+6Nasi autorzy
Ważne

Dłużej z aplikacji korzystają użytkownicy Androida. I co z tego, iOS wciąż jest bardziej dochodowy

 

android-vs-apple2

Na rynku systemów mobilnych mamy tylko dwie platformy, które posiadają potężny ekosystem. W zasadzie rozkład sił definiuje panowanie Google i spadające znaczenie Apple. Walka o każdego klienta pomiędzy Androidem i iOS trwa nie od dziś. Wiadomo, zarówno jeden, jak i drugi mają swoich wiernych fanów i zagorzałych przeciwników. Tymczasem firma analityczna – Swrve, pokusiła się o sporządzenie statystyk tych systemów z maja bierzącego roku. Jak radzą sobie obie platformy, możecie pobieżnie ocenić po tytule tego wpisu. Na szczegóły zapraszam niżej.

Wspomniane firmy mają już na swoim koncie przeszło milion aplikacji w oficjalnych sklepach – AppStore i Google Play. Ich wydajność liczona jest w dziesiątkach miliardów pobrań. Nic więc dziwnego, że wszystkie oczy zwrócone są na dwóch najpoważniejszych konkurentów. Ostatnio jedna z firm Mobile Marketing Automation – Swerve przygotowała raport o dokonaniach obu platform.

Statystyki wydawanych pieniędzy AppStore, Android

Wyniki przedstawiają się następująco:

  • użytkownicy Androida spędzają 17% więcej czasu na dane aplikacje,
  • w przypadku aplikacji z Google Play, ilość rozpoczętych sesji jest o 18% większa, niż to ma miejsce w App Store,
  • użytkownicy iOS wydają o 45% więcej pieniędzy od ich odpowiedników z Androida,
  • wśród osób, które w ogóle płacą o 10% więcej wydają klienci AppStore,
  • w AppStore swoje pieniądze wydaje o 32% więcej użytkowników,
  • AppStore ma o 45% lepsze przychody i 10% większe dochody niż Google Play,
  • wskaźnik utrzymania klientów w przypadku Androida jest o 2% wyższy w wymiarze 24 godzin, natomiast w ciągu 1 miesiąca sytuacja jest odwrotna (2% większy wskaźnik w AppStore).

wskaznik utrzymania klientów - Android,AppStore - 1 dzień wskaznik utrzymania klientów - Android,AppStore - 30 dni

Wyniki analiz są podobne od lat. Gigant z Cupertino bardziej się ceni, a jego sklep ma większe stawki. Również więcej jest sensownych aplikacji, za które trzeba zapłacić. Pomimo tego klienci są skorzy wydawać swoje pieniądze częściej i więcej niż to bywa w przypadku Google Play. Natomiast ten jest mocniej okupowany przez użytkowników Androida. Klienci tego sklepu więcej czasu spędzają na korzystaniu z aplikacji. Może to wynikać z różnych przesłanek. Najbardziej prawdopodobne są takie, że dużo osób wśród zwolenników Apple to biznesmeni i różnej maści przedsiębiorcy, którzy używają swych urządzeń tylko wtedy, gdy jest to niezbędne. To wcale nie oznacza, że na Androidzie takich nie ma. Jednak w przypadku systemu od Google’a urządzeń opartych o tę platformę jest więcej i są tańsze, a przez to różnorodność oraz target jest nieco inny. Tutaj wynik mogą robić fani gier mobilnych, którzy przesiadują w świecie wirtualnym długie godziny. Mogę się mylić, ale te przyczyny są najbardziej prawdopodobne. Co ciekawe obie platformy mają swoich wiernych użytkowników i sytuacja w tym wypadku jest raczej patowa.

Wnioski, jakie się nasuwają z takich analiz, są jednoznaczne. Ludzie poświęcają sporo uwagi swoim elektronicznym towarzyszom. Urządzenia mobilne coraz mocniej wchodzą w sferę życia każdego użytkownika. Nie raz w swych wpisach podkreślałem, że są z nami niemal wszędzie. Jedno jest pewne, tendencja ta wcale się nie zmienia. I tak jak kiedyś graliśmy w piłkę, tak teraz jesteśmy zagłębieni w świat, który tak naprawdę nie istnieje. Myślę, że wyniki mogą dawać do myślenia, a każdy z nas powinien zastanowić się czy to jest to, na co chce tracić swój cenny czas i jedyne życie, jakie posiada.

Powiedzcie mi, jak u was przedstawia się scenariusz korzystania z aplikacji mobilnych? Długo czasu spędzacie nad grami i programami? Jeśli jest coś, co chcielibyście dodać, piszcie śmiało.

Źródło: dazeinfo.com

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Świetny, analityczny tekst, Marcin! :)

  • Bigos Trismegistos

    „Najbardziej prawdopodobne są takie, że dużo osób wśród zwolenników Apple to biznesmeni”

    Oj, trochę kompromitacja z tymi biznesmenami. Tak to może jest w Polsce, gdzie ceny urządzeń Apple są zaporowe dla zwykłych użytkowników. W USA i Europie Zachodniej iSprzęt to jedna z równorzędnych alternatyw jeśli ktoś chce kupić sobie dobrego smartfona/tablet, a w Polsce nierozsądne byłoby kupowanie iPhona za 3 kafle podczas gdy można mieć Moto G za 6 stów. A znowu sama Polska i inne biedne kraje to nie jest dominujący rynek dla produktów Apple.

    Upatrywałbym różnic raczej w tym, co wszyscy powtarzają od wielu lat: Apple było pierwsze i przyzwyczaiło użytkowników do tego, że appki nie są za darmo. Dodatkowo, trudniej jest dostać się do sklepu Apple: jest roczna subskrypcja, trzeba załatwiać jakieś poebane, amerykańskie numery identyfikacyjne, aplikacja przechodzi akceptację – tego wszystkieg nie ma na Google Play, dlatego każdy może sobie wrzucić swoją „appkę latarkę” a i ceny przez to spadają – bo jak masz sprzedawać latarkę za 5$ skoro jakiś kuc z Indii zrobił za darmo?

    • Marcin Mierzejewski

      Witaj @bigostrismegistos:disqus,
      Widzisz skoro wszyscy powtarzają typowe argumenty od lat, ja już o tym wspominać nie musiałem. Może i nie mam racji, ale przede wszystkim obserwuje rynek polski. Nie wykluczone, że podobna sytuacja występuje w przypadku innych krajów. Tego nie będę weryfikować. Swoje słowa traktuję jako własne spostrzeżenia, zatem są one o subiektywnym zabarwieniu. Oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać. Przyznam Ci również rację, to Apple pierwsze przyzwyczaiło ludzi do płacenia. To jakość ich sklepu jest lepsza. Nie zgodzę się jednak z tym, że kwestia kupna iPhone’a czy iPada w odniesieniu do modeli z Androidem jest przypadkowa. Ludzie, którzy zwracają uwagę na styl, wygląd i elegancję wybiorą produkty Apple, a to przeważnie domena osób lepiej zarabiających (choć nie tylko). Stąd to moje nieco ironiczne stwierdzenie „bizmesmeni”. Chodzi tu też o ludzi, którzy nie mają czasu na cudowanie ze sprzętem, ludzi czynu i pracy, wybierających sprzęt giganta z Cupertino z racji prostoty obsługi. Może są to spekulacje. Ale w Niemczech też grube ryby biegają z iPhone’ami, a większość nastolatków ma andoidowy sprzęt. Byłem, widziałem i stąd moja opinia.
      Pozdrawiam.

      • Bigos Trismegistos

        Ja się tylko czepiłem tych „biznesmenów” ponieważ sprzęt i soft Apple akurat mało nadaje się do czysto „biznesowych” czynności. Robienie przelewów, przykładowo, na iPadzie to troche bolesna czynność. Że o edytowaniu plików Excela nie wspomnę. Jest to w ogóle możliwe na iOS?

        Z reszta Twojego posta się mniej-więcej zgadzam, chociaż nie uzyłbym słów „styl”, „wygląd” i „elegancja” :). Prędzej „oportunizm” i „trendy z zeszłego wieku” :). Styl, elegancja i moda to jest w Windows Phone, IMO, iOS troszkę zachodzi rokiem 2000 :).

        • Marcin Mierzejewski

          Wyobraź sobie teraz, że taki prezes korporacji flashuje soft na androidowym sprzęcie, bo ten się wysypał, albo jest niestabilny i ciągle go przywraca. Sam mam topową słuchawkę na Andku i potrafię na nim zmienić wygląd systemu, modować i cudować, ale co z tego? Obecnie pracuje na trzy flanki i chciałbym mieć wszystko od razu po wyjęciu z pudełka. Większości ludzi iOS do tego wystarcza. Nie tnie się i nie wiesza w takim stopniu jak Android. Ten natomiast na urządzeniach za 3 tysiące potrafi odmówić posłuszeństwa.
          Zarówno na iOS-ie jak i na Androidzie edycja dokumentów biurowych to porażka. Tutaj upatrywałbym sukcesu w Windowsach, pod warunkiem, że MS stanie na wysokości zadania i stworzy Office’a z prawdziwego zdarzenia a nie wykastrowaną namiastkę.

          Styl, elegancja, oportunizm czy nawet konserwatywność w stosunku do trendów… Do jednego zmierza. Lans! :)

          • etanol

            Prezes korporacji ma ze trzy telefony w kieszeni i żaden to nie smartphone, bo muszą działać długo na baterii. Dla rozrywki smyra sekretarkę a nie ekran…
            Co to za argumenty… Ilu znasz prezesów korporacji?

          • Marcin Mierzejewski

            Tak się składa, że przyjmuje i kieruje klientów w jednej z kieleckich firm (PGE). Często przychodzą prezesi, właściciele przedsiębiorstw i lokali, które chcą założyć przyłącze w budynku. Wielu z nich lansuje się iPhone’ami. Natomiast osoby prywatne posiadają przeróżne modele, ale najczęściej z Androidem. Mało tego, przedstawiciele takiego przedsiębiorstwa jak Empor (która też jest w tej branży) również biegają z iPhone’ami. Mam też inny przykład. Jeżdżę do kliniki w Wawie. Tam połowa lekarzy ma starsze bądź nowsze produkty Apple’a, co zresztą jest popularne w środowisku lekarzy. Kiedyś miałem przyjemność pracować w jednej z większych firm zajmujących się produkcją elementów betonowych i przęseł (Sibet). Prezes oraz synek, który był współwłaścicielem firmy również posiadał tego typu zabawki. Szczyt bezczelności, gdy młodszy z właścicieli machał celowo przed każdym swoją zabawką.

            Takich przypadków jest wiele, a te są z życia wzięte. Nie znam prezesa MS, Intela, IBM czy nawet ich oddziałów w kraju, ale to nie znaczy, że nie widzę co ludzie noszą w ręku. Ci, którzy lansują się przesadnie, są przeze mnie zapamiętani. Nie mniej nie muszę niczego udowadniać. Po prostu przedstawiłem swoje obserwacje. Może miałem przyjemność z samymi „lanselotami”, co jednak nie odbiera słuszności mojej opinii. Kto bogatemu zabroni ;)

          • etanol

            I oni wszyscy sa prezesami korporacji? Bo to na nich się powolales. Odnośnie lekarzy to wśród moich znajomych nie ma ani jednego z iPhone, przede wszystkim dla tego ze się nie znają i biorą co daje im operator. Nie widzę nic złego w posiadaniu iPhone, ale moje obserwacje są inne. Ci ludzie maja zajęta głowę czym innym niż telefon, jaki by tam nie byl…

          • Marcin Mierzejewski

            W odpowiedzi na Twoje pytanie: Nie, nie wszyscy, ale na takich zwracam uwagę. Sam mam Z1-nkę (choć za szczyt elegancji uważam produkty HTC) i na widok, tego modelu mają dziwne tiki nerwowe (wyjmują swój iSprzęt, przekładają z jednej ręki do drugiej, oglądają ze wszystkich stron). Wszystko do tego stopnia, że nie w sposób ich zapomnieć.

            Po prostu mamy inne doświadczenia. Ja mam kolegę z ławki za czasów podstawówki, gimnazjum i jest lekarzem. Osobiście nie lubi iPhone’ów, ale interesuje się elektroniką, typowy gadżeciarz. Z tego co mi kiedyś powiedział: „koleżanki wybierają iPhone’a, bo jest ładny” i często go widział na medycynie. Jednak, jak to dałeś do zrozumienia, pojęcie mocno względne. Ja miałem do czynienia z takimi ludźmi. Oczywiście nie jest to większość.

          • Takaszi

            Z twojego opisu wynika, że to nie biznesmeni, a „biznesmeni”, czyli nowobogackie dupki i ich małoletnie japiszony. Miałem w życiu okazję (zaledwie raz) asystować Prezydentowi Korporacji (tak to się u nich nazywa) i on nie miał żadnego telefonu, nosili je za nim jego asystenci karzy po trzy i żaden to nie był iPhone, więcej nie był to żaden smartfon. Więc z ciekawości o to zapytałem dlaczego, odpowiedź była jedna, bo się nie nadają, a powodów było wiele, najczęściej to czas pracy na jednym ładowaniu. Natomiast każdy z nich tachał tablet i na trzech asystentów był tylko jeden od Apple.

          • Marcin Mierzejewski

            Faktycznie ludzie zapracowani nie mają często czasu na lans. Dyrektorzy i kierownicy biegają co najwyżej z modelami ze średniej półki cenowej, a niżej postawieni ze zwykłymi komórkami. Powód jest oczywisty, który pięknie przedstawiłeś wyżej.
            Natomiast klienci (prezesi) swoich firm, firemek czy przedsiębiorcy lansują się na potęgę. Nie wszyscy iPhone’ami, ale część na pewno. Najbardziej irytujące jest stukanie krawędzią takiej zabawki o stół. Tego typu zachowanie obserwuje nagminnie.

          • Takaszi

            Mam pytanko, serio, nie mam zamiaru się czepiać, ale co za topowy sprzęt na stocku ci się tnie i zamula? A może inaczej, na jakiej szmaciarskiej apce. Pytam, bo sam miałem ostatnio kuriozalny przypadek, gdzie testowałem apkę Barometr i taki drain baterii miałem, że szczęka mi opadła. Posiadając jakąś wiedzę, wywaliłem apkę, a nie narzekałem na system, że niby do bani.

          • Marcin Mierzejewski

            Tu nie chodzi o aplikacje, bo często niespodziewanie na najlepszym sprzęcie wystąpi zwiecha, spowolnienie. Bardziej chodziło mi o typowe czynności jak działanie czujnika zbliżeniowego podczas rozmowy. Czasem tak bywa, że ekran się nie budzi, gdy odłożę go od ucha. Z mesengera FB też mnie potrafi wywalić, gdy wychodzę z książki telefonicznej i chcę przejść do komunikatora. W tym momencie nie widzę sensu wymieniania wszystkiego. Jeśli chcesz podyskutować zapraszam. Znajdziesz mnie na FB po imieniu i nazwisku. Problemu ogólnie nie mam, bo grasuje od lat po XDA i potrafię sobie poradzić, ale jeśli patrzyłbym na to, co daje producent i sugerował się aktualizacjami w OTA, to musiałbym swój sprzęt wrzucić do śmieci. A to nie wina hardware’u, a słabej optymalizacji oprogramowania.

          • Bigos Trismegistos

            A lans to jasne! Pewnie, że tak. Jak wszystko co więcej kosztuje, sprzęt Apple jest jakimś wyznacznikiem pozycji społecznej. No ale to nie „biznesmeni” jest dobrym słowem, żeby takich ludzi opisać, tylko „lanserzy” — bo i lansują się ajfonami nie tylko przedsiębiorcy i szefowie ale również zupełne hipsterskie gołodupce ( …na raty). Ot, tyle czepialstwa.

            A swoją drogą ciekawe historyjki. Ja jestem na przykład wielkim fanem lansu, ale lubię żeby on miał sens. A lans na iPhone właśnie jest w chuj bez sensu.

          • Marcin Mierzejewski

            Bo wyrafinowana prezencja i poczucie gustu oraz umiejętność sprzedania swoich atutów zawsze była w cenie. Niektórzy jednak mają poprzewracany system wartości i miarą ich osobowości jest ilość banknotów na koncie albo drogie zabawki jak iPhone. W tym biurowcu jak to w administracji przemyka się kilka setek ludzi, stąd mam możliwość obserwacji.

            Lanserzy to świetne określenie i mogłem go użyć, ale lubię ironizować. W domyśle, biznesmen w cudzysłowiu to pseudo-biznesmen, czyli „lanser”. Jeśli mi się nie udało, przepraszam :).

          • LCD

            co za bajki opowiadasz? To jak ktoś ma androida to bez flashowania softu już sobie nie poradzi? Mój ojciec ma 2 telefony z androidem: SGS2 i Note1. W żadnym nie potrafi nawet przywrócić ustawień systemowych (o ile w ogóle wie jak wejść do ustawień), ale nie jest mu to potrzebne. Pracuje za granicą, więc ja mu nie jestem w stanie pomóc a telefonu używa tam intensywnie (nawigacja, tłumacz, aparat itp) i jeszcze nie było sytuacji, żeby mu to padło. Jedyne co robię jak wraca raz na pół roku to zrzucam fotki na kompa bo ma przeważnie całą pamięć zawaloną.
            Dlatego proszę jednak bez takich bajek, że jeśli android i to dodatkowo flagowy to na pewno się wiesza. Chyba, że tak masz z Twoją Z1.

          • Marcin Mierzejewski

            Topowe modele to z reguły udany sprzęt. Ja jednak jestem bardzo wymagający i mocno krytyczny. Skoro idzie na to spora kasa, to oczekuję by wszystko było dopracowane. Sony od lat wypuszcza niedopracowane oprogramowanie. Starszy soft, po kilku poprawkach działa jak należy, nowy gdy wyjdzie trzeba łatać małymi update’ami. Zresztą podobne rzeczy obserwuje u innych producentów. Widziałem na własne oczy wieszający się dialer w Note 2. Dopiero za czwartym hard resetem było ok.
            Także nie chcę zniesławiać flagowy sprzęt, szczególnie Sony, bo odwaliło kawał dobrej roboty, ale wpadki większe bądź mniejsze się zdarzają. We wcześniejszej odpowiedzi do @takaszi:disqus , wymieniłem przykładowe „usterki”. Fakt, na budżetówkach lagów i przypadkowych wpadek jest więcej, ale nie oszukujmy się. Nie powinno to się przytrafiać flagowcom. W końcu reprezentują dobre imię swojej firmy.

      • Takaszi

        Już kiedyś napisałem podobną pinię, że celem Apple jest rynek biznes i blond. Ich produkty są ograniczone, optymalizowane i przeznaczone na sprzęt jednego producenta. Ma to wady jak i zalety. Android jest elastyczniejszy, więc i narażony na różne „bolączki”, zależnie od producenta. I tu znowu są wady i zalety. Największą zaleta jest otwartość systemu, połączona często z niską ceną sprzętu, daje to powszechność i siłę „masy” tzw. „dłubaczy”. Najbardziej widać to wśród młodych, sam byłem świadkiem, gdy młodziaki z technikum informatycznego stali na przystanku w grupce i omawiali jakiś mod do Androida, nieco z boku stał koleś który miał iPhona i ich rozmowę skwitował „muszę to …… sprzedać, choć to prezent od starych i kupić coś z czym można coś zrobić”. Siła w masie? tu jak dało się zaobserwować ma to sens. Dlatego iPhone jest dla blondi (nic z tym nie zrobi bo nie umie, bo brak wiedzy i strach sprzęt za taka kasę rozwalić) i dla biznesu (nic z tym nie zrobi bo nie umie i nie ma czasu, a ponadto każdy następny jest taki sam, a w jego przypadku ważne są dane). Czy to wada? czy zaleta? Hmmmm.

  • etanol

    Kochanie jeszcze chwilę, w internecie znów ktoś nie ma racji… ;)
    Biznesmeni w Apple… ;)
    Google zarabia na reklamach, ktoś słyszał o reklamowaniu się w Apple? Właśnie :)

  • Kuben

    Android nie był tworzony z myślą o zaróbku, przykładem chociażby są nexusy które kosztują w podstawowej wersji w dniu premiery nie więcej niż 1.5k a iPhony conajmniej 2x więcej ;)

    • armi

      A w jakim celu został stworzony ?
      Google zrobiło ‚dzień dziecka’ ?

      • Takaszi

        Nie Google zrobiło biznes na biznesie (troszkę kuriozalne twierdzenie, wiem). Czyli otwarty system (tak i chodzi mi o AOKP), dla wszystkich za free, usługi Google w ich wersji i każdego kto za dostęp zapłaci, oraz reklamy. Więc w pewnym sensie masz rację to „dzień dziecka”.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona