+6Nasi autorzy

Wojny ekosystemów, czyli jak zarabiać na technologii w XXI wieku

microsoft

Microsoft rozpoczął działalność w 1975 roku, kiedy to 20-letni Bill Gates wraz z Paulem Allenem postanowili sprzedawać interpreter języka BASIC. Jednak prawdziwy rozkwit firmy rozpoczął się wraz z sukcesem sprzedażowym systemu operacyjnego MS-DOS. Był to rok 1982. Apple, założone w 1976 roku przez Steve’a Woźniaka, Steve’a Jobsa i Ronalda Wayne’a, rozpoczęło od sprzedaży komputera o nazwie Apple I, a ich pierwszym szeroko rozpoznawalnym produktem był Macintosh (1984 r.). Google… ma dopiero 15 lat. Żeby osadzić to w naszych realiach, wystarczy wspomnieć, że powstało pod koniec pierwszej prezydenckiej kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego. Jak ludzie żyli wcześniej bez tego?! Jak wygrywali wybory? Jak odrabiali lekcje? Jak czytali recenzje filmów? Jak znajdywali informacje o ciekawostkach technologicznych?

Dziś trudno sobie wyobrazić Internet (a może nawet świat) bez tego, czym jest Google obecnie, a wyszukiwarka stworzona w 1998 roku przez dwóch doktorantów Uniwersytetu Stanforda, Amerykanina Larry’ego Page’a i Rosjanina Siergieja Brina zmieniła nie tylko sposób wyszukiwania treści w sieci, ale w ciągu kilku lat wpłynęła na styl życia i zachowanie setek milionów, a może nawet miliardów ludzi. Założony przez Jeffa Bezosa w 1994 r. Amazon, był z początku jedynie księgarnią internetową, a pierwsza książka została sprzedana za jego pośrednictwem dopiero rok później. Początki Samsunga sięgają końcówki lat trzydziestych ubiegłego wieku, ale prawdziwą międzynarodową renomę firma zdobyła na pod koniec lat 80-tych, sprzedając podzespoły elektroniczne i elektronikę użytkową (RTV, AGD, …). W drugiej dekadzie XXI wieku, gdy słyszymy Microsoft, myślimy Windows. Apple kojarzone jest głównie z iPhonem, Google z wyszukiwarką internetową, Amazon z największym na świecie sklepem internetowym, a Samsung z linią urządzeń Galaxy. Tak myśli przeciętny użytkownik, ale na czym tak naprawdę zarabiają te firmy w 2014 roku? I jaki to ma związek z tabletowo.pl?

Co się opłaca

Apple wciąż stawia na zyski ze sprzedaży sprzętu. Zmarginalizowały się zyski ze sprzedaży komputerów Mac (obecnie ok. 13%), ale niesamowity sukces iPhone’a, który składa się na 55% dochodów całej firmy pokazał, że wciąż da się zarabiać w oparciu o ten niezmieniony model biznesowy. Microsoft słusznie kojarzony jest wciąż głównie z wytwarzaniem oprogramowania, jednak w przeciwieństwie do Apple’a, zarabia głównie na klientach biznesowych, a nie indywidualnych. 61% dochodów firmy pochodzi ze sprzedaży licencji dużym, średnim i małym przedsiębiorcom, a jedynie 20% to zyski od sprzedaży produktów i usług klientom indywidualnym. Amazon, mimo sprzedaży usług w chmurze, urządzeń mobilnych i czytników, wciąż najwięcej zarabia na sprzedaży produktów we własnym sklepie internetowym (ok. 60% dochodu).

Google, jak łatwo się domyślić, zarabia na reklamach, ale zaskakujące może być to, że reklamy stanowią ponad 90% całego dochodu firmy. Samsung jest ogromną korporacją sprzedającą tysiące najróżniejszych produktów i usług, tym bardziej może dziwić fakt, że ponad 50% dochodów firmy pochodzi ze sprzedaży smartfonów. Kolejne rekordowe kwartały tych firm wskazują, że znalazły one dobre i stabilne sposoby zarabiania pieniędzy, ale czy te modele biznesowe wytrzymają próbę czasu najbliższych lat? W dobie tak szybko zmieniającego się rynku i nowych technologii, nie można pozwolić sobie na stagnację i zbytnie przywiązanie do obecnych rozwiązań. Boleśnie przekonał się o tym Microsoft, który w kilka lat niemal całkowicie oddał rynek smartfonów. Pojawia się też odwieczne pytanie – czy to polityka firm kreuje oczekiwania konsumenta, czy jest zgoła odwrotnie. Może to konsumenci decydują o tym, w którą stronę musi podążać dana firma żeby przetrwać? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna.

fam2b

Przywiązanie do marki – czy to dalej ma znaczenie?

Kupując samochód (szczególnie nowy) wiele osób kieruje się przywiązaniem do marki. Parametry techniczne są oczywiście ważne, ale często sugerujemy się sentymentem czy utartymi opiniami. Toyota niezawodna? Volkswagen solidny? Nie zawsze, ale trudno walczyć z siłą przyzwyczajenia. Podobnie jest na rynku laptopów, zdominowanym przez Windows. Wybierając model często zaczynamy od wyboru firmy. Acer to słabo wykonany złom? Dell to biznesowy, świetnie zaprojektowany laptop? Nie zawsze.

Nie można (a właściwie nie powinno) rozpatrywać się tego w takich kategoriach, ale ile razy zetknęliśmy się z tekstami typu „nie kupuj HP, miałem kiedyś ich laptopa i po miesiącu…”. Takie uogólnienia na temat poszczególnych firm zawsze będą się pojawiać, ale nie należy traktować ich zupełnie serio. Dodatkowo, kiedyś, przy doborze laptopa, nie miało żadnego znaczenia czy używamy Google, Binga, Gmaila, Hotmaila, skoro i tak do wszystkiego dostęp uzyskujemy przez przeglądarkę. Zupełnie inaczej jest na rynku tabletów. Jest to rynek dość nowy, na którym walczą konkurencyjne systemy operacyjne i ekosystemy aplikacji oraz usług. Dzięki temu, że nie ma wyraźnego, jednoznacznego lidera, przy wyborze tabletu pierwszym pytaniem jest zwykle pytanie o preferowany system operacyjny. Jest to niewątpliwie bardzo ważne kryterium wyboru, ale wydaje mi się, że w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy czy kilku lat, może się to zmienić. Znowu będziemy wybierać sprzęt na podstawie producenta? Niekoniecznie…

Już wkrótce najważniejszym parametrem może stać się preferowany ekosystem aplikacji i usług. Używasz często wyszukiwarki Google, Gmaila, Google Drive, G+, Google Calendar, więc jesteś skazany na Androida? Bynajmniej. iPad z iOS na pokładzie zapewnia bardzo dobre wsparcie dla wszystkich tych usług i aplikacji (ekosystemu Google). Jesteś użytkownikiem Binga, OneDrive’a, OneNote’a, Xbox Music, Office 365 czy Skype – jednym słowem wsiąkłeś w ekosystem Microsoftu? Tablet z Windows nie musi być jedynym sensownym wyborem. Urządzenie z Androidem pozwoli na ściągnięcie oficjalnych aplikacji dla wszystkich tych usług. Gorzej jest z używaniem ekosystemu Apple czy Google na urządzeniach z Windowsem, ale być może i ta sytuacja ulegnie poprawie, jeśli firma z Mountain View zacznie wytwarzać swoje aplikacje dla tego systemu – na razie jednak nic na to nie wskazuje.

Firmy zrozumiały jak ważny jest ekosystem usług (poczta email, dysk w chmurze, komunikator, mapy, wypożyczalnia muzyki/wideo, kalendarz, notatki, pakiet biurowy, asystent głosowy, tłumacz, itd…) i starają dostarczać oprogramowanie nie tylko dla własnego, natywnego systemu operacyjnego, ale i dla systemów konkurencyjnych. Wyjątkiem jest jedynie Google, które walcząc z Microsoftem celowo blokuje dostęp do swoich usług użytkownikom dotykowej wersji Windowsa. Samsung zorientował się jak duże znaczenie ma ekosystem i zaczął wprowadzać własne usługi pocztowe, przeglądarkę, asystenta głosowego, kalendarz i wiele innych. A osoby korzystające ze smartfonów tej firmy często nie są ekspertami w dziedzinie doboru aplikacji i korzystają z usług, które dostają w standardzie razem z systemem operacyjnym. Amazon również nie chciał dać się zdominować Googlowi i pomimo tego, że korzysta z Androida na tabletach Kindle Fire, używa własnej nakładki, z własnym sklepem z aplikacjami, bez dostępu do Google Play. Podobną drogą poszła niedawno Nokia, która na telefonach z Androidem chce promować ekosystem Microsoftu. Wojna na ekosystemy rozpoczęła się na dobre.

apple

Na czym w takim razie będzie się zarabiać?

Odpowiedź na to pytanie zależy od tego o którą firmę pytamy. Apple, z uwagi na wysokie marże i wielki wolumin sprzedanych urządzeń, może sobie pozwolić na oparcie modelu biznesowego zyski z hardware’u. O ile iCloud, FaceTime czy inne usługi są popularne wśród użytkowników urządzeń tej firmy, z uwagi na zamkniętą politykę Apple, osoby korzystające z innych systemów operacyjnych nie mają do nich dostępu. Microsoft zorientował się, że nie może opierać swojej konsumenckiej części biznesu jedynie na tracącym udział w rynku Windowsie i Office dla Windows. Od jakiegoś czasu najpopularniejsze usługi i oprogramowanie tej firmy dostępne jest dla konkurencyjnych systemów operacyjnych, a będący w drodze pełny płatny Office dla iOS i Androida w wersji „Touch First” jest tego najlepszym przykładem. Obecne trendy pokazują, że użytkownicy dużo chętniej kupują proste i niedrogie oprogramowanie niż na przykład wielkie pakiety biurowe kosztujące po kilkaset dolarów.

Przyszła polityka biznesowa Microsoftu wydaje się jasna – utrzymać zyski z rozwiązań dla biznesu i dużych firm oraz promować swoje (częściowo płatne) usługi na wszystkich dostępnych platformach dla użytkowników prywatnych – szczególnie do tabletów i smartfonów, które już teraz wspólnie stanowią większy rynek niż rynek komputerów PC. Google nie ma wyboru – zdecydowana większość jego usług jest darmowa, a firma zarabia w przeważającej większości na spersonalizowanych reklamach, dostosowanych do użytkownika dzięki profilowi określanemu na podstawie danych z usług, w których jest on zarejestrowany. Brak dywersyfikacji dochodów jest groźnym zjawiskiem, jednak dominacja, a nawet monopol Google na rynku wyszukiwania sprawia, że model ten wydaje się być bezpieczny – przynajmniej w najbliższych latach. Samsung i Amazon mają stabilne biznesy i źródła dochodów, ale przed nimi jeszcze długa droga, jeśli chodzi o rozbudowę i promowane swoich ekosystemów. Ekosystemów opartych o przetwarzanie w chmurze (Cloud Computing), uczenie maszynowe i eksplorację danych. W tej materii, Google i Microsoft mają niekwestionowaną przewagę – dostęp do miliardów zaindeksowanych stron www wraz z metadanymi i zależnościami między nimi stanowią świetną podstawę do wykorzystania ich do szeroko rozumianej „sztucznej inteligencji”, choćby w postaci asystentów głosowych takich jak Google Now czy mająca zadebiutować wkrótce Cortana. Biedna Siri nie ma wsparcia bezpośrednio w zasobach Apple i musi posiłkować się danymi pobieranymi właśnie z Binga i WolframAlpha. Asystent głosowy zamiast myszki i klawiatury? Przyszłość znana dotąd jedynie ze Star Treka może zawitać do naszych urządzeń szybciej niż myślimy. Ale to temat na osobny duży artykuł…

google-nexus-8

A jaki to ma związek z tabletami…?

Czytając komentarze, szybko zorientujemy się o co chodzi. Wiele osób ma swój ulubiony tabletowy OS i bardzo niechętnie odnosi się do pozostałych systemów. Każdy wpis przedstawiający któreś z urządzeń czy systemów w pozytywnym świetle budzi mocny i niekiedy niezrozumiały sprzeciw całej rzeszy jego przeciwników. Rynek tabletów i systemów operacyjnych z nimi związanych jest jeszcze bardzo młody i dlatego różnice między nimi są tak wyraźne. „Windows nie ma aplikacji”, „Android muli/zacina się”, „iOS jest zamknięty”… Nawet, jeśli te opinie są mocno na wyrost, na razie jest w nich trochę racji. Każdy z tych systemów ma swoje wady, które niekiedy mocno uwierają jego użytkowników i dają pretekst do krytykowania ich przez przeciwników. Ale czy tak będzie zawsze? Aplikacje z czasem się pojawią, Android będzie coraz bardziej płynny, a iOS najprawdopodobniej będzie zmuszony rozszerzyć swoją funkcjonalność. Z czasem spory dotyczące przewagi jednego OS-a nad drugim stracą na znaczeniu, a granice między systemami będą się zacierać. Tablety będą jedynie interfejsem do szerokiego portfolio usług gigantycznych ekosystemów. A w dobie popularyzacji dostępności Internetu, niewykluczone, że urządzenia te będą zaledwie ekranami dla środowisk i systemów operacyjnych uruchamianych gdzieś na serwerze w chmurze, do których zasobów uzyskuje się zdalny dostęp. Każdy, kto miał do czynienia ze zdalnym pulpitem wie, jak uniwersalne i silne jest to rozwiązanie.

Czy dominacja znaczenia ekosystemów, przetwarzania w chmurze i rozwiązań zdalnych to jedyna możliwa i prawdopodobna droga rozwoju? Na pewno nie. To jedynie moje dywagacje i przypuszczenia na podstawie niepełnej wiedzy o zależnościach rządzących tym rynkiem. Może okazać się, że ponownie decydującego znaczenia nabiorą firmy produkujące sprzęt. Niewykluczone, że w międzyczasie pojawi się jakiś przełom technologiczny dotyczący procesorów, baterii czy komunikacji bezprzewodowej, który na dobre odmieni oblicze świata mobilnego. Na razie jednak wydaje się, że każdy z głównych graczy walczących ze sobą na tym szybko zmieniającym się rynku, inwestuje bardzo wiele we własny ekosystem i wiąże z nim duże nadzieje. Nie tylko z uwagi na rozpoznawalność i powszechność marki, ale głownie ze względu na czysty zysk finansowy – co powinno ucieszyć nie tylko nas, zwykłych użytkowników, ale i udziałowców, którzy często mają znaczny wpływ na politykę firmy.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • NiekrytyKrytyk

    Hmmm, ciekawa prognoza. Jak w takim razie ma zarabiać Microsoft, skoro nie używa reklam / danych userów?

    • Po pierwsze, to nie jest do końca tak, że MSFT nie zarabia na reklamach. W amerykańskiej wersji outlook.com są reklamy. Oczywiście to nie ta skala i kaliber co Google, ale zawsze… Po drugie, Microsoft dalej powinien koncentrować się na zarobkach z ze sprzedaży licencji dla przedsiębiorstw. Problem w tym, że ten rynek powoli się kurczy, więc firma z Redmond powinna próbować zaistnieć na bardzo szybko rozwijającym się konsumenckim rynku serwisów / usług / subskrypcji. Moim zdaniem Office dla tabletów z Androidem i dla iPada jest najlepszym wyrażeniem tej drogi. Microsoft nie może ograniczać się do własnego systemu operacyjnego.

      • NiekrytyKrytyk

        Pożyjemy, zobaczymy. Patrząc na to co się dzieje, dużo inwestują teraz w PR, marketing i promowanie Windowsa dla zwykłych ludzi i na urządzenia mobilne. Jestem ciekawy jak to się rozwinie i czy będą w stanie w ciągu kilku lat konkurować z apple i googlem na rynku mobilnym :)

      • @Piotr Górecki:
        .
        A jak widzisz biznesowo m$Office dla Linuksa?

        • Na Linuksie pracują zwykle osoby techniczne, a pracownicy biurowi to raczej 99% Windows. Więc Office dla Linuksa i jego użytkowników (którzy dadzą się pociąć za open source) moim zdaniem nie ma biznesowych podstaw – linuxowcy wybiorą darmowe rozwiązania, skoro wybrali darmowy open source’owy system.

          • Analogicznie jest z makówkami – wybrali je graficy – a jednak jest tam m$office.

          • Jednak makówki wykorzystują nie nerdzi i geeki, tylko często zwykli ludzie. Czas kiedy tylko profesjonaliści używali Maców dawno minął. Teraz jest to po prostu modne. W stanach, Macbooki to najpopularniejsze laptopy dla studentów – szczególnie MacBook Air. Microsoft musiał stworzyć dla nich Office’a – w szczególności dla studentów właśnie. W PL jeszcze nie, bo nas zwyczajnie na nie nie stać, ale w USA i Europie Zachodniej, macbooki to sprzęt dla mas.

          • Post Mortem (UK) ipad

            Jesli chodzi o applowski OS X jego zaleta jest niewatpliwie stabilnosc,w porownaniu z Windowsem.Znam przypadki gdzie raz postawiony OS apple wytrzymywal przeszlo 3-4lata,co wydaje sie wazne dla osob nie radzacych sobie z chocby procesem przeinstalowywania,ustawiania ,czy poprostu dbania o analogiczny system MS.
            OSX wydaje sie poprostu mniej wymagajacy,prostszy, w kwestii chocby jego serwisowania,dbania o to aby nie zostal nadmiernie zasmiecowny itp.

            NIemnie analizujac wykorzystanie OSX a Windowsa, zgodze sie z Piotrem ze Windows jest niekwestionowanym krolem korporacyjnego uzycia,malo tego jest zingegroawany z innymi chocby systami ERP itd.
            OSX tradycyjnie w jest wybierany przez freelancerow, artystow itp ,o ile grafikow uznajesz tylko tych z Pixara (oczywisce powiazanie z apple) to jest to rowniez kwestia dyskusyjna.
            To prawda ze apple jest na zachodzie marka przystepna jak kazda inna ,czerpiaca korzysci z tego ze jego pozycja jest bardziej egzocentryczna a rozwiazania, odmiennie do innych producentow niezunifikoawanego ,przez to bardziej podobnego do siebie sprzetu.Zreszta SONY w serii VIAO wybralo podobny model ,chocby projektujac hardware tak,ze moglby on tylko i wylacznie zastosowany w ich laptopach.Strategoa appla wyraznie opiera sie na promowania swoich produktow jako prestizowych,drozszych od analogcznie podobnego hardwaru konkurencji, przez to bardziej snobistycznych.
            Osobiscie majac macbooka pro zdecydowalem sie go odsprzedac i powrocic do Windowsa,poki mial jeszcze relatyanie wysoka cene.Prawda jest to ze na codzien ,w pracy, w domu nie potrzebuje sprzetu z OS tak bardzo rozniacym sie od siebie.Wprost przeciwnie wole pielegnowac nawyki przenoszone z biura do domu i odwrotnie.Porownujac tez marze jaka sobie narzuca apple na sprzet (najlepiej jest to widoczne na lini macbook air) to skandal.Aby zlozyc wzgledna konfiguracje,bez slabej zintegrowanej karty GPU ,przychodzi mi zaplacic slono wiecen niz najmocniejsze laptopy chocby della -Allienware czy chocby Asus G-series.Fakt ze w windowsie bedzie mi brakowalo tej oglady i beztroskiego uzytkowania OS ale przewaga Performance / Price ratio na rzecz urzadzen z Windowsem jest miazdzaca. Dodadkowo chcoby unibody apple i jego design powoduje ze jest trudniej serwisowac taki sprzet samemu,co wazniejsze o wiele drozej.

            Pewnym kompromisem jest tez zbudowanie wlasnego Hackintosha i obejscie marzy jaka narzuca apple na swoje PC.
            Dla milosnikow OSX mozna o wiele tanszym kosztem zbudowac maszyne dual-bootualna z Windowsem i OSX na pokladzie spelniajaca o wiele bardziej wygorowane wymagania niz zwyczajny desktop z apple, dodatkwo zachowujac jego chocby wyglad( design apple jest jak sie okazuje jednym z wazniejszych kryterium, ktorym kieruja sie chocby moje koleznki kupujac tak drogi sprzet:P )
            Reasumujac o ile kierowalbym sie tylko moda (sprzet uchochany przez chocby blogerki) to apple juz dawno wyszlo z kategorii definiujacego jedynie sprzetu IT, stajac sie dodatkiem,rzecza dopelniajaca calosciowy look:P
            Chlodno jednak analizujac za i przeciw,apple moze i jest jakosciowo dobrze wykonanym sprzetem(choc pewne autorskie ich rozwiazania,jedynie maja za zadanie zmusic uzytkownikow do kolejnych wydatkow i sprowo w ich designie kompromisow,nawet kosztem uzytecznosci/funkcjonalnosci) niemniej to tak samo starzejacy sie sprzet.Za pieniadze jakie kosztuje chocby w PL w zyciu bym sie nie zdecydowal na apple,gdzie to ceny doliczona jest tym bardziej dodatkowo ta otoczna snobizmu.

          • @Post Mortem (UK) ipad

            Bardzo ciekawy punkt widzenia. Z większością się zgadzam.

            Polemizowałbym natomiast ze stabilnością i koniecznością przeinstalowywania Windows. Jeśli ktoś ma składaną stacjonarkę-samoróbkę i instaluje dużo freeware – może rzeczywiście mieć problem. Jeśli natomiast korzysta z markowego laptopa, na którym instaluje tylko wybrane, legalne programy – nie powinien mieć problemów z systemem. Moim zdaniem większość problemów ze stabilnością Windows wiąże się z 1) składanym sprzętem/szemranymi sterownikami, 2) instalowaniem piratów, 3) instalowaniem mnóstwa programów freeware, które działają w tle.

            Kupując Maca mamy dużo mniejszy wybór oprogramowania freeware i korzystamy zwykle z oryginalnego softu, co znacznie zwiększa „higienę” systemu.

          • @Post Mortem (UK) ipad:
            „unibody apple i jego design powoduje ze jest trudniej serwisowac”
            .
            Nareszcie ktoś to zauważył – po czasach mako-peceta G4 wymiana zasilacza w nowej pięknej aluminiowej obudowie z dwoma łapkami to dopiero zadanie dla fana makówek lub „galernika”. Ja byłem takim galernikiem 2 razy… Buuu…

          • @Piotr Górecki:
            .
            Z moich doświadczeń stabilność windy od XP SP2 zależna jest od kości pamięci (tego nie da się stestować – można tylko wykluczyć uszkodzone) i kiepskich, tudzież uszkodzonych w transporcie płyt głównych.
            .
            Owszem – czasem jakiś „przyspieszacz” netu wytnie go zupełnie – ale trzeba pomyśleć co się używa.
            .
            O co chodzi z tymi piratami? Ktoś komputerami rzuca w statki i później te komputery niedziałąją?

          • Unibody design rozumiem i popieram w tabletach (dzięki temu są lekkie, smukłe i „ładne”) i ultrabookach, ale laptopach roboczych i stacjonarkach – tego nie rozumiem i nie zgadzam się z taką polityką.

            A piraty = pirackie, nielegalne oprogramowanie, które często nie jest wolne od trojanów, wirusów i innych bugów.

          • Post Mortem (UK) ipad

            „…. A swoją drogą, nie wiem jak można preferować gładzik w stosunku do myszki. Myszka jest dużo bardziej precyzyjna i moim zdaniem dużo bardziej wygodna”

            Fakt ,z ktorym nie mozna polemizowac.

            Troche off topic.
            Czy ktos niemilo sie takze nacial w szczegolnie w drozszych modele logitecha ,jak chocby moja Nano MX,Gaming etc w ktorych mikrostiki padaja jak u mnie po zaledwie paru miesiacach:( Co lepsze najprostrzy model jest nie do zdarcia,a w tym drozszym mysz potrafi miec wlasny rozum i pojedyncze klikniecia interpretuje jako 2x click.Rzecz zupelnie nie zwiazana z softem(sprawdzilem).O ile cenie ta firme za inne produkty ,to ten wypadek mnie niezle wkurzyl :P
            TYm sposobem zostalem z myszka za ok160zl ,ktora nawet nie wiem gdzie to moge naprawic:(

        • Post Mortem (UK) ipad

          Milo mi :) tym bardziej ze to moj osobisty pkt widzenie,z ktorym wielu moze sie nie zgodzic.
          Aczkowiek sadzac po wypowiedzial gwiazd youtube:P OSX ma ta przewage ze ma latwiejsze oprogramowanie ( i tuta znowu analogia do licznego softu dostepnego przeciez tazke w Windowsie,czeto bardziej rozbudowanego) szczegolnie do chocby edysji video ;)
          Co ciekawe zdecydowana tez wiekszosc „takowych gwiazd” ktora wybrala mac-a proszona o uzasadnienie racjonalnosci swojego wyboru,nad innym system ma powazne problemy z tego wyjasnieniem.
          Spotkalem sie jednokrotnie, na co sie zaklinam,ze starano mi sie wmowic ze apple jest poprostu ladny:P
          Od czego raczej jako racjonalista i pragmatyk powstrzymam sie juz komentowac:P

          • Myślę, że Windows 8 sporo zmienił w tej kwestii – zarówno jeśli chodzi o szybkość, stabilność i przejrzystość, ale też o… „ładność”. OSX wg mnie stał się mocno toporny. Kilka lat temu był efektowny, ale przez te lata mało się zmienił i teraz trąci myszką ;)

          • „i teraz trąci myszką ;)”
            .
            Masz na myśli „gładzik”?

          • „Trąci myszką”, czyli jest przestarzały / siermiężny / toporny :)

          • @Piotr Górecki:
            .
            s/myszka/gladzik/g to miał być dowcip… pisałeś o makówce a nowe mają gładziki nie gryzonie… 8-D

          • ;) A swoją drogą, nie wiem jak można preferować gładzik w stosunku do myszki. Myszka jest dużo bardziej precyzyjna i moim zdaniem dużo bardziej wygodna.

          • Dla mnie te gładziki są niewygodne i do tego przewijanie jest rewersyjnie zrobione. Normalnie pan EU-geniusz je projektował.

  • Tomash

    A ja myslalem, ze Microsoft zarabia glownie na windowsie ;) ciekawe to co piszesz o zdalnym pulpicie. Jak rozumiesz rozwoj i wykorzystanie tej techniki w przyszłości?

    • Na razie w grę wchodzą rozwiązania klasyczne – gdzieś stoi włączony serwer albo nawet prywatna stacjonarka – i jeśli mamy stabilne łącze, możemy logować się przez zdalny pulpit i na zwykłym tablecie mieć dostęp do Photoshopa, Visual Studio czy innych zaawansowanych narzędzi.

      W przyszłości marzy mi się jednak inne, lepsze moim zdaniem rozwiązanie od Microsoftu. Płatna usługa DaaS, czyli desktop-as-a-service. Po zarejestrowaniu się w usłudze mielibyśmy dostęp do własnego zdalnego pulpitu, który byłby odpalony gdzieś na serwerach Microsoftu – z własną mocą obliczeniową, pamięcią fizyczną, programami, plikami, itd… To by było idealne dopełnienie do Windowsa RT, który jest ze swojej natury mocno ograniczony jeśli chodzi o rozwiązania profesjonalne.

      • Tomash

        To realne rozwiązanie? Da sie cos takiego w ogóle wdrożyć?

        • Adam

          A w czym problem? Wystarczy przestrzeń dyskowa, przydzielona moc procesora, przydzielony RAM i tyle.

          W teorii, a w praktyce nei widzę tego. To drogie i zasobożerne rozwiązanie.

        • Z technicznego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie.

          Pytanie raczej o popyt i zasoby sprzętowe. To by było ogromne przedsięwzięcie – ryzykowne i niepewne. Ale niewątpliwie ciekawe, przynajmniej według mnie.

        • Wymaga posiadania w domu szybkiego łącza. A jak z grami, filmami, itd?

          • No właśnie nie jakoś kosmicznie szybkiego, skoro na niezłym łączu możemy streamować wideo Full HD, to dlaczego nie moglibyśmy streamować gry? Jedynym problemem w przypadku gier będzie zwłoka i brak możliwości buforowania – tu rzeczywiście jest problem. W przypadku filmów – problem ten nie występuje.

          • W miastach 100mb to pikuś, ale na prowincji to i 2mb STABILNEGO netu często jest marzeniem.

          • Mi 500 kB/s wystarcza do płynnej obróbki grafiki przez zdalny pulpit i to przy użyciu TeamViewera, który ma bardzo mało wydajny protokół. Więc to nie szybkość łącza będzie tu problemem, tylko raczej dostępność tej usługi i stabilność połączenia.

      • bemarek

        Usługi przetwarzania w chmurach są już dostępne.
        Z tym, że ja osobiście nie bardzo mam ochotę przechowywać moje dane jak dokumenty, zdjęcia i inne czasami wrażliwe dane ‚gdzieś na serwerach’ Microsoftu, Google, Apple nawet kosztem braku wygody. Wiele firm też nie zamierza czy nawet nie może powierzyć przetwarzania swoich danych innym firmom czy jakimś innym. To zawsze grozi łatwym szpiegostwem gospodarczym. Wymienione firmy są na głównie amerykańskie. A co jak taki microsoft czy google nagle wyłączy te swoje serwery ? To wtedy można będzie tylko płakać – bo to są ich maszyny a tam prawo polskie w innym kraju nie sięga.
        I tak Google ma hasła do większości kont ze smartfonów i tabletów na androidzie (a przynajmniej ma dane każdego, który robi backup na serwery google’a ).
        Ciekawe czy nasi posłowie szpanujący służbowymi tabletami też robią backup swoich tablecików na serwery apple’a ?

        • W rozwiązaniach korporacyjnych takie serverfarmy od dawna funkcjonują – często na własnej infrastrukturze.

          Mi chodziło raczej o zastosowania czysto użytkowe dla zastosowań domowych.

          Ludzie kiedyś byli bardzo oporni do „dzielenia się” swoimi danymi/plikami na dyskach sieciowych, a teraz prawie każdy używa Dropboxa, Google Drive/Docs czy G+ do synchronizowania zdjęć z Androida.

          Czy to powinno to budzić opory? Może tak, ja też nie mam zaufania do dużych zagranicznych korporacji. Ale to dzieje się na naszych oczach i nie wiele możemy na to poradzić.

          Do zastosować czysto domowo-półprofesjonalnych nie mam oporów przed korzystaniem z OneDrive. Ale rozumiem jeśli ktoś ma i nie używa dysków w chmurze.

          Z tymi hasłami to chyba nie do końca, one nigdy do serwera nie idą w postaci jawnej, tylko hashowanej. No chyba, że czegoś nie wiem o Androidzie (co jest zresztą bardzo prawdopodobne)…

          • ” a teraz prawie każdy używa Dropboxa,”
            .
            to „prawie” to jak w reklamie. w praktyce może 1 na 100. Akurat na Androida są lepsze rozwiązania – dla mnie praktyczniejszy jest FTP.

          • FTP jest rozwiązaniem (pół)profesjonalnym. Ludzie wolą łatwe i uniwersalne rozwiązania, z których mogą korzystać w przeglądarce, na smartfonie, tablecie – automatyczną synchronizacją i wersjonowaniem. Myślę, że 50% moich znajomych używa dropboxa. To oczywiście żaden „dowód”, ale… ;)

  • Gość

    No gdzie. System operacyjny zawsze będzie najważniejszy, szczególnie, że tyle fanbojów jest w tej branży. Te wojenki nigdy się nie skończą ;)

    • Tomash

      Dla mnie nie jest. I pewnie dla 90% osób nie będących geekami tez nie. Dla tych osób liczy sie cena i podstawowa funkcjonalność.

      • Jak wybieraliśmy tablet dla mojej mamy, to pytania jakie zadała, to pytania o to, czy pójdzie na tym gmail, skype, gg, facebook, allegro i filmy (streaming) z internetu.

        Myślę, że do dzisiaj nie ma pojęcia jaki system operacyjny jest na jej urządzeniu.

  • asdfasf

    Wróżenie z fusów. Wszystko zmienia się tak szybko, że jakiekolwiek prognozy można potłuc o…

    • Ale na jakiś prognozach trzeba się opierać. Ba, wymienione korporacje też muszą prognozować i podejmować działania.

  • mati9815

    Dobry tekst jak zwykle. Myślę jednak, ze trzeba zwrocić uwagę na bardzo prosty, kolejny element. Nie tylko ekosystem czy OS, ale cena. W polandii-cebulandii dalej to decyduje. I póki nie będzie tabów z Win kosztujących 500-600 zł, przynajmniej w PL windows nie ma większych szans.

    • @mati9815:
      .
      Patrząc na ceny sprzętu z Tegrą-2 na All-Drogo – dzisiejsze topowe tablety będą po 500-600 już za 3 lata.

      • Pytanie – czy Windows ma tyle czasu ;)

        • Niestety ma – winda jako sama winda to bardzo duży punkt ciążenia także w świadomości Przeciętnego Zjadacza Buły.

          • Dla ludzi 25+. A wśród młodziaków coraz mniej, niestety ;)

          • Dlaczego „niestety”?

          • Z czysto osobistych preferencji – po prostu lubię Windows i Microsoft, i dużo bardziej cenię model biznesowy oparty na odpłatnych licencjach (płacę -> wymagam) niż model Google oparty na zakamuflowanym zbieraniu, wykorzystywaniu i sprzedawaniu danych o mnie.

          • digital millenium act nakazuje dostęp co najmniej dla smutnych panów.
            .
            płacić płacisz ale jak wymagasz? Kupujesz kolejna rzecz by naprawić pierwszą? przykład masz winde. ponieważ system jest wadliwy to grasuja na nim bakterie i wirusy. W jaki sposób wymagasz od producenta wadliwego systemu usunięcia możliwości zainfekowania systemu?

          • Akurat wirusy to moja wina, bo sam je wprowadziłem. I powiem tylko tyle, że nie miałem z nimi problemu od ok. 7 lat. Wystarczy korzystać z legalnego oprogramowania i odwiedzać jedynie zaufane strony/linki.

            A jak działa płace -> wymagam? Tak, że dzwonię na infolinię albo odpalam czat pomocy technicznej i ktoś mi pomaga.

          • „Akurat wirusy to moja wina”
            „Wystarczy (…) odwiedzać jedynie zaufane strony/linki.”
            .
            Bardzo pokrętne tłumaczenie tego Twojego „wymagam”:
            .
            – jak system nawali to -=> wina użyszkodnika
            – na dodatek praktycznie nic nie mozna z nim robić, co jakiś guru nie określił jako koszerne/bezpieczne -=> bo znów będzie wina użyszkodnika wymagasz tylko od siebie a nic od producenta.

          • Zepsuć można dosłownie wszystko, ale jak już się zepsuje, to mam Support w cenie produktu.

  • Lost

    Coraz więcej osób korzysta z różnych ekosystemów, kilkun a raz. Ja na przykład: dropbox, gmail, here maps, google calendar, office online, skype… I wybierając tablet zaczynam od pytania który tablet czy system operacyjny najlepiej podłączy mnie do tych usług.

    • Dokładnie tak. Dlatego dużym koncernom tak bardzo zależy, żeby przekonywać użytkowników do własnych usług i całkowitego przejścia na jeden ekosystem. Kuszą łatwością wspólnego logowania, synchronizacją plików/ustawień, itd… Ma to sens, bo usługi te się ze sobą komunikują i są nieźle zintegrowane. Np na outlook.com można korzystać ze skype w przeglądarce, a używając Office Online czy OneNote można zapisywać bezpośrednio w OneDrive.

  • arek

    Taa, pakujcie się w te pożal się boże „ekosystemy” i dawajcie szpiegować NSA i wielkim koncernom. Do tego Glass na głowę, smartfon z włączonym głośnikiem always-on i GPSem w kieszeni i w drogę. Powodzenia!

    • Tomash

      To nos tablet wykuty w kamieniu. Nikt cię nie namierzy. Nie dajmy sie paranoi.

      • arek

        A Ty dalej nie czytaj regulaminów tych serwisów i pozwalaj na sprzedawanie info o Tobie. Kiedyś to może odbić się czkawką.

      • Obawy o swoją prywatność i wykorzystanie danych są jak najbardziej zasadne. Dlatego wychodzę z założenia, żeby nie wrzucać do internetu niczego, czego nie pokazałbym swojemu szefowi/ znajomym / rodzicom oraz niczego, co nie chciałbym, żeby zostało upublicznione (np. adres, nr. tel, itd…)

        • Tomash

          Ale nie mozemy popadac w przesadę. Cos za cos, tak to funkcjonuje.

          • Dlatego nie muszę korzystać – stawiam własnego FTP – zwłaszcza, że w Debianie robię to jednym ruchem a nie pcham się w dropboksy.

          • @Tu Tylko Tegra!

            Tylko, że Dropbox =/= FTP

            Nie zapominajmy o autouploadzie plików z kamery/aparatu, wersjonowaniu plików, wygodnych dedykowanych aplikacjach na urządzenia mobilne, wspólnym graficznym interfejsie w przeglądarce, współdzieleniu folderów, prostym udostępnianiu wybranych plików wybranym osobom/grupom osób, automatyczną synchronizacją bez konieczności ściągania pliku lokalnie, itd…

            Myślę, że jednak „coś za coś”. Ktoś powie, że FTP + SVN jest wyjściem. Ale to też nie rozwiązuje wszystkiego, a konfiguracja takiego zestawu przerasta przeciętnego użytkownika.

          • Przeciętnej Zjadaczce Buły svn i wersjonowanie tez nie jest potrzebne a fotami pochwali sie na szajsbogu

          • anand

            Nie przesadzajmy, dropbox to coś zupeółnie innego niż FTP, dużo wygodnie można w ogóle tego porównywać

          • Nie przesadzajmy – własny FTP na własnym LANie jest bezpieczny – nie ma co tego porównywać.

  • NoClever

    W obecnej sytuacji nie chcę używać tabletu z Windows, bo… używam G+, gmaila, google drive, google now, google calendar i google maps.

    Jak microsoft naprawi tą sytuację, to przemyślę zmianę systemu. Ale raczej nigdy te usługi nie będą się tak dobrze integrować z windowsem jak teraz z androidem.

    • a2rkk

      Chmura amazona jest mało medialna, ale to niesamowicie mocny kombajn. Apple nie ma czegoś takiego i korzysta z chmury Microsoftu.

      • Korzysta i z chmury Azure i z Binga/Satori jako hurtowni danych dla Siri.

        • a2rkk

          Apple to w ogóle dobre jest w wykorzystywaniu czyjejś technologii. Siri? Kupione? Technika rozpoznawania linii papilarnych? Kupione? Podzespoły (wyświetlacz, bateria, procesor, itd)? Kupione. Nawet sami tego nie składają tylko Foxconn. A i tak fanboje japka będą mówić jaka to innowacyjna firma…

  • MrT

    Android z googlowym eksosytemem zdominuje rynek – a do tego dojdą jeszcze chromebooki i microshit przestanie się liczyć na rynku konsumenckim. Niech sobie sprzedają licencję dużym rirmom, ale ludzie już nigdy nie będą chcieli płacić za system i programy. Google daje je ZA DARMO!!!

    • Niestety nie ma nic za darmo. Płacimy Googlowi swoimi danymi i reklamami, które są pod nas dobierane.

      • Fedurrr

        Mamy root, instalujemy adaway i reklamy omijamy jesli chcemy. Proste i póki co – skuteczne. Nie wyobrażam sobie ogladania reklam przed ulubionym filmem czy programem tv nie wspominając juz o jakiej aplikacji. Na gmaila spam nie dochodzi na inne owszem, dlatego coraz mniej ludze korzystają z poczty typu onet, wp, o2 itp. Jakbym mial placic za androida juz dawno bym szukal alternatywy, a tak lapka z windowsem xp moze kilkanascie razy wyciagne np pita wypelnialem i wysylalem do urzedu skarbowego czy custom roma wgrywalem na tablet czy tv box, stacjonarka na win7 sprzedana. Ostatnio zakupiłem tv box na Androdzie by miec cos wiecej niz biedne smart tv na plazmie. Dzwiek po optyku l, dekoduje vodeo i audio, torrenty smigaja, od biedy gry czy karaoke jak dzieciaki przyjada, Xbmc chodzi sprawnie, za polowe ceny sprzetu na windowsie i to bez haraczu za samego windowsa. Do amatorskich zastosowan winda nie potrzebna, chodz ograniczenia andka czasem denerwuja.

        • Zgadza się i dlatego Microsoft ma problem. Coraz więcej osób, szczególnie młodego pokolenia, przygodę ze sprzętem „komputerowym” zaczyna od smartfona (z Androidem) i Windows jest im coraz bardziej obcy.

          A co do roota i omijania reklam – jest to rozwiązanie, ale dla 1% świadomych użytkowników, a nie dla mainstreamu.

          • ” i Windows jest im coraz bardziej obcy.”
            .
            Poznać tzn oswoić – na szczęście dla userów winda zawsze była obca.

    • Tomash

      Microshit. Jakie to dojrzale ;) Śmiej sie raczej z Google i ich „dont be evil”.

  • FraggeR

    Dobry materiał pozdrawiam

  • Post Mortem (UK) ipad

    Mam jeden komentarz do artykulu,propo uogolnien i firmy HP.
    O ile bolesnie nie przekonal sie ktos na wlasnej skorze ze jedna z wiodacych w sprzedazy firm ,potrafi jednoczesnie wypuscic na rynek szersza game modeli z ewidentnymi bledami w konstrukcji to ….i moze traktowac to jako przyklad uogolnienia.
    Ja sie pomimo szeroko zakrojonej lektury przed zakupem,nie zdolalem nie zawiesc na serii HP DV3,DV6… wiec akurat tego producenta juz zupelnie nie biore w jakiejkolwiek kategorii pod uwage.

    CO lepsze w kilku serwisach jakie odwiedzilem powiedziano mi ze czesc tych przypadlosci jest wrecz nie do unikniecia w przypadku tego producenta.

    Zastanawiajac sie takze nad znanymi mi przypadkami z przeszlosci gdzie komputery HP z przed paru lat juz dawno sa w recyclingu,podczas gdy taka stara (ponad 10letnie) moja toshiba wciaz daje rade,zreszta jak i o polowe mlodszy dell.
    HP jest zdecydowanie przykladem firmy ,ktora konsekwentnie obnizyla jakosc z roku na rok.

    • Moim zdaniem to wciąż uogólnienie. Mam 2 modele HP, jeden ma już 7 lat (laptop-cegła z serii biznesowej) i nowy Envy x2. Oba chodzą bez zarzutu. Nie staram się na tej podstawie udowadniać, że HP to dobra firma (bo to równie bywa), ale chcę pokazać, że są serie i modele, z którymi nie ma „standardowych” problemów.

      PS: Mimo wszystko, gdybym miał kupować coś obecnie, nie kupowałbym HP – nie z uwagi na jakość wykonania, tylko z uwagi na brak ciekawych modeli :)

      • Post Mortem (UK) ipad

        OK to wg co piszesz Envy to przeciez seria opowiadajaca topowemu dellowi, z tego co osobiscie kojarze,wiec tez kosztujaca jak na HP konkretniejsze $,

        HP/Dell/Lenowo biznesowe to tez inna grupa docelowa,choc wiadomo nie zawsze te same modele sa skladane na tej samej linii produkcyjnej,ba przez tego samego producenta dla HP.

        Niemniej tansze i srednie modele (czyli najpopularniejsze) omijalbym sporym lukiem,choc takze holduje uogolnieniom.

        • Post Mortem (UK) ipad

          ..nie takze holduje uogolnieniom:) {mialo byc}

        • I tutaj zgoda. Linia biznesowa i konsumencka, to jak niebo i ziemia.

    • Do 1995 roku przez wiele lat był ten sam dyrektor. A później co chwilę zmiana.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona