Recenzja Seyvr – portfela z powerbankiem

Jestem osobą, która zamiast portfela chodzi z prostym, niewiele zajmującym miejsca wizytownikiem, w którym ma (a jakże) wizytówki, karty płatnicze oraz gotówkę (choć bardzo rzadko). Z tym większym zainteresowaniem spojrzałam na Seyvr – produkt, który już od pierwszego spojrzenia wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Portfel z powerbankiem – brzmi niebanalnie i może trochę abstrakcyjnie, prawda?

Czym jest Seyvr?

Portfel z powerbankiem – tak nazywany jest Seyvr przez producenta. W moich oczach jest to jednak stwierdzenie nieco na wyrost, bowiem określiłabym go mianem właśnie wizytownika z wkładką w postaci powerbanka. Dlaczego? Otóż przede wszystkim dlatego, że nie ma kieszonki na bilon – zatem pełnoprawnie portfelem być nie może. Oprócz tego oferuje tylko trzy przegrody na karty płatnicze (w sumie mieści się ich sześć) oraz jedną kieszonkę na „papierki” – bardzo niewielką, jeśli chcemy z niej skorzystać musimy złożyć banknot na dwie lub nawet trzy części.

Seyvr wykonany jest ze skóry. Czuć (dosłownie) wysoką jakość zastosowanego materiału, a gęste i regularne przeszycie sprawia, że nie powinniśmy się martwić o jego trwałość. Dostępny jest w kolorze czarnym i brązowym, zatem każdy znajdzie coś dla siebie. W momencie, gdy maksymalnie wykorzystamy jego możliwości, poprzez włożenie sześciu kart, grubość całości wynosi nieco ponad 2 cm.

recenzja-sevyr-tabletowo-08

Portfel, skoro tak go nazywa producent, składa się z trzech części – wewnętrznej oraz dwóch zewnętrznych. Jak łatwo się domyślić, środkowa skrywa w sobie akumulator (o pojemności 1400 mAh), natomiast pozostałe – z obu stron – przegrody do chomikowania kart i banknotów. Przy tej środkowej części warto się chwilę zatrzymać, bo to właśnie ona odgrywa tu najważniejszą rolę.

Po otworzeniu portfela, w jego wewnętrznej części naszym oczom ukazuje się włącznik powerbanku oraz krótki kabelek, do którego podłączamy wtyczkę microUSB, jeśli chcemy naładować nasz portfel (szkoda, że nie pieniędzmi… ;)). Tylna, tj. zewnętrzna część, skrywa w sobie sprytnie schowany 5-centrymetrowy kabelek microUSB do podłączenia telefonu. Dostępne są dwie wersje: z microUSB i Lightning.

Jak sprawuje się powerbank?

To najważniejsza kwestia w przypadku Seyvr. Jest wyposażony w akumulator o pojemności 1400 mAh, który ma pomóc naszemu smartfonowi lub tabletowi przetrwać w chwili, gdy jest na skraju wyczerpania akumulatora. Dlatego też (oraz przez wzgląd na swoje wymiary i grubość oraz, jak się domyślam, również na cenę) nie zamontowano tu większego ogniwa, bo to mijałoby się z celem.

Przeprowadziłam kilka testów Seyvr w połączeniu z Samsungiem Galaxy S6. Pełny powerbank był w stanie naładować telefon od 0 do 43 % w 50 minut. To bardzo dobry wynik, który pozwala na korzystanie z telefonu przez kolejnych kilka godzin.

Samo ładowanie powerbanka z portu USB komputera, od 0 do 100 %, trwa niecałe dwie godziny.

Podsumowanie

Dla osób szukających portfela z powerbankiem Seyvr nie będzie dobrym rozwiązaniem głównie przez wzgląd na brak kieszonki na bilon. Ale jeśli ktoś potrzebuje wizytownika z powerbankiem – być może Seyvr okaże się dla niego zbawienny. Problem w tym, że zarówno kart płatniczych, jak i wizytówek, mieści się tu niewiele. Trzeba jednak przyznać, że w sytuacjach awaryjnych Seyvr spisuje się wyśmienicie. Zaryzykuję stwierdzenie, że Seyvr jest nowoczesnym kompanem, bez którego trudno wyjść z domu – i muszę przyznać, że ostatnio faktycznie nigdzie się bez niego nie ruszam.

Szkoda tylko, że za taki bajer przyjdzie nam dość dużo zapłacić – 60 euro za wersję z microUSB i 70 euro za wersję z Lightning.

Seyvr do testów dostarczył sklep Mobilo.pl, który wystartuje już wkrótce.