co można tu czynić w nieskończoność).  Wydaje mi się jednak, że osoby grające w nią rekreacyjnie (kilka krótkich potyczek dziennie dla zabicia czasu) nie powinny odczuć zbyt wielkiego nacisku, co bez wątpienia można zaliczyć na plus.

PODSUMOWANIE

Call of Duty: Heroes to gra, która budzi we mnie dość mieszane emocje. Z jednej strony jest to po prostu kolejny klon dość mocno „wymęczonego” już hitu, który nie wnosi od siebie nic poza znaną marką i wojskowym klimatem, z drugiej zaś wszystkie elementy zostały w nim wykonane na tyle dobrze, że mimo wszystko wyróżnia się on na tle konkurencji. Na pewno nie jest to tytuł, który można z czystym sumieniem polecić wszystkim graczom (a już na pewno nie fanom „dużego” Call of Duty), jednak dla wielu osób poszukujących alternatywy dla Clash of Clans może okazać się on strzałem w dziesiątkę. Wszystko wskazuje więc na to, że na pytanie postawione we wstępie będę musiał jednak odpowiedzieć twierdząco.

  

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona