+6Nasi autorzy
Ważne

Z papierosem w zębach VII: Umyjcie rączki! – rzecz o tym, co żyje sobie na naszych urządzeniach

Ryszard

Lubię mieć czysty ekran, bez smug i odbitych palców. Nie do końca udaje mi się utrzymać wyświetlacz w stanie idealnej czystości – wszak używam go codziennie i raczej bardzo intensywnie. Jest on bowiem dwustronnym kanałem wymiany informacji między mną, a urządzeniem. To dzięki niemu pokazuję swojemu smartfonowi co ma robić, a sprzęt pokazuje za jego pośrednictwem efekty moich działań. Nic więc dziwnego, że na ekranie są widoczne ślady użytkowania – właśnie w postaci smug i „opalcowania”. Zastanawialiście się jednak, co znajduje się na naszych ekranach, a tego nie widać? Nasze ręce to siedlisko różnych bakterii. A to właśnie nimi obsługujemy nasze urządzenia.

Jadłeś? Nie czytaj!

Telefon komórkowy, czy tablet to bardzo brudne urządzenia. Jak bardzo brudny jest nasz ekran. Wyobraźcie sobie, że na każdy cal kwadratowy powierzchni ekranu może przypadać nawet aż 30 tysięcy zarazków. Dla porównania, deska klozetowa ma nam do zaoferowania nieco ponad 1000 bakterii na cal kwadratowy. Na klamce może ich się znajdować aż 10 tysięcy. Ale to nic w porównaniu z tym, ile można ich znaleźć na najzwyklejszym ekranie urządzenia mobilnego.

Jakie bakterie mogą się znaleźć na naszym urządzeniu? Najróżniejsze. Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem fakt, że na ekranie telefonu, czy tabletu można znaleźć pokaźną liczbę bakterii Coli, które to jednoznacznie wskazują na zanieczyszczenie ekranu… kałem. O ile ja myję ręce po wyjściu z toalety, to wiem, że nie wszyscy są tacy wspaniałomyślni, jak ja. Nawet na uczelni widzę, że niektórzy po wyjściu z kabiny, robiąc to i owo umywalkę omijają i idą dalej. Weź takiemu rękę podaj – strach. Stąd też, jakbyśmy nie uważali, na naszych rękach znajdziemy i takie bakterie. Stąd one trafiają potem na ekrany urządzeń mobilnych. Ponadto, na naszych palcach zostają często drobinki jedzenia, brud, które są pożywką dla bakterii i osadzają się w minimalnych ilościach na ekranach. Ale to wystarczy. Zwłaszcza, że nasze sprzęty generują ciepło, a to tylko sprzyja rozrostowi drobnoustrojów.

Zagrożenie istnieje

Niektóre bakterie znalezione na naszych telefonach komórkowych mogą z powodzeniem wysłać nas na kilkudniowe posiedzenie w ubikacji i sprawić nawet, że w przypływie „niespodziewanej miłości” do muszli klozetowej klękniemy przed nią i mocno ją obejmiemy. Ponadto, od smartfona możemy złapać grypę, przeziębienie, katar – to nie jest problem. Dlatego telefonu nie warto brać do ust, czy go całować. To jednak może i tak nie wystarczyć, bowiem urządzenie to przykładamy do ucha i twarzy, powodując tym samym to, że drobnoustroje pochodzące z niego dostaną się do naszych otworów w ciele – oczu, nosa, ust, uszu.

text_messaging_virus_contentfullwidth

Ważne jest to, by myć ręce – zwłaszcza, gdy jesteśmy na zewnątrz. Każdorazowe kończenie korzystania z urządzenia myciem rąk może podchodzić po paranoję i nie możemy dać się zwariować. Fakt jest taki, że niektórzy z nas smartfona lub tabletu z rąk nie wypuszczają, ale nie chorowali od dłuższego czasu. Ja miałem ostatnio to nieszczęście, że dwa dni modliłem się, żebym w końcu mógł zacząć normalnie coś zjeść i nie zwrócić. Choruję raz na pół roku, zwłaszcza w okresach przesileń. Czy to od smartfona, tabletu? Nie wiem. Wystarczy, jak po przyjściu do szkoły, pracy umyć ręce, robić to za każdym razem, gdy jesteśmy w ubikacji. Po przyjściu do domu także pilnujmy tego zwyczaju.

Umyj sobie tablet

Testowany przez Kasię tablet Sony był brudasem i nie lubił się myć. Tak bardzo nie spodobała mu się kąpiel, że aż utonął – mimo, że miał być niezatapialny. Większość urządzeń mobilnych z wodą się nie lubi i ich zamoczenie może zakończyć automatycznym biletem do krainy wiecznych obliczeń. Odradzam zatem kąpanie sprzętu.

Jednak na rynku dostępne są preparaty do czyszczenia ekranów w smartfonach. W lepszych sklepach z elektroniką znajdziemy takie specyfiki do pielęgnacji. Okazuje się jednak, że z bakteriami poradzi sobie dobrze znany i lubiany alkohol etylowy. Widać, że nie bez powodu mówi się: „na zdrowie” przy wychylaniu kieliszków. Spirytus upora się z bakteriami na naszym telefonie, więc warto czasami wziąć wacik, nalać na niego odrobinę płynu i przetrzeć ekran. Ekran nie powinien się zniszczyć – przynajmniej te z powłoką Gorilla Glass.

BTW: Zauważyliście, że nie było części czwartej cyklu? :)

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Azawakh

    Jakub chyba chcesz mnie wystraszyć swoim felietonem! :) Jednak mówiąc serio to masz rację, warto zadbać o wyświetlacz naszrgo urządzonka mobilnego gdyż jak kiedyś słyszałem na wyświetlaczu jest tyle samo bakterii i wirusów co na desce klozetowej albo i więcej. Do sterylizacji telefonów stosuje się również specjalne automaty, które jak dobrze pamiętam były ustawiane na dworcu PKP w Warszawie (ciekawe czy jeszcze tam są?). Myślę, że warto zatroszczyć się o wyświetlacz bo i po co hodować na nim jakieś bakterie mogące przyprawić potem nas o jakiś ból brzucha.

  • Można też umyć urządzenie płynem do mycia szyb – tam też jest alkohol.

  • Ja(ten prawdziwy)

    Na tych ekranach żyje zapewne więcej niż w Łódzkim ZOO :D

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona