+6Nasi autorzy
Ważne

Czytelnik pyta: Przyszłość urządzeń mobilnych i dlaczego phablety nazywamy phabletami?

Witajcie! Mam zaszczyt rozpocząć kolejny cykl, który będzie się pojawiać na Tabletowo.pl, w którym będziemy odpowiadać na pytania, z którymi zwracacie się do nas nie tylko tutaj, w komentarzach, czy na forum, ale i na Facebooku, czy Twitterze. Jeden z naszych czytelników zapytał mnie o przyszłość urządzeń mobilnych w ujęciu „ery post-PC” i czy powinniśmy wymagać od nich podobnej funkcjonalności, jak w przypadku typowych pecetów. Drugą kwestią jest to, dlaczego na phablety wołamy właśnie „phablety”, a nie „mikrotablety”, czy też „tabletofony”.

Co z tą erą post-PC?

Era post-PC w środowisku blogerów technologicznych to bardzo chwytliwy temat, przy okazji wywołujący wiele kontrowersji. Są obozy, w których okopują się zarówno zwolennicy tego terminu, jak i jego zagorzali przeciwnicy. Ja na ten temat spoglądam nieco z boku, bowiem widzę „trzecią opcję” w tym zagadnieniu. Na to, co obecnie dzieje się na rynku nowych technologii zwykłem mawiać „era PC-reborn”. Fakt nastania tejże ery próbowałem wykazać w tym tekście i uważam, że nawet zgranie mnie się to udało.

postpcera

Nie jest tajemnicą to, że sposób, w jaki korzystamy z Internetu, czy aplikacji zmienił się diametralnie. Niegdyś, by połączyć się z Internetem, trzeba było zasiąść przed ekranem komputera stacjonarnego, bądź laptopa, wybrać numer dostępowy do Tepsy, poczekać na połączenie i korzystać z zasobów Sieci. Ten czas już minął i skłaniamy się obecnie ku korzystaniu z Internetu w kieszonkowych komputerach, które nazywamy dzisiaj smartfonami. Popularne są także tablety, będące połączeniem zalet komputera i smartfona jednocześnie. Tablet, to przede wszystkim większa powierzchnia ekranu, a co za tym idzie, bardziej komfortowa konsumpcja treści. Smartfon to synonim mobilności, możliwości noszenia go przy sobie – wszędzie.

Phablet to forma pośrednia między tabletem, a smartfonem. To urządzenie nie jest tabletem, jest przede wszystkim telefonem komórkowym, jednak odróżniającym się głównie większą powierzchnią ekranu. Zatem bardziej, niż smartfon niebędący phabletem nadaje się do konsumowania treści w Internecie. Sprawdźcie także tekst, w którym skupiam się na tym, jak korzystamy właśnie z phabletów.

Jednak, czy powinniśmy oczekiwać od urządzeń mobilnych takiej samej funkcjonalności, jak w przypadku komputerów? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, dopóki nie zdefiniujemy słowa „funkcjonalność”.

w technice zbiór atrybutów urządzenia, oprogramowania lub systemu, określających zdolność do dostarczenia funkcji zaspokajających wyznaczone i zakładane potrzeby, podczas używania w określonych warunkach

~http://pl.wikipedia.org/wiki/Funkcjonalno%C5%9B%C4%87

Tablet, czy smartfon to urządzenia „bardziej skończone”, niż choćby komputery PC. O ile do peceta dało się dołożyć więcej RAM-u, zmienić procesor, wymienić dysk twardy, dokupić lepszą kartę graficzną, tak jak na razie w przypadku urządzeń mobilnych tego zrobić się nie da. Dany smartfon ma jedną specyfikację, której zmienić się nie da, podobnie tablet. Dodatkowo, w przypadku tych urządzeń rzadko mamy możliwość zmienić oprogramowanie na inne (zazwyczaj tylko na nowsze/starsze, o ile producent sprzętu/oprogramowania na to pozwoli). To ogranicza funkcjonalność, ale i definiuje tablet oraz smartfon jako urządzenie przeznaczone do pewnych, jasno określonych celów.

Surface_WinRT_64GB_7ZR-00002_mnco

Era PC-reborn znajduje swoje odzwierciedlenie w urządzeniach mobilnych nie bez powodu – one także są komputerami osobistymi. Przedłużeniem starzejącej się już formy peceta są głównie tablety-hybrydy z Windows na pokładzie. Łączą one zalety mobilnego systemu operacyjnego oraz dziedzictwo starej myśli technicznej, wedle której na rynku królowały pecety pod naszymi biurkami.

To, czy powinniśmy oczekiwać od urządzeń mobilnych podobnej funkcjonalności, jak w przypadku pecetów to kwestia do osobistego rozważenia. Po pierwsze, czego potrzebujemy? Po drugie, jakie oprogramowanie daje nam to, czego potrzebujemy? Po trzecie, ile jesteśmy w stanie za to zapłacić? Na pewno nie będziemy w stanie rozbudować możliwości naszego nowego urządzenia grzebiąc w bebechach, natomiast warto skupić się na oprogramowaniu, które dzisiaj jak nigdy definiuje funkcjonalność posiadanego przez nas sprzętu.

Phablet? Ale dlaczego tak?

Dlaczego na szlafrok tak właśnie mówimy? Nie jest to słowo typowo polskie. Komputer to także wyraz pochodzący od innego języka. Smartfon także. Osoby, które „czepiają się” używania anglojęzycznych form argumentują to czasem tym, że niszczymy nasz język. Uważam, że tak się nie dzieje. „Tabletofon” brzmi dziwnie, „mikrotablet” jeszcze dziwniej, a w dodatku wskazuje na to, że to, co nazywamy „phabletem” jest bardziej tabletem, niż smartfonem. „Phablet” łączy obydwa określenia w jedno. No i… przyjął się na rynku. A nie chcemy przecież zawracać kijem Wisły. Nie ma to najmniejszego sensu.

Nokia-1002-Phablet-concept-3

Szczególnie w nowych technologiach widać trend na „pożyczanie sobie” określeń z języka angielskiego. Rynek ten rozwija się tak szybko, iż podobnych wyrazów ciągle przybywa. O ile wszyscy wiedzą, o co w tych określeniach chodzi, jest dobrze i nie widzę w tym nic zdrożnego. Językowi polskiemu od tego niczego nie ubędzie, spokojnie. A język tak na prawdę tworzy się sam. Używamy tego, co jest popularne i co jest powszechnie znane. Znacie jakiś popularniejszy odpowiednik dla „phabletu”?

Nie bójcie się zadawać pytań! Jeżeli chcielibyście otrzymać odpowiedź bezpośrednio ode mnie, piszcie w komentarzach, albo na:

Twitterze: https://twitter.com/jakubszczesny
Facebooku: https://www.facebook.com/jszczesny

Nie zapomnijcie także „pomęczyć” innych autorów tekstów na Tabletowo.pl – oni też chętnie odpowiedzą na Wasze pytania. Na niektóre odpowiedzą Wam krótko i treściwie, na inne znajdą czas, by rozwinąć je tutaj. :)

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • „Phablet” ma tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Póki co niestety nie powstało określenie tego segmentu rynku, które by wszystkim pasowało. Zresztą, pamiętasz na pewno ile emocji wzbudziła nasza redakcyjna dyskusja na ten temat.

    Ja zostaję przy tabletofonie.

    • Ja bacznie obserwuję branżę i zawsze używam tego, co bardziej popularne – z prostego względu. Z natury jestem człowiekiem leniwym i nie lubię toczyć wojenek w komentarzach, a skoro „phablet” jest popularniejszy, to będzie wywoływał mniej kontrowersji. :)

      Tabletofon? Oh, come on! Mimo wszystko tym urządzeniom bliżej jest do smartfonów, niż do tabletów. ;)

      • Marcin Mierzejewski

        A może pójdziemy na kompromis i użyjemy zwrotu – fablet? Abstrakcja i skrajne spolszczenie popularnego zwrotu? Może. Ale należy szukać rozwiązań i badać rynek.

        • Tomasz Lenartowski

          Ja na to mówię „bydle” i jeszcze nikt się nie przyczepił :P.

          • Patrząc na trend, już całkiem niedługo każdy będzie śmigał z kawałkiem „wołowinki” w kieszeni. ;)

          • Azawakh

            Dobre :)

          • vixen

            Ja też. Potem zapinam rozporek i myję rączki.

          • John Falcon? ;)

        • Azawakh

          Nie, nie !!! Fablet brzmi tak samo kuriozalnie jak oryginalne phablet.

          • Marcin Mierzejewski

            @disqus_fBCY48QjH1:disqus, a może mikrotablet?:) Tak, wiem. Lubisz to określenie i próbujesz wszystkim wmówić jego słuszność. Używam wielu form i przyznam, że na łamach Tabletowo też eksperymentuje w jaki sposób reagujecie na przeróżne zwroty. W przypadku „notatników” ciężko dojść do konsensusu…

          • Januszek

            Nie rozumiem po co nadawać nową nazwę czemuś co już ma swoją. Ot zwykły telefon z dużym ekranem. To śmieszne że mały turystyczny kineskopowy telewizor na baterie jest nazywany telewizorem tak samo jak 60″ giętki telewizor z oled , 3d bez okularów, 4k i sterowaniem głosem. Te dwa telewizory bardzo od siebie się różnią a mimo to oba są telewizorami. Dodanie jednego-dwóch cali do ekranu smartfona od razu musiało spowodować nadanie mu innej nazwy? Paranoja jakaś, papka marketingowa. To dalej telefon. Ilekroć nie zobaczę tej absurdalnej nazwy myślę sobie, że jest niepotrzebna i brzmi beznadziejnie.

          • Januszek

            Oczywiście śmieszne jest, że dwa tak różniące się telewizory dalej są telewizorami a smartfon z większym niż standardowy ekranem odrazu musi być nazwany całkiem inaczej :)

          • Azawakh

            Tak lubię to określenie tym bardziej, że sam je ukułem ;) . Mikrotablet jako określenie stworzyłem na podobieństwo słowa mikroprocesor. Zastanawiam się także nad zastosowaniem określenia tablet kieszonkowy ale (coś na wzór pancernik kieszonkowy) się jest to chyba już zbyt długie.

          • Meeeeerrrrttt

            mikrotablet – nazwa zbyt długa.

          • Azawakh

            A proszę bardzo mikrotab pasuje? :) Też fajnie brzmi i jest krótkie w wymowie i pisowni. Można stosować zamiennie.

          • Meeeeerrrrttt

            już lepiej – jednak tego tupu urządzenia wciąż są bardziej smatfonem – telefonem. A w tej nazwie tego już nie ma.

        • Azawakh

          To niestety raczej kiepski kompromis i niczego nowego nie wnosi do dyskusji.

        • Meeeeerrrrttt

          nie!

      • Azawakh

        A ja wolę wprowadzać nowe określenia by nasz język technologiczny był bogatszy i ciekawszy.

    • marcin

      ale nawet jezeli pozostanemy przy slowie „phablet” to musi ono zostac spolszczone do wersji wymawialnej przez kazdego, nawet nie znajacego jezyka angielskiego. Tak sie stalo ze smartphone(m) i teraz jest juz to smartfon, z computerem a kiedys wczesniej z grepefruitem ktory zostal grejfrutem :)
      przykladow pewnie mozna by mnozyc.
      w polskiej wikipedii juz mozna znalezc haslo „fablet” i pewnie tak to zostanie.

      • Azawakh

        Miałem przyjemność dokonywać poprawek w Wikipedii odnośnie phabletu. Dokonałem również rozwinięcia definicji tego określenia. Mam nadzieje, że dobrze to wyszlo :)

  • UJacko

    Równie dobrze powinniśmy inaczej nazywać tablety 7″ i 12″. Tablet to tablet a smartfon to smartfon. Tylko jeden jest większy inny mniejszy. Nigdy nie użyję określenia phablet. Jest po prostu słaba i nie potrzebna.

    • Tomasz Lenartowski

      Ułaśnie użyłeś. Tyle przegrać ;P.

    • Azawakh

      Całkowicie sie z Tobą zgodzę, masz rację.

  • Meeeeerrrrttt

    tabfon (tabphon) – jest najlepsze i najprostsze w wymowie i pisaniu „po polskiemu”. Ja tylko takiej nazwy używam, niestety wielu dziennikarzy woli używać jakiś dziwnych i niezbyt fajnie brzmiących typu phablet, tabletophony itp…

    • Azawakh

      Tabletofon i tabfon to obok mikrotabletu najlepsze polskie określenia tego typu urzadzeń i wypadałoby właśnie je lansować zamiast kontrowersyjnego phablet.

      • Meeeeerrrrttt

        nazwa tabletofon jest zbyt długa, a nazwy faplet , fapleton itp kojarzą się albo z lekami, apteką albo z medycznymi określeniami pewnego organu ;). Takim nazwom mówię nie.
        Tabfon jest najprostszą nazwą, łatwą w wymowie, krótką, nie ma negatywnych skojarzeń, kojarzy też się z techniką i każdy też wie już od razu o co chodzi – że tabfon to połączenie tabletu i telefonu(smartfona)

        • Azawakh

          Tabfon to nic innego jak skrócona wersja słowa tabletofon i myślę, że obie z powodzeniem mogą być stosowane wymiennie. Jestem za!

  • janko

    Słowo „phablet” w Polsce brzmi idiotycznie i niezrozumiale, ma na początku niewymawialny dla większości Polaków dźwięk. Zapisane wygląda jeszcze dziwaczniej, tym bardziej, że nawet w angielskim to słowo zostało całkiem niedawno wymyślone i prawdopodobnie sztucznie wylansowane przez menażerię handlową „z branży”, żeby stworzyć wrażenie „zaistnienia zupełnie nowego produktu”. Duży telefon i tyle, czyli po prostu telefon.

    • ElPolako

      Wymowa to „fablet”, więc nie wiem co w tym trudnego.Polecam udać się do logopedy ;)

      • janko

        Jak będzie napisane „fablet” to wymowa będzie „fablet”, nie ma problemu, tylko nadal wygląda i brzmi dziwacznie. Ale jak jest napisane „phablet”, to większość ludzi nie wie jak to się wymawia, a ci, którym się wydaje, że znają angielski i wiedzą, też w większości nie wiedzą, bo znają ten angielski tak, jak za przeproszeniem Pan Prezydent Bul zna polski.

        • gosc

          no bo to trzeba spolszczyć tak żeby i pan prezydent nie miał problemu. trzeba pisać „pchablet”

          • janko

            Specjalnie dla Pana Prezydenta, żeby mógł bez „bulu” zapamiętać, niech będzie „schablet”! Zamówi sobie schablet z kartofelkami, a dla Pierwszej Damy dwa wiaderka bigosu!

      • Azawakh

        Dziś miałem okazję rozmawiać w salonie Play z bardzo miłym i sympatycznym sprzedawcą, który słowo phablet wymawiał nie fablet a phablet z akcentem na ph. Brzmiało to poprsotu dziwacznie…

    • Takaszi

      I tu błąd, Smartfon to nie telefon, funkcja telefonowania jest jedną z wielu i to wcale nie najistotniejszą w przypadku tych urządzeń.

      • FALSE. Smartfon to telefon, ale nie każdy telefon jest smartfonem. Tak jak Kwadrat jest prostokątem, ale prostokąt nie jest kwadratem.

  • Śmieszy mnie, że wszyscy „obrońcy mowy polskiej”, krytykujc fablet/phablet, nie krępują się używać słów smartfon (smartphone) czy tablet. Te ostatnie też są w 100% zapożyczeniami z angielskiego.

    Ba, telefon, to po prostu „telephone”. Jawna kradzież i bezwstydna kalka z języka ciemiężcy. A radio? Komputer? Dajcie sobie spokój.

    • janko

      Nie zgodzę się. Telefon, komputer, radio czy tablet to są rzeczy, które wcześniej nie istniały i trzeba było je jakoś nazwać. Po chińsku np. telefon nazywa się „elektryczny głos” albo „elektryczna mowa” (电话), a tablet to „komputer-tablica” albo „płaski komputer” (平板电脑), bo w chińskim nie ma możliwości stworzenia zupełnie nowego słowa, trzeba użyć już istniejących. Ale polski nie ma takich ograniczeń, dlatego można było wprowadzić te zupełnie nowe słowa, a przyjęły się dlatego, że są łatwe do zapamiętania, wymówienia i zapisania. A co to jest „phablet”? Jakiś potworek językowy. Druga sprawa: „phablet” nie opisuje czegoś nowego, wcześniej nieistniejącego, to tylko wymysł cwaniaczków-marketoidów. No bo kto normalny zapłaci za „telefon” 3000zł, przecież „telefon” to taka zwykła rzecz. Co innego „phablet”, ooo, tu już trzeba zabulić, „phablet” brzmi tajemniczo, takie coś zupełnie nowe, no nie?

      Ściema i tyle, telefon to telefon, duży czy mały, nadal jest telefonem. Podobne uwagi mam do hasła „smartfon”, ale to brzmi dużo lepiej, jest wymawialne i zapisywalne dla przeciętnego Polaka, no i jednak opisuje coś nowego, produkt zupełnie innej kategorii niż np. Nokia 3210. A „phablet” nie, jest tylko trochę większym telefonem/smartfonem i tyle.

      • Azawakh

        Ja się spotkałem również z określeniem jumbophone co szczerze się przyznam bardzo mi się spodobało choćby dlatego, że jakiś sposób przynosi na myśl nazwę naprawdę wielkiego samolotu pasażerskiego Boeing 747 Jumbo Jet.

    • Azawakh

      Ależ oczywiście masz słuszną rację i nie ma co się w tym wypadku sprzeczać jednak nie wszystkie zapożyczenia przeniesione z języka obcego tak samo dobrze brzmią w języku polskim powodując np uśmiech na twarzy.

  • Pytanie do następnego odcinka z tego cyklu:
    Czy w edukacji, tablety zastąpią uczniom (student to też uczeń) zeszyty i podręczniki? Jeśli tak, to jak powinien wyglądać tablet dla ucznia? Czy powinien mieć rysik, czy klawiaturę?

    • Mogę odpowiedzieć w kilku słowach:

      Oczywiście, że tablety nawet powinny zastąpić podręczniki. Są lżejsze i nie ma problemów z tym, że dziecko tabletu zapomni, bo na przykład mogą leżeć w miejscu do tego wydzielonym w szkole. Ale zeszyt musi być – do nauki pisania.

  • AS

    Nie tyle czepiałbym się samego słowa „phablet”, ile jego pisowni. Owszem, przyjął się tablet, przyjął się smartfon, ale sami przyznacie, że smartfon wygląda po polsku lepiej od ” smartphone”. I chyba podobnie powinno być z „phabletem”. Już lepiej niech będzie fablet. Bo fonetycznie. W końcu „ph” na początku pochodzi od „phone”, a ten po polsku brzmi „fon”. Powoływanie się na popularność słowa, to za mało, gdyż nie zawsze to, co popularne, jest poprawne.

  • AS

    Może dodam jeszcze jeden przykład, dla osoby, która swojego przemówcę wysyłała do logopedy. Niech pokaże przeciętnemu przechodniowi kartkę z napisem Shakespeare i poprosi o przeczytanie lub choćby o opisanie, o kogo chodzi… Jak się zna angielski, to żaden kłopot, ale wiele osób jednak go nie zna.

  • Azawakh

    Bardzo dobry felieton poruszający ciekawe zagadnenie ery post PC i nazewnictwa urządzeń stawianych pomiędzy tabletami a smartphonami.
    Zacznę od ery post PC ogłoszonej przez świętej pamieci Steve Jobsa. W sumie się z nim zgodzę ponieważ technologia idzie tak szybko do przodu, że dzisiejsze smartphony i tablety oraz mikrotablety (ale o tym później) zdecydowanie swoim zaawansowaniem technicznym i możliwościami dawno przegoniły komputery domowe z przed kilku lat stając się naszymi towarzyszami i pomocnikami zajmując ich miejsce. Jednak jak na komputer kieszonkowy przystało uważam, że powinno się od nich wymagać zdecydowanie więcej niż od zwykłych telefonów, których podstawowym zadaniem było dzwonienie. Dzisiejsze urządzenia mobilne posiadające potężne podzespoły z powodzeniem mogą w internecie wykonywać te same zadania co zwykłe komputery PC i dlatego płacąc za takiego iPada czy Nokię Lumia 1520 powiedzmy te 2000 złotych co nie jest mała kwotą powinniśmy wręcz żądać takiego samego dostępu do treści internetowych i to bez najmniejszych kompromisów a więc takie urządzenia powinny wyświetlać strony w pełnej desktopowej zawartości czyli z wykorzystaniem wszystkich technologii a więc i znienawidzonego przez sporą grupę bloggerów Flasha. Brak obsługi tej technologii w tak drogim sprzęcie jak wspomniany iPad czy Nokia 1520 moim zdaniem woła o pomstę do nieba gdyż uniemożliwia całościowego dostępy do treści internetowych i przeczy idei konsumowania treści zawartych na stronach www, na których Flash jeszcze bardzo długo występował (przynajmniej przez 10). Rozumiem, że należy iść z duchem czasu i należy wprowadzać nowe rozwiązania zastępując stare nowymi jednak nie można robić tego kosztem użytkowników, którzy w takim przypadku pozostają bez dostępu dla ważnych dla nich treści zawartych na stronach www. To powinien być proces eweolucyjny a nie rewolucyjny i stopniowy i do czasu zastapienia jednej technologii drugą (Flash zastępowany przez HTML) obie technologie powinny występować razem bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie czekał powiedzmy 10 lat aż jedna technologia wymrze tym bardziej, że będzie ona nadal rozwijana na komputerach stacjonarnych i laptopach. Jest to o tyle ważne, że coraz mocniejsze urządzenia mobilne pod względem podzespołów na to z powodzeniem pozwalają i nie ma najmniejszych przeciwskazań, żeby Flash był obsługiwany na tabletach i smartphonach. Jest to też bardzo ważne, że tablety i smartphony są wykorzystywane coraz częściej jako narzędzia pracy nie tylko bloggerów ale i np przedstawicieli handlowych bądź biznesmenów, którzy wymagają dostępu do stron internetowych napisanych w caosci we Flashu albo zawierających takie elementy. Jeżeli takie urządzenie mobilne nie jest w stanie obsłużyć takich treści staje się ono dla takich ludzi zwyczajnie nieprzydatne a przecież nie o takie coś chodzi. Mam jednak nadzieję, że producenci się opanują w swoim owczym pędzie usuwania w przeglądarkach obsługi technologii Flash i pozwolą w pełni cieszyć się zasobami stron www.

    Pisząc o producentach należy zauważyć, że coraz więcej firm oferuje w swoich portfoliach urządzenia wielkościowo stawiane pomiędzy smartophonami a tabletami nazywane z angielskiego phabletami. Pierwszy raz z tym określeniem spotkałem się w artykule na portalu Mgsm.pl autorstwa Jacka Filipowicza. Z jednej strony bardzo się ucieszyłem, że ta grupa urządzen ma wreszcie swoją nazwę ale z drugiej niestety brzmienie tego słowa, wymowa a nawet pisownia sprawiły, że nabrałem do niego zwyczajnie obrzydzenia. Jak sobie uświadomiłem, że wymawianie phablet przynosi mi na myśl seplenienie (szczególnie cząstka „phab”) i plucie przez zęby stwierdziłem natychmiast, że trzeba stworzyć jakieś bardziej polskobrzmiące i przyajzne określenie więc stwierdziłem, że najlepsze bedzie mikrotablet powstałe z połączenia słów mikro i tabletna takiej samej zasadzie jak mikroprocesor. Takie określenie znakomicie określa wielkość urządzenia gdzie cząstka mikro wyraźnie wskazuje, iż mamy do czynienia z urządzeniem małym czy też bardzo małym a w tym wypadku bardzo małym tabletem szczególnie patrząc z punktu widzenia historycznego gdzie za pierwszy mikrotablet uznawany jest Dell Strike o przekątnej ekranu 5″ czyli mniej niż pierwszego Galaxy Note z przekątna 5.3″. Dlatego też jeżeli mniejszy Strike jest tabletem o czym można przeczytaćna wspomnianym portalu Mgsm.pl to niby dlaczego większe i mocniejsze urządzenia miałyby być zaliczane do smartphonów? Dla mnie sprawa jest oczywista są to maleńkie tablety z funkcją dzwonienia albo i bez. Natomiast nieszczęsne określenie phablet jest zdecydowanie mniej precyzyjne i ze względu na możliwość wykonywania połączeń głosowych ale bez określenia wielkości phabletem może być każdy dosłownie tablet posiadający taką funkcję czego przykładem moga być tablety Samsunga i Asusa. To też phablety. Jeżeli komuś nie pasuje mikrtotablet rownie dobrym określeniem jest tabletofon albo jest skrócona forma tabfon. Słowa te brzmią bardziej swojsko, dobrze się je wymawia a do tego również zawierają cząstkę informującą o wykonywaniu połączeń głosowych I dlaczego nie stosować polskich określeń i ich lansować zamiast wprowadzać do naszego naprawdę pięknego języka anglojęzyczne pokraki tylko dlatego, że tak jest modnie? Owszem w języku polskim jest wiele zagranicznych zapożyczeń ale one w odróżnieniu od phabletu zdecydowanie lepiej brzmią i są zdecydowanie przyjemniejsze dla ucha. Podumowując korzystajmy z zapożyczeń ale nie róbmy tego bezwiednie i bez zastanowienia i wtedy nasz język technologoiczny będzie bogaty ale nie śmieszny i dziwaczny.

  • Virginia

    Przypominam że lada moment startują tablety z całkowicie elastycznymi , lejącymi sie jak papier ekranami. Jak się będą nazywały : papbet?

    • Virginia

      A swoją drogą taki elektroniczny papier i sposób dostarczania treści do niego po raz pierwszy w Polsce opisał w 1926 roku dziennikarz Kuriera Wieczornego. Ten gość to miał wizję. Artykuł łatwy do odnalezienia w archiwach dla niedowiarków. Polecam także okładkę PC World Computer z 1991 chyba czerwca – Nexus 7 jak w mordę :)

      • Azawakh

        A to może być ciekwe. Dzięki za info.

    • Azawakh

      Dobre pytanie. Warte zastanowienia i przemyślenia.

  • b@t

    wracamy do poczatkow THIN BRICK

  • uru28

    Jak zwykle bardzo fajny tekst Panie Jakubie. Nie jestem tylko przekonany do kwestii ” urządzenia bardziej skończonego” w kontekście tabletów.Porównując z PC 1do 1 teoretycznie zgadza się, aczkolwiek to chyba jak porównanie skutera i samochodu.Patrząc z nieco szerszej perspektywy wymiana podzespołów w PC miała na celu zwiększenie funkcjonalności, ram,dysk,nagrywarka czy karta graficzna były wymieniane,choć i tak w ograniczonym zakresie który dyktowała zazwyczaj płyta główna.Wszystko to wynikało głównie z faktu iż oprogramowanie wręcz lawinowo miało coraz większe wymagania sprzętowe.Obecnie nawet Windows jest optymalizowany pod kątem sprzętowym.Aplikacje oraz gry nie wymuszają już w takim stopniu co kiedyś rozbudowy lub zmiany sprzętu.Od premiery Win8 tablety z tym systemem pozwalają zwiększyć funkcjonalność poprzez peryferia.Konieczność wymiany dysków na większe została (przynajmniej częściowo) zniwelowana przez chmurę.Nie jestem przekonany czy tablet,zwłaszcza obecnie,jest „bardziej skończonym” domyślnie zamkniętym,czy wręcz upośledzonym urządzeniem w stosunku do PC, „on” jest raczej po prostu „skrojony na miarę” tym bardziej że kupno poszczególnych podzespołów do PC to często koszt nowego tabletu.

  • Azawakh

    Z racji tego, że dzisiejsze tablety oraz smartphony i mikrotabletyba coraz mocniejsze, posiadają coraz większe ekrany uważam, że użytkownik ma prawo rządać i wymagać od nich identycznej funkcjonalności jak w przypadku komputerów PC bo po co mi potężne urządzenie, które uniemożliwia mi takie samo surfowanie po sieci jak PC? Dlatego też jestem, byłem i zawsze będę zwolennikiem umożliwiania użytkownikom korzystania z treści pisanych również we Flashu i nie widzę najmniejszych powodów by odstępować od tej zasady. Rozumiem informatyków tworzących strony, że oni wręcz (szczególnie młode ich pokolenie) nie cierpią Flasha i za wszelką cenę pragną wciskać HTML i inne nowe powiedzmy rozwiązania ale należy w tym miejscu uszanować także użytkownika, który kupuje za ciężkie często pieniądze drogi sprzęt i chce z niego korzystać podczas przeglądania stron jak na normalnym komputerze. I tu właśnie dochodzi do pokazania, że internet na urządzeniach mobilnych (głównie mi chodzi o Windows Phone) że względu na częsty brak obsSilverlughtu(chwalebnym wyjątkiem jest tutaj BlackBerry 10) niestety ale staje się ubogim krewnym internetu desktopowego. Daltego też chyba raczej nie mam co sięgać po coraz dojrzalszy i popularniejszy mobilny system Microsoftu i będę musiał skupić się na normalnym Windows 8.1, który zainstalowany na tabletach posiada wszystkie funkcjonalności znane z desktopu wv tym obsługę nie tylko Flasha ale i Silverlwieku, który może i ma jakiś niewielki udział ale jednak ma i bez niego również korzystanie że stron www może być kłopotliwe (np Onet.pl). Jeżeli zaś chodzi o typowe mobilne systemy to pozostaje mi nadal korzystać z Androida, który sobie DOSKONALE radzi z treściami flashowymi po zainstalowaniu wtyczki lub iOS, na którym działają bardzo przyzwoicie przeglądarki Puffin i Photon przetwarzające Flasha w chmurach obliczeniowych co znacznie poprawia możliwość pełnego przeglądania zawartości stron www. W końcub żyjemy w XXI wieku

  • Azawakh

    W związku z tym, że mamy do czynienia z erą post PC ogłoszoną przez CEO Apple S. Jobsa uważam, że urządzenia mobilne zastepują już w terenie mobilne komputery i tym smaym ich funkcjonalność powinna być taka sama lub bardzo zbliżona do nich. Jestem zdania, że tablety i smartphony a także mikrotablety są już na tyle potężne poid względem podzespołów, że z powodzeniem sobie powinny poradzić ze wszystkim treściami zawartymi na stronach www w tym z elementami flashowymi bez wzgledu na to czy jest moda ba HTML czy na inne rozwiązania mające zastąpić Flasha. Użytkownik kupuje tablet i chce mieć z neigo dostęp do takich samych treści jak na poczciwych komputerach PC bez kompromisów (o ile można to tak nazwać) w postaci pustych miejsc po elementach napisanych we Flashu. Tym samym każde urządzenie powinno posiadać możliwość obsługi równiez starszej technologii do czasu aż nowszy HTML oraz pozostałe nowe technologie bardziej sie rozpowszechnią a jest to proces długotrwaly i może potrwać jeszcze z 10 lat. To naprawdę multum czasu i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przecież czekał aż przepisane zostaną starsze strony na nowsze technologie. Właśnie dlatego producenci powinni w swoich systemach mobilnych zaszywać wtyczki Flash Player (tak samo jak BlackBerry) albo udostępniać przeglądarki z przetwarzaniem treści flashowych w chmurze na takiej samej zasadzie jak przeglądarka Puffin albo Photon. Użytkownik płaci więc ma prawo wymagać i oczekiwać takich samych lub przynajmniej poodbnych rozwiązań stosowanych w komputerach desktopowych gdyz nie zawsze ma się przecież dostęp do komputera opartego o Windows czy też OS X a konieczność wymaga dostępu do danych treści stworzonych w technologii Flash.
    Poki co, najbliższy ideałowi jest instalowany na tabletach pełen Windows 8.1, który umożliwia identyczną funkcjonalność podczas surfowania mobilnego do tego co oferują komputery PC. Nieco gorzej jest w przypadku Androida, który nie wspiera niestety Silverlighta ale nadal pozwala na swobodne korzystanie z wtyczki Flash Player współpracującej z niektórymi przeglądarkami co jest korzystne z punktu widzenia uzytkownika. Teoretycznie gorzej powinno być w przypadku iOS, który od samego początku jest pozbawiony wsparcia dla Flasha ale… obsługuje znakomite przeglądarki Puffin i Photon Browser, które w znacznym stopniu umożliwiają przeglądanie zasobów sieciowych dzięki wspomnianemu przetwarzaniu elementów flashowych w chmurach obliczeniowych. Najgorzej jest niestety w przypadku Windows Phone, w którym nie ma ani wsparcia natywnego ani dzięki alternatywnym przeglądarkom. Dlatego też wybierając urządzenia mobilne jako terenowego zastępcę komputera PC warto zapoznać się z kazdym z systemów i dopiero wtedy zadecydować w jaki system i urządzenia z nim na pokładzie zainwestować bo jak widać systemy używane w urządzeniach mobilnych posiadają różną funkcjonalność. Ja pozostaję wierny Androidowi oraz iOS. W niedalekiej przyszłości zaopatrzę się w tablet z Windows 8 ale raczej nie będę brał pod uwagę Windows Phone.

    • Meeeeerrrrttt

      chciało Ci się tyle pisać ;) i to tak „jednym tchem”

      • Azawakh

        Temat ciekawy to napisało się samo;) Chyba mam bardzo wysokie wymagania odnośnie tego co mi ma zaoferować tablet czy smartphone.

        • d

          Kiedyś flash to było coś ciekawego, teraz to zwykły gniot. Mi kojarzy się tylko z wyskakujacymi reklamami… Nie wiem po co ten żal?

          • Azawakh

            Flash to nie tylko wyskakujące reklamy (w HTML też są wyskakujące reklamy i ponoć jeszcze trudniej je zablokować i nikt z tego powodu nie robi problemów) ale także wartościowe bardzo treści jak wszelkiego rodzaju wykresy, z których się korzysta, materiały video (i nie mam tu na myśli YouTube) w postaci filmów pełnomatrażowych bądź telewizji internetowej, wszelkiego rodzaju wirtualne spacery na stronach placówek muzealnych. Brak obsługi Flasha na stronach www to niestety ale niepełne strony www, niepełne wykorzystanie możliwości internetowych coraz mocniejszego sprzętu.

          • awd

            Wielka szkoda, że wszyscy zachłysnęli się html5 i na siłę wycofują się z flasha. Raz że ta technologia dalej jest szybsza i ma większe możliwości od html5 (mimo że nie jest od jakiegoś czasu rozwijana) to była bardzo przenoszalna. Raz napisana aplikacja flash działała wszędzie tak samo, czego nie da się powiedzieć o htmlu. Wszystkie responsywne stronki działają duużo lepiej w wersji flash.

          • awd

            Wielka szkoda, że wszyscy zachłysnęli się html5 i na siłę wycofują się z flasha. Raz że ta technologia dalej jest szybsza i ma większe możliwości od html5 (mimo że nie jest od jakiegoś czasu rozwijana) to była bardzo przenoszalna. Raz napisana aplikacja flash działała wszędzie tak samo, czego nie da się powiedzieć o htmlu. Wszystkie responsywne stronki działają duużo lepiej w wersji flash.

          • Azawakh

            Wreszcie ktoś pisze inaczej odnośnie obsługi Flasha. NIestety ale jest taka moda (ciekawe kiedy przeminie i czy przeminie), trend zapoczątkowany przez Jobsa i jego Apple na lansowanie HTMLu nie licząc się z tym, że użytkownik poprzez takie działanie niestety ale nie zyskuje tylko traci dostęp do często ważnych dla niego treści tylko dlatego, że są stworzone we Flashu. Myślę, że najpierw powinno się dać coś w zamian użytkownikom by mogli nadal korzystać z tego co korzystali dotychczas a dopiero potem zastępować Flasha HTMLem i innymi nowszymi technologiami. Przechodzenie z Flasha na HTML powinno odbywać się dla użytkownika bezboleśnie tak by w żaden sposób nie odczuł dyskomfortu zachodzących zmian. A tu jest tak, że zabiera się sprawdzoną i funkcjonalną technologię (i co z tego, że starą?) i pozostawia użytkownika, który za sprzęt przecież płaci z własnej kieszeni samemu sobie z problemem nie możności korzystania ze stron, które są napisane we Flashu bądź jego udziałem. Myślę, że młodzi informatycy ogarnięci owczym pędem do likwidowania wszystkiego co jest związane z technologią Adobe najpierw powinni sobie o tym pomyśleć i postawić się w miejscu użytkownika a dopiero potem przeprowadzać rewolucję.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona